Na ubiegłotygodniowej sesji Rady Miasta Chełm wrócił temat skargi na prezydenta, złożonej przez mieszkańca, oburzonego jednym z internetowych wpisów włodarza miasta. Radni koalicyjni uznali skargę za bezzasadną, ale sprawa wywołała emocje.
Jak już informowaliśmy, sprawa dotyczy wpisu, jaki kilka tygodni temu pojawił się na profilu prezydenta Jakuba Banaszka na Facebooku. W swoim poście odniósł się on do krytycznych komentarzy pojawiających się pod publikowanymi przez niego treściami. Napisał m.in. o „rodzinie komentujących i krytykujących wszystko, co dzieje się w Chełmie, którzy – jak stwierdził – nie płacą za mieszkanie socjalne, żyją z zasiłków, nie pracują, ale stać ich na dobry samochód, kebaby i internet.
Autor skargi uznał, że takie słowa naruszają godność części mieszkańców oraz zasady etyki samorządowej. Wskazał też, że profil prezydenta pełni funkcję publicznego kanału komunikacji, a więc publikowane tam treści powinny być zgodne z zasadami urzędowego języka i poszanowania obywateli. Mieszkaniec wniósł także o zobowiązanie prezydenta do złożenia wyjaśnień i ewentualnych przeprosin tych mieszkańców, których wpis mógł urazić. Na komisji Skarg Wniosków i Petycji, choć niejednomyślnie, radni uznali, że skarga nie jest zasadną i projekt uchwały właśnie w takim brzmieniu przedstawiono pod głosowanie na ubiegłotygodniowej sesji.
– Jestem zniesmaczony tym, w jaki sposób pewne grono radnych stara się być adwokatami zachowań pana prezydenta – komentował rady Łukasz Krzywicki (KR KO). – Zachowań, które w niektórych momentach są niegodne osoby pełniącej funkcję prezydenta miasta. Jak możemy oczekiwać właściwego dialogu społecznego od mieszkańców, skoro sam prezydent daje przykład, że można pisać o obywatelach, iż się „obżerają” i „nic nie robią”. Urząd prezydenta do czegoś zobowiązuje. Nadaje ton komunikacji, jaka odbywa się w mieście. Nie wolno pewnych granic przekraczać. Jeżeli pan prezydent wie, czym dana rodzina się zajmuje, co robi, czy pracuje, czy nie, kiedy i co je, i tak chętnie dzieli się tym publicznie we wpisach na Facebooku, to moje pytanie brzmi, skąd prezydent ma tę wiedzę i czy wykorzystuje swoje stanowisko do tego, aby ewentualnie śledzić i zdobywać informacje o mieszkańcach, a później wykorzystywać to przeciwko nim albo na swoją korzyść? Gdyby to dotyczyło kogokolwiek z państwa radnych z przeciwnego obozu, nie czulibyście się dotknięci?
Radny zwrócił też uwagę na wątpliwości dotyczące statusu profilu prezydenta.
– Pan prezydent najpierw coś wypisuje i mówi, że ma prawo, bo to jego prywatny profil, po czym z uśmiechem odbiera nagrodę za publiczny profil prezydenta. Czy my jesteśmy wprowadzani w błąd czy komisja, która przyznała tę nagrodę? – pytał radny.
Jak wyjaśnili urzędnicy, jest to prywatny profil osoby pełniącej funkcję publiczną. Jedenastoma głosami radnych z klubu PiS i „Chełmianie” oraz radnej K. Janickiej skarga została uznana za bezzasadną. Przeciw byli radni KO, a Klub Polska 2050 wstrzymał się od głosu.
Tak samo wyglądało głosowanie dotyczące drugiej rozpatrywanej na sesji skargi na prezydenta, dotyczącej funkcjonowania Komisji ds. Absurdów Infrastrukturalnych i Komisji ds. Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego.
Temat skargi wrócił pod koniec sesji. Radny Łukasz Krzywicki ponownie zabrał głos, wygłaszając krótkie oświadczenie.
– Jestem zniesmaczony – mówił. – Do tej pory uważałem, że Rada Miasta jest ciałem odrębnym, miejscem, gdzie dba się o interes miasta i jego wizerunek oraz o prawidłową komunikację między mieszkańcami a urzędnikami, ale jak widać interesy te lub inne są ważniejsze. Bardzo często pada słowo politykiernia i czym jeśli nie politykiernią jest to, co się dziś wydarzyło. Nie wierzę w to, że pedagodzy, prawnicy, osoby które pełnią wysokie funkcje w różnych instytucjach i urzędach nie widzą problemu w języku, jakim posługuje się głowa miasta (…).
Jak ocenił, dosadnym przykładem tego jak funkcjonuje urząd miasta i w części też rada była niedawna inauguracja obchodów stulecia os. Dyrekcja.
– Do celebrowania został zaproszony wybiórczo tylko jeden przewodniczący rady osiedla Dyrekcja Górna, o Dyrekcji Dolnej zapomniano. To powinno być święto wszystkich mieszkańców miasta, Dyrekcji, a tak – niestety – zrobiła się z tego polityczna używka. To przykre – powiedział.
Od głosu radnego odciął się Tomasz Otkała (Polska 2050).
– Trochę nie rozumiem stanowiska pana Łukasza. Nie będę sobie uzurpował prawa do bycia najbardziej moralnym z radnych. Moim zdaniem wypowiedź prezydenta była nieudana lub emocjonalna, natomiast nie uważam, aby skargami należało dyscyplinować wypowiedzi osób publicznych, ponieważ tą drogą daleko nie zajdziemy. Jeśli pan radny, aż tak daleko idzie, to trudno, to kwestia perspektywy. W ten sposób nie poprawimy sytuacji. W czasach, kiedy mamy do czynienia z wypowiedziami pana Tarczyńskiego czy pani Jachiry, to moralizowanie wydaje mi się mało szczere – podsumował. (w)






























