RODO-mętlik

– Kiedy będzie dyrektor? – „Nie powiem, bo RODO nie pozwala. „Można wysłać do niego list? – Nie można, bo RODO… W urzędach i przedsiębiorstwach przybywa absurdalnych sytuacji związanych z wejściem w życie nowego unijnego prawa o ochronie danych osobowych.

Najmodniejsze ostatnio słowo w chełmskich (ale nie tylko) urzędach, instytucjach i przedsiębiorstwach to RODO. Jeden skrót, ale mnóstwo zamieszania. RODO oznacza masę nowych przepisów i niełatwych do wdrożenia procedur. Aby je zgłębić, urzędnicy i przedsiębiorcy muszą przejść szkolenia. Ale na razie RODO pozostaje synonimem tego, czego nie wolno. Czytelnicy „Nowego Tygodnia” przytaczają sporo absurdalnych sytuacji, które wcześniej były nie do pomyślenia. Zdarzyły się, bo 25 maja br. weszło w życie unijne rozporządzenie o ochronie danych osobowych, w skrócie RODO.

Tego dnia skończył się dwuletni okres dostosowawczy, który Polska miała na to, aby przygotować się do tego nowego prawa dotyczącego przetwarzania i ochrony danych osobowych. Teraz te dane, zgromadzone w różnego rodzaju bazach tj. na poczcie internetowej, serwerach, systemach teleinformatycznych, muszą być pod kontrolą. Ci, którzy te dane przetwarzają – a więc i urzędnicy i przedsiębiorcy – mogą być pociągani do odpowiedzialności za bezprawne ich udostępnianie, a tym samym łamanie nowych rozwiązań. W grę wchodzą kary pieniężne. W poszczególnych instytucjach wyznaczane są osoby odpowiedzialne za kwestie formalne. Osoby, której dane mają być przetwarzane, powinny wyrazić na to zgodę. W praktyce ludzie mają wątpliwości, jakich informacji można udzielić petentom, a jakich nie. Prosty przykład: gdy interesant pyta o konkretnego urzędnika, a akurat go nie ma, odpowiedź ma być krótka: jest nieobecny i tyle – żadnych szczegółów, bez podawania powodów nieobecności, a już na pewno ujawniania chociażby tego, że przebywa na zwolnieniu itp.

– Tak nas uczono – mówi jeden z urzędników, ale przykładów nietypowych sytuacji na linii petent – urzędników jest więcej, także w instytucjach powiatu chełmskiego.

– Poszłam do sekretariatu ośrodka pomocy społecznej – mówi jedna z naszych Czytelniczek. – Chciałam zostawić list dla dyrektora. Powiedziano mi, że nie mogę tego zrobić z powodu RODO. Odpowiedziałam, że w takim razie wyślę ten list pocztą i usłyszałam, że też nie mogę, bo RODO. Absurd jakiś. Odsyłano mnie do innego pokoju. Co to za niedorzeczne tłumaczenie: nic nie wolno, bo RODO…

Wątpliwości, co wolno, a co nie, mają też przedsiębiorcy.

– Trzeba przejść szkolenia. Wysyłamy na nie ludzi, ale jednak zajmuje to czas – mówi jeden z chełmskich przedsiębiorców. – Trzeba wyznaczyć osoby, które będą odpowiedzialne za kwestie formalne, a pracownicy nie kwapią się do tego, bo temat jest zawiły i czasochłonny.

Szkolenia przechodzą lub wkrótce będą przechodzić chełmscy urzędnicy.

– Mamy zaplanowane kilkudniowe szkolenie – informuje Jolanta Gierasimiuk, dyrektor Wydziału Spraw Społecznych UM Chełm, w którym prowadzona jest m.in. ewidencja działalności gospodarczej. – RODO to nowe prawo, jako urząd przygotowujemy się do jego stosowania. Dysponujemy różnymi bazami danych. Nowe regulacje są unikatowe i to praktyka pokaże, jakie będą konsekwencje dla osób, które ujawnią – nawet nieświadomie – dane. Przyszłość pokaże, jakich sytuacji lepiej unikać. Ale uważam, że także w tej kwestii najbardziej wskazany jest zdrowy rozsądek. (mo)