Romuald Lipko już w wiecznej orkiestrze…

Na znak żałoby po śmierci Romualda Lipko w ubiegły piątek flagę miasta na lubelskim ratuszu opuszczono do połowy miasta

Odszedł na zawsze wielki lubelski artysta– 6 lutego 2020 r., po przegranej walce z nowotworem, zmarł Romuald Lipko, jeden z najwybitniejszych kompozytorów polskiej muzyki rozrywkowej końca XX i początku XXI wieku, współtwórca zespołu Budka Suflera, autor najsłynniejszych polskich przebojów. W kwietniu skończyłby 70 lat.


„Jak dziwna to chwila, brakuje słów” – ten urywek piosenki „Memu miastu na do widzenia” najlepiej oddaje uczucie licznych słuchaczy, ponadczasowych utworów artysty. Romuald Lipko był genialną artystycznie osobowością tego miasta. Mimo że od wielu miesięcy zmagał się z chorobą nowotworową wątroby, nie poddawał się i chciał tworzyć dalej. Nie rezygnował z planów estradowych. Planował reaktywację Budki Suflera, która w 2014 roku zakończyła działalność. Najbliższy koncert był przewidziany na 14 lutego w Lublinie.

„Romek najchętniej mówi o nowych piosenkach, jesiennych koncertach, o nowoczesnych aranżacjach utworów. Mając świadomość swojej dolegliwości, planuje i marzy” – jeszcze kilka tygodni temu głosił tekst na stronie Budki Suflera. – „Zwracamy się z prośbą do wszystkich, którym piosenki Romka sprawiły kiedykolwiek radość, o choćby malutki, ale szczery gest wsparcia, o króciutką, życzliwą myśl, o pełne uśmiechu wspomnienie, słuchając Jego muzyki…”

Czytając to, jego miłośnicy wierzyli, że ich idol wygra z chorobą. Niestety, nocą 6 lutego Romuald Lipko odszedł, do krainy wiecznego muzykowania…

Już następnego dnia urząd miasta symbolicznie i dość spontanicznie żegnał zmarłego artystę. Flagę Lublina opuszczono tu na znak żałoby, a z balkonu ratusza w przestrzeń popłynęła melodia wielkiego przeboju zmarłego kompozytora: „Jolka, Jolka pamiętasz”. Przed ratuszem zatrzymała się spora grupa przechodniów.

– Jestem dumna, że pochodzę z tego miasta, w którym urodził się, żył i tworzył tak wspaniały muzyk jak Romuald Lipko – powiedziała Barbara Moneta.

Dariusz Prus zaproponował: – A może by tak dla upamiętnienia tak wielkiego lublinianina nazwać którąś z ulic jego nazwiskiem. To wypowiedzi na forum internetowym tuż po tej uroczystości

A Tomasz Stawecki – dziennikarz, w Sieci uczcił zmarłego strofami, w których czytamy m.in.: „Tak się nie mówi ‘do widzenia’. Nie można wyjść ot, tak w połowie snu i w pół marzenia. Jeszcze wiruje Twoja płyta, jeszcze się Tobą ekran pali. Pod zimnym światłem gwiazd jak ciężko żyć tym, co zostali…”

Sypał przeboje jak z rękawa

Romuald Lipko urodził się 3 kwietnia 1950 w Lublinie. Wraz z Krzysztofem Cugowskim był twórcą Budki Suflera działającej od 1974 roku, jednak on sam był niekwestionowanym liderem zespołu. Początkowo grał na gitarze basowej, wkrótce na organach i syntetyzatorze.

Pokolenie dzisiejszych 50- i 60-latków wychowało się na jego koncertach, piosenkach, które tworzył Lipko. Jego Budka w pierwszej fazie kariery przygrywała często na studniówkach.

Do pokolenia, przeżywającego wraz z nim radości, wzruszenia, refleksje tamtych lat należy Irmina Jackiewicz-Jabłonska-Amerini. To koleżanka ze szkoły i z pracy, gdy Lipko był instruktorem muzyki w Domu Kultury Milejów. – Tym, co najbardziej mi się z nim kojarzy jest fakt, że jako pierwszy w Lublinie ostro jeździł oryginalną sportową mazdą – uśmiecha się. – A serio, Romuald zostanie w naszej pamięci zawsze jako osobowość. I nie tylko jako wielki muzyk, rockman, artysta, lecz jako nasz przyjaciel, kumpel ze szkoły. Zawsze był bliski i serdeczny dla starych znajomych, nigdy się nas nie wyparł, nie nosił głowy zbyt wysoko, a my byliśmy dumni z takiego kolegi – wspomina pani Irmina.

