Rewitalizacja Zalewu Zemborzyckiego czy tylko obiecanki cacanki?

Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie zapowiada rewitalizację Zalewu Zemborzyckiego. Prace mają potrwać dwa lata i kosztować ponad 300 milionów złotych. Zapowiedzi ekspresowego tempa odnowy lubelskiego zbiornika wodnego nijak się jednak mają do tego, że nikt, od miesięcy, nie może przyjąć od miasta nawet dokumentacji zalewu.


Przed ubiegłorocznymi wyborami samorządowymi wojewoda lubelski, Przemysław Czarnek szumnie zapowiadał rewitalizację zalewu i przekazał go Wodom Polskim. Odczytywano to jako akcję wsparcia kandydata PiS na prezydenta miasta, Sylwestra Tułajewa. Po przegranej przez niego batalii o fotel prezydenta sprawa ucichła. Wypływa znów na szersze wody przed następnymi wyborami.

Wody Polskie, zapowiadają rewitalizację zbiornika retencyjno-rekreacyjnego na Bystrzycy. Prace dotyczyć mają m.in. odnowy czaszy i budowli hydrotechnicznych. Sama rewitalizacja potrwałaby dwa lata, poprzedzona ma być konsultacjami z mieszkańcami.

– Celem rewitalizacji jest doprowadzenie do takiego stanu wody w zbiorniku, żeby nadawał się do kąpieli – tłumaczy Jarosław Kowalczyk, rzecznik prasowy Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Lublinie. Wody Polskie ogłosiły w połowie kwietnia br. przetarg na wykonanie koncepcji rewitalizacji zalewu. Według jej zapisów wykonawca zobligowany jest do przedstawienia trzech pomysłów na odnowę zalewu, z których Wody Polskie wybiorą najbardziej optymalny wariant – dodaje.

Do 25 kwietnia br. wpłynęła tylko jedna oferta od biura projektowo-inżynierskiego WTU z Krakowa. Oferta opiewa na kwotę 264 450 zł i choć mieści się w przewidzianej przez Wody Polskie kwocie przeznaczonej na ten cel: 330 000 zł, to musi jeszcze zostać sprawdzona pod względem merytorycznym. Przygotowana koncepcja rewitalizacji ma być gotowa do końca października tego roku.

Według planów Wód Polskich prace rewitalizacyjne przy zalewie potrwałyby dwa lata. – Według naszych szacunków, aby zalew mógł w pełni służyć mieszkańcom potrzebne jest połączenie kilku pomysłów rewitalizacyjnych – tłumaczy Jarosław Kowalczyk. – Do usunięcia jest 6 milionów metrów sześciennych samego torfu, tu nie wystarczy jednostkowe działanie – dodaje.

Plany wielkie, a co z kwitami?

Niejasna jest w dalszym ciągu sytuacja prawna zalewu. W ubiegły poniedziałek, 29 kwietnia prezydent Krzysztof Żuk spotkał się z prezesem spółki Wody Polskie Przemysławem Dacą w celu omówienia kwestii przekazania Zalewu i współpracy w zakresie jego publicznego wykorzystania oraz zagospodarowania doliny rzeki Bystrzycy.

– Porozumienie dotyczy określenia zasad dysponowania mieniem, podjęcia działań zmierzających do wydzielenia geodezyjnego gruntów, a także współpracy w zakresie rewitalizacji zbiornika – informuje Grzegorz Jędrek z biura prasowego ratusza. Formalnie wody zalewu powinny należeć do powołanego rok temu Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie, które jest od 1 stycznia 2018 r. głównym podmiotem odpowiedzialnym za krajową gospodarkę wodną.

Decyzję dotyczącą przejęcia Zalewu przez Wody Polskie lubelski wojewoda Przemysław Czarnek wydał w październiku ubiegłego roku., miała ona przyspieszyć samą rewitalizację, ale od tego czasu trwa wymiana pism pomiędzy ratuszem a lubelskim oddziałem państwowej spółki, choć miasto deklaruje natychmiastową gotowość do przekazania wszystkich dokumentów. – W każdej chwili jesteśmy gotowi do przekazania całości, zarówno zgromadzonej dokumentacji, jak i przekazania nieruchomości znajdujących się pod Zalewem, jak również wszystkich urządzeń wodnych – tłumaczy Grzegorz Jędrek.

Mimo trwającej urzędniczej procedury, która w tym przypadku wolno się toczy, nad Zalewem Zemborzyckim wciąż są prowadzone przez miasto prace związane z remontem prawej zapory bocznej Zalewu Zemborzyckiego oraz rozbiórką i budową od nowa przepompowni w rejonie ul. Grzybowej.

Ich koszt to 11, 5 min zł, obie inwestycje zakończyć się mają we wrześniu br. – Miasto kontynuuje przebudowę zapory bocznej wraz z przepompownią, po zakończeniu inwestycji urządzenia zostaną przekazane Wodom Polskim – wyjaśnia rzecznik ratusza. Na podpisanie przez obie strony wciąż czeka dokument dotyczący propozycji podziału działek znajdujących się w najbliższej okolicy Zalewu.

Stanowisko w sprawie Zalewu zabrała również posłanka Joanna Mucha (PO), która 24 kwietnia skrytykowała Wody Polskie za brak prac rewitalizacyjnych nad zalewem i opieszałość w przejęciu dokumentacji od miasta. Kandydatka Koalicji Europejskiej do Parlamentu Europejskiego podkreśliła, że miasto ma gotową koncepcje rewitalizacji zalewu, która jej zdaniem jest wystarczająca.

– Były plany wybudowania dodatkowego polderu, który doprowadziłby do tego, że nawet 80 procent zanieczyszczeń można by wyeliminować z Zalewu Zemborzyckiego. Dzisiaj nie ma żadnego planu, bo Wody Polskie nie są w stanie podjąć żadnej decyzji – przekonywała.

Emilia Kalwińska

Zalew Zemborzycki powstał w 1974 r. w wyniku przegrodzenia doliny i spiętrzenia wód rzeki Bystrzycy zaporą ziemną. Jego czołowym obiektem jest zapora ziemna z jazem na Bystrzycy. Podstawowe funkcje obiektu to: zagwarantowanie w korycie rzeki Bystrzycy przepływu, zmniejszenie zagrożenia powodziowego dla miasta Lublina i pobór wody na potrzeby Elektrociepłowni Wrotków. Zalew to również miejsce rekreacyjno-sportowe i rybackie. Zbiornik wraz z urządzeniami piętrzącymi zlokalizowany jest na działkach, których właścicielem jest Skarb Państwa, a zarządzającym odpowiednio Wody Polskie oraz Miejski Ośrodek Sporu i Rekreacji „Bystrzyca” w Lublinie Sp. z o.o. Zbiornik zemborzycki jest zbiornikiem przepływowym, który rozciąga się od zapory czołowej do mostu na drodze Zemborzyce – Bychawa, ul. Cienista. Jego długość to 2 900 m a maksymalna głębokość 4, 5 metra. Średnia głębokość zalewu to 2, 2 m.