Rzucił dzieckiem, dusił żonę, groził nożem matce

Oskarżony o znęcanie się nad rodziną decyzją sądu został skazany na karę w zawieszeniu i pozostał w domu ze swoimi ofiarami. Policjanci przyjeżdżali na interwencje i jedyne, co robili, to zakładali kolejne Niebieskie Karty. Pół roku później wydarzył się dramat.

Policja, prokuratura, pomoc społeczna, sąd, kuratorzy, a nawet nauczyciele. Wszyscy od dawna wiedzieli, że w rodzinie R. nie jest dobrze. W listopadzie ubiegłego roku Sąd Rejonowy w Chełmie uznał bezrobotnego Andrzeja R. (41 l.) winnym znęcania się nad żoną i matką, która z nimi mieszkała. Oprawca nie trafił jednak za kratki, sąd nie kazał mu też opuścić wspólnie zajmowanego lokum – mógł nadal mieszkać pod jednym dachem ze swoimi ofiarami, pozostając jedynie pod dozorem kuratora i z karą pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata tytułem próby. Od tego czasu było tylko gorzej.

Zarówno żona Andrzeja, jak i jego matka próbowały szukać pomocy wśród pracowników opieki społecznej, a gdy było już naprawdę groźnie – dzwoniły po policję. Wszystko na nic. Domowy kat dosłownie każdego dnia przychodził do domu pijany i urządzał karczemne awantury. Rzucał garnkami, wyganiał żonę z domu, krzyczał, nie dawał im spać, szantażował, że popełni samobójstwo, bił, popychał, szarpał, groził. Na wszystko patrzyły małoletnie dzieci (2 i 9 l.). Każdego dnia matka, 9-letni syn i babka bali się momentu, gdy „tatuś” wróci do domu – zawsze pijany, w brudnych od moczu i kału spodniach, agresywny i nieobliczalny. Nawet koledzy z klasy chłopca i jego nauczyciele na własne oczy widzieli w trakcie wiosennych zajęć on-line, do czego jest zdolny nietrzeźwy Andrzej R. Dalej jednak nikt nie interweniował, by pomóc chłopcu i jego bliskim. Oprawca stawał się tymczasem coraz brutalniejszy. Bił już nie tylko kobiety, ale i syna.

21 kwietnia br. w mieszkaniu rodziny znów interweniowała policja – pijanego doraźnie uspokoili, a rodzinie założyli kolejną z rzędu Niebieską Kartę. 5 czerwca historia powtórzyła się. 23 czerwca pod 112 zadzwonił 9-letni syn bandziora, błagając o pomoc. Okazało się, że kobiety nie chciały wpuścić do środka pijanego R. Gdy w końcu dostał się do mieszkania, wpadł w szał.

To był horror. R. najpierw wyskoczył do swojej matki, potem chwycił syna i rzucił dzieckiem o drzwi. Żona próbowała interweniować, więc zaczął ją dusić. Synowej chciała pomóc starsza kobieta, ale pijany napastnik chwycił ją za gardło i w amoku zaczął dusić. Potem wziął nóż. W porę po telefonie przerażonego dziecka dotarła do mieszkania policja. W końcu zabrali 41-latka.

Następnego dnia R. po wytrzeźwieniu przyznał się do przemocy. Trafił do aresztu tymczasowego, gdzie siedzi w dalszym ciągu, oczekując na rozprawę. Przy drugim przesłuchaniu odmówił jednak składania wyjaśnień. O wszystkim, co działo się w czterech ścianach, opowiedział zaś jego syn.

Prokuratura Rejonowa w Chełmie oskarżyła 41-latka z Chełma o znęcanie się nad matką, żoną i synem. Materiały trafiły już do sądu. Czy tym razem sędzia orzeknie o karze bezwzględnego więzienia dla bandyty i recydywisty? To się okaże. (pc)