Redukcja w PKS

PKS Chełm likwiduje niektóre połączenia. – Sytuacja jest trudna. Likwidacja nierentownych kursów to jedyny sposób, aby przetrwać i nie podzielić losu upadłych PKS-ów w regionie – mówi Waldemar Szynal, prezes PKS Chełm.

– W Rakołupach nie mają żadnego autobusu do Chełma, nie ma tam żadnego transportu. W najgorszej sytuacji są osoby starsze, które nie mają samochodów. Są odcięci od świata. Ludzie proszą o interwencję w tej sprawie – mówiła radna Monika Mazur na jednej z ostatnich sesji Rady Gminy Leśniowice.

Ale takich miejscowości, do których nie kursują autobusy, jest w powiecie chełmskim dużo więcej. Mieszkańcy niektórych miejscowości cieszą się, że przyjeżdża do nich sklep obwoźny, bo w przeciwnym razie mieliby problem z zakupami. Mieszkańcy Roztoki w gminie Żmudź mówią, że przez prawie dwa lata nie kursował u nich żaden autobus do Chełma. Ostatnio jednak odetchnęli z ulgą, bo pojawił się nowy przewoźnik.

– To był wielki problem, bo przez prawie dwa lata nie było żadnego kursu do Chełma – mówi mieszkanka Roztoki. – Tylko szkolny autobus woził dzieci, a starsi nie mieli, jak dostać się do chełmskich lekarzy. Nasz syn pracuje i nie zawsze może nas wozić do miasta na wizytę do specjalisty czy na rehabilitację.

Apelowaliśmy do pani wójt Edyty Niezgody i ostatnio w końcu pojawił się prywatny przewoźnik. Bus do Chełma i z powrotem kursuje pięć razy w ciągu dnia. Jesteśmy szczęśliwi! Mąż sam jeździ na zabiegi i nie musi prosić nikogo o podwózkę. Dziękujemy!

Białe plamy PKS

Gdy jedni się cieszą, że mogą jeździć prywatnymi busami, inni – tj. pracownicy PKS Chełm – walczą o przetrwanie. Przez konkurencję sytuacja spółki się pogorszyła. Waldemar Szynal, prezes PKS w Chełmie, potwierdza, że w ostatnim czasie zlikwidowano kilka nierentownych połączeń.

Tłumaczy, że stanął przed dylematem – odejść od nierentownych kursów albo zaprzestać działalności. Prezes Szynal wskazuje, że transport publiczny w całym kraju ma się źle. Jako przykłady wskazuje upadłe PKS-y we Włodawie, Krasnymstawie, Hrubieszowie.

– Kondycja finansowa się pogorszyła, ale sytuacja nie jest tak tragiczna i aby nie podzielić losu PKS-ów w regionie musieliśmy zlikwidować nierentowne połączenia – mówi prezes Szynal. – Rzeczywiście jest problem z dojazdem do Chełma na niektórych kierunkach na przykład Wojsławice, Sawin. To odbicie ogólnopolskiej sytuacji w transporcie publicznym. Tworzą się białe plamy komunikacyjne, bo PKS-y, które jeździły na rentownych i nierentownych połączeniach nie dają rady już ich utrzymać w sytuacji, gdy istnieje taka wolna amerykanka na rynku lokalnych przewozów.

Na liniach rentownych pojawiają się inni przewoźnicy, a my staramy się w miarę możliwości utrzymać komunikację. Byliśmy zmuszeni zlikwidować nierentowne połączenia, bo nie mogliśmy dłużej pokrywać ich kosztów z rentownych jeszcze kursów. Czekamy na zmiany w prawie. Jest projekt ustawy o publicznym transporcie zbiorowym. Jednak według moich najświeższych informacji znowu przesunięto wejście w życie tej ustawy.

PKS Chełm Sp. z o.o. zatrudnia około setki kierowców. Prezes Szynal uspokaja, że w planach nie ma redukcji etatów. (mo)