Rocznica katastrofy w cieniu pandemii

Żałoba narodowe przed dziesięciu laty zjednoczyła Polaków. Niestety, tylko na chwilę. Szybko okazało się, że katastrofa smoleńska stała się powodem zaostrzenia walki politycznej, która na trwałe podzieliła społeczeństwo

Nie tak miała wyglądać 10. rocznica katastrofy smoleńskiej, którą obchodziliśmy w piątek, 10 kwietnia. Oficjalne uroczystości zostały odwołane z powodu epidemii koronawirusa.


– Społeczny Komitet Obchodów 10. rocznicy Katastrofy Smoleńskiej odwołał oficjalne uroczystości, które tradycyjnie już miały się odbyć m.in. na placu Litewskim z udziałem mieszkańców, młodzieży, władz województwa i Lublina – powiedziała w ubiegłym tygodniu Joanna Szwedo z Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego.

Odwołanie uroczystości było łatwe do przewidzenia w dobie obowiązujących obostrzeń i trwającej epidemii koronawirusa. Przedstawiciele Społecznego Komitetu Obchodów Rocznicy Katastrofy Smoleńskiej złożyli jednak kwiaty przed tablicami upamiętniającymi ofiary tragedii (m.in. przy budynku klasztoru ojców kapucynów przy Krakowskim Przedmieściu).

Przypomnijmy, że rządowy Tu-154 z 96 osobami na pokładzie rozbił się 10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku. Nikt nie przeżył. Wśród ofiar byli m.in. prezydent Lech Kaczyński, pierwsza dama Maria Kaczyńska, ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, Sławomir Skrzypek (prezes Narodowego Banku Polskiego), Jerzy Szmajdziński (wicemarszałek Sejmu), Janusz Kochanowski (Rzecznik Praw Obywatelskich), Janusz Kurtyka (prezes Instytutu Pamięci Narodowej) czy Piotr Nurowski (prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego).

Na pokładzie Tu-154 byli też wysocy rangą wojskowi, duchowni i parlamentarzyści. W Smoleńsku zginął m.in. związany z Lubelszczyzną poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego Edward Wojtas. Jako oficjalną przyczynę katastrofy smoleńskiej podaje się błędy załogi, która próbowała lądować w Smoleńsku pomimo gęstej mgły. Nie wszyscy wierzą jednak w oficjalną wersję. Zwolennicy teorii spiskowych uważają, że w Smoleńsku mogło dojść do zamachu. Pewne jest natomiast, że żadna wersja nie będzie się już cieszyła powszechnym uznaniem.

Polityczną konsekwencją katastrofy smoleńskiej były przyspieszone wybory prezydenckie, w których Bronisław Komorowski (Platforma Obywatelska) pokonał Jarosława Kaczyńskiego (Prawo i Sprawiedliwość). O wyniku wyborów przesądziła druga tura. Komorowski zdobył w niej 53,01 % głosów, a Kaczyński 46,99 %. Rządząca obecnie partia aż na pięć lat, do kolejnych wyborów prezydenckich, straciła realny wpływ na krajową politykę.

Grzegorz Rekiel