Rewitalizacja kontra drzewa

O Włodawie i jej burmistrzu głośno mówi ostatnio cała Polska, i to niezbyt pochlebnie. Wszystko za sprawą planowanej rewitalizacji czworoboku, która zakłada usunięcie niektórych drzew. Co ciekawe, larum podniosło się niedawno. W czasie konsultacji społecznych, gdy był po temu czas, nikt w obronie drzew nie stanął.

„Betonoza” burmistrza Muszyńskiego to nic innego, jak rozdmuchane hasła kilku osób, tzw. aktywistów, którzy sprzeciwiają się wycince drzew i zakrzaczeń na włodawskim czworoboku. Trochę to dziwne, zważywszy na to, że ponad 40 procent powierzchni powiatu pokrywają lasy (średnia dla naszego województwa to ok. 22%).

Rewitalizacja jest miastu niezwykle potrzebna i nie można naprzeciwko niej stawiać kilku drzew, z których cienia korzystają jedynie panowie spożywający trunki procentowe. Tłumaczy to burmistrz Wiesław Muszyński: – Wszystkie największe inwestycje: wymiana całego oświetlenia w mieście na ledowe, termomodernizacja starych budynków socjalnych, montaż odnawialnych źródeł energii czy nasz własny w pełni profesjonalny system pomiaru zanieczyszczeń, mają jeden cel – ochronę przyrody przez ograniczenie szkodliwej emisji gazów cieplarnianych, w tym dwutlenku węgla.

– Co roku wydaję kilkadziesiąt negatywnych decyzji o wycince drzew w naszym mieście, każdego roku dokonujemy ponad 100 nowych nasadzeń na terenie całego miasta. Nikt nie może zarzucić mi masowych wycinek drzew, jak to niegdyś bywało, choćby przy Al. Piłsudskiego – mówi Wiesław Muszyński. – Projekt na rewitalizację włodawskiego rynku pojawił się już w 2013 roku i od tego czasu przeprowadziliśmy aż cztery cykle konsultacji społecznych – ostatnie w 2017 roku. W żadnym z tych spotkań nie uczestniczyły osoby, którym dzisiaj przeszkadza ta kluczowa i przełomowa dla miasta inwestycja.

Projekt „Rewitalizacji Włodawy” składa się z czterech inwestycji: trzech miasta (rynek wewnątrz i wokół czworoboku, park przy cerkwi, monitoring miejski) i jednej powiatu (centrum usług społecznych na terenie dawnej jednostki wojskowej). Na jego realizację pozyskaliśmy aż 95% dofinansowania, co jest ewenementem w historii miasta. Cała jego wartość to dzisiaj 20 milionów złotych.

Jest to więc największa inwestycja w historii miasta dofinansowana ze środków europejskich, tak bardzo oczekiwana przez mieszkańców. Od 2014 roku w lokalnej prasie pojawiło się kilkadziesiąt artykułów mówiących o tym zadaniu, szczegółowo relacjonowano każdy jego etap, także na naszej stronie internetowej czy w mediach społecznościowych.

I znowu nikt nie wnosił żadnych uwag odnośnie planowanej wycinki drzew. Kwestia uporządkowania drzewostanu na terenie czworoboku odbędzie się zgodnie z decyzją konserwatora zabytków. Żeby uniknąć utraty dofinansowania, musi być również zgodna z projektem zaakceptowanym przez Urząd Marszałkowski. Pomimo tego już od miesięcy pracujemy nad tym, aby zachować jak największą liczbę drzew w rewitalizacji rynku. Prowadzimy rozmowy i konsultacje z właściwymi instytucjami. Po ich zakończeniu przedstawimy finalną wizualizację.

Proszę zatem nie sugerować się zamieszczanymi w internecie przez aktywistów informacjami i projektami graficznymi. Nie są to oficjalne dokumenty i wprowadzają w błąd. Mimo to jestem przekonany, że uda nam się znaleźć optymalne rozwiązanie, które pozwoli zarówno na realizację projektu rewitalizacji, jak również pozwoli na wycięcie jak najmniejszej ilości drzew – dodaje burmistrz. (bm)