Twierdzi, że talent Romualda Lipki i jego marzenia przerastały ówczesne realia lat 70., lecz tzw. wielki świat przyjął go chętnie na swoje estrady. – Przez blisko pół wieku był tam podziwianym i wielbionym artystą, dopóki zły los nie odebrał go nam, wielbicielom. Lecz nawet w tak ciężkiej chorobie nigdy nie poddał się. Teraz już pewnie tylko Bóg spełnił jego marzenie i oto znów Romek zdobywa „wielką górę”, albo wkracza na „bal wszystkich świętych” – jak głoszą jego piosenki.

Romuald Lipko stworzył mnóstwo innych wspaniałych utworów. Oprócz wymienionych wcześniej, był autorem takich hitów, jak: „Sen o dolinie”, „Za ostatni grosz”, „Takie tango”, „Jest taki samotny dom” czy „Bal wszystkich świętych”. Pisał muzykę nie tylko dla swojego zespołu, również dla Anny Jantar, Ireny Jarockiej, Urszuli Kasprzak, Izabeli Trojanowskiej, Zdzisławy Sośnickiej, Grażyny Łobaszewskiej i innych gwiazd estrady.

Tydzień temu jego „Cień wielkiej góry” zajął trzecie miejsce w blisko setce przebojów w Plebiscycie Piosenki 95-lecia Polskiego Radia, w którym rywalizowało kilka tysięcy piosenek.

On był taki jak jego utwory

– mówi perkusista Budki Tomasz Zeliszewski. – Był niezwykle wymagającym szefem naszej grupy, zawsze można było liczyć na jego poważną opinię o pracy poszczególnych muzyków – ocenę bezkompromisową. Romuald był perfekcjonistą. Miał klasę i poczucie humoru.

– To największa osobowość Budki Suflera, prawdziwa ikona muzyki w Lublinie. Romek zawsze nas łączył, godził, miał wpływ porządkujący i motywujący na grupę – twierdzi Mietek Jurecki – gitarzysta zespołu.

Obaj muzycy wspominają, z jaką pasją organizował w Lublinie studyjne nagranie pieśni „Pokonamy fale” na rzecz wielkiej tragedii w Azji Południowo-Wschodniej w styczniu 2005 r., spowodowanej tsunami. Utwór śpiewali m.in. Irena Santor, Maryla Rodowicz, Urszula, Grzegorz Markowski, Krzysztof Cugowski. Lipko skomponował ten hymn pomocniczości jako motyw przewodni specjalnego koncertu w Warszawie, podczas którego były zbierane pieniądze dla ofiar kataklizmu.

Przypomnijmy, że w grudniu 2014 r. Romuald Lipko, Tomasz Zeliszewski i Krzysztof Cugowski z rąk prezydenta Bronisława Komorowskiego otrzymali Krzyże Kawalerskie Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi dla polskiej kultury i osiągnięcia w pracy artystycznej.

Lipko mówił wówczas wzruszony: – Odwiedziliśmy wszystkie zakątki na świecie, gdzie tylko żyją nasi rodacy. Graliśmy dla nich, wywołując łzy, skojarzenia, refleksje, niekiedy chęć powrotu do kraju, o którym nasza muzyka przypomniała. Śpiewaliśmy bardzo dużo o miłości…

De facto większość repertuaru śpiewał Krzysztof Cugowski, którego wypowiedzi przy tej smutnej okazji zabrakło, bowiem „Suflerzy’” w ostatnich latach mocno poróżnili się.

Sentymentalna „Jolka, Jolka…” odegrana na trąbce 7 lutego z balkonu ratusza to niewątpliwie sztandarowy utwór w dorobku Romualda Lipki – balladowa „spowiedź” grzechów i przeżyć stanu wojennego ‘81 (tekst Marek Dutkiewicz). – Nie pasowała tu. Nie jest to piosenka stosowna do tej chwili, nie leży też w tonacji tego instrumentu – usłyszałem zdanie wśród zebranych u stóp ratusza.

Cóż, bardziej adekwatny na pożegnanie byłby słynny utwór „Cisza jak ta” – filozoficzna pieśń Budki Suflera. Prawdopodobnie usłyszymy ją podczas uroczystości pogrzebowych wielkiego lublinianina, które przewidziano na środę, 12 lutego 2020 r., w archikatedrze o godz. 13.

Tymczasem w lubelskiej rozgłośni Polskiego Radia, gdzie mieści się wielkie studio im. Budki Suflera, została wyłożona księga, w której do końca tygodnia w godz. 8-22 można wpisać kondolencji.

Marek Rybołowicz