Reklamowa pstrokacizna szpeci Lublin

Prezydent Krzysztof Żuk chce, żeby ze śródmieścia Lublina zniknęły szpecące miejską przestrzeń reklamy. Projekt takiej uchwały pojawić się ma na wrześniowej sesji rady miasta.
Taką możliwość daje ustawa krajobrazowa, obowiązująca od jesieni 2015 roku.
– Ale sprawa nie jest taka prosta. Jesteśmy już po rozmowach z przedsiębiorcami i wiemy, że do konsultacji lepiej przystąpić z konkretnym materiałem, jakim jest właśnie wstępny projekt uchwały. Planujemy takie konsultacje na początek września, po okresie wakacyjno-urlopowym – dodaje Hubert Mącik, miejski konserwator zabytków.
Aby przepisy uchwały weszły w życie, muszą przejść długą drogę administracyjną. Projekt będzie uzgadniany z Regionalną Dyrekcją Ochrony  Środowiska, Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków i marszałkiem województwa. Następnie będzie wyłożony do publicznego wglądu, tak jak każdy miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, gdzie będzie można zgłaszać kolejne uwagi. To oznacza, że jego wprowadzenie może wydłużyć się w czasie co najmniej o rok.

– Żadne z większych polskich miast nie przebrnęło jeszcze przez wszystkie etapy prawne uchwał ograniczających nośniki reklamowe. Np. w Łodzi termin na dostosowanie istniejących szyldów w śródmieściu radni chcą określić na rok, a w pozostałych częściach miasta na pięć lat. I nie zanosi się, by w Lublinie nastąpiło to szybciej, zważywszy, że wielkoformatowych reklam chcą pozbyć się mieszkańcy w innych częściach miasta, np. na Czechowie Południowym. Ustawa wymaga, aby taki termin był nie krótszy niż rok – wyjaśnia Hubert Mącik.
Szacuje się, że w Lublinie jest obecnie ok. 3500 różnej wielkości reklam.BCH