Sąd o młyn?

Zespół Młynów w Chełmie wystąpił do ratusza o rozbiórkę XIX-wiecznego młyna przy ul. Lubelskiej. Urzędnicy odmówili. Negatywną opinię w tej sprawie wydał konserwator zabytków. Wojewoda lubelski podtrzymał decyzję chełmskich urzędników, ale właściciele obiektu rozważają skierowanie sprawy do sądu.

„Młyn murowany w zespole Młyna Parowego Michalenki przy ul. Lubelskiej, druga połowa XIX wieku” – to wpis widniejący w Gminnej Ewidencji Zabytków Miasta Chełm. Chełmianie mówią o nim „młyn Michalenki” od nazwiska pierwszego właściciela. Nieczynny od dawna obiekt należy do Zespołu Młynów w Chełmie. Od wielu lat właściciele chcą go sprzedać. Bezskutecznie. Interesowali się nim przedstawiciele Tesco, ale z negocjacji nic nie wyszło. Młyn to solidna konstrukcja. Kilka lat temu nadzór budowlany nakazał dokonać drobnych poprawek przy oknach i obróbkach blacharskich i zostało to zrobione. Jan Kostecki z Zespołu Młynów w Chełmie jeszcze parę lat temu mówił, że szkoda byłoby wyburzać młyn. I szukał chętnych na zakup budynku. Bez skutku. Czas mija, a podatki od nieruchomości – niemałe – trzeba opłacać. Właściciele stwierdzili, że rozbiórka młyna to w tej sytuacji najlepsze rozwiązanie. Samą działkę byłoby łatwiej sprzedać. Ale urzędnicy nie dają na to zgody. Chełmska delegatura Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Lublinie wydała negatywną opinię w sprawie rozbiórki młyna.

– Obiekt został przebudowany w okresie powojennym. Proponowaliśmy, aby przywrócić mu wygląd pierwotny, ale inwestor nie był zainteresowany remontem – mówi Paweł Wira, dyrektor chełmskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Lublinie. – Ze względu na historyczne znaczenie budynku nasza opinia w sprawie rozbiórki była negatywna.

Negatywna opinia konserwatora zabytków została przez właściciela obiektu dołączona do wniosku o pozwolenie na rozbiórkę, którą złożono do Wydziału Gospodarki Przestrzennej, Architektury i Budownictwa UM Chełm. Urzędnicy odmówili wydania pozwolenia na rozbiórkę młyna.

– Inwestor złożył wniosek o rozbiórkę – potwierdza Dorota Tworek-Kodeniec, dyrektor Wydziału Gospodarki Przestrzennej, Architektury i Budownictwa UM Chełm. – Jednak wniosek nie spełniał wymagań formalnych, dlatego wystąpiliśmy o jego uzupełnienie. Inwestor nie uzupełnił dokumantów, dlatego nasza decyzja w sprawie rozbiórki była odmowna. Głównym powodem takiego postanowienia były względy formalne. Do wniosku dołączona była negatywna opinia konserwatora zabytków w sprawie rozbiórki, a bez jego zgody i tak nie moglibyśmy wydać pozwolenia na tego typu prace.

Urzędnicy zwracają uwagę, że konserwator zabytków wydał w tej sprawie opinię. Nie jest ona aktem wiążącym. Wynikało to z faktu, że młyn nie jest wpisany do rejestru zabytków, a tylko do gminnej ewidencji zabytków. Właściciel młyna złożył odwołanie od decyzji chełmskiego ratusza do wojewody lubelskiego. Wyższa instancja utrzymała jednak w mocy postanowienie urzędników z Chełma. Jan Kostecki nie wyklucza, że skorzysta z kolejnych ścieżek odwoławczych.

– Pozostaje nam sąd, ale jeszcze się nad tym zastanawiamy – mówi Kostecki. – Konserwator nie wydał swojego stanowiska w formie decyzji, bo młyn nie jest ścisłym rejestrze zabytków. Szkoda byłoby rozbierać ten budynek, bo ktoś włożył kiedyś pracę i wysiłek w to, aby go wybudować. Jednak obiekt jest nieużytkowany. Następuje jego degradacja. Ponosimy koszty, płacimy niemałe podatki. Od tylu lat obiekt przynosi straty. Brakuje chętnego, który chciałby go kupić. To powód, dla którego zdecydowaliśmy się wystąpić o jego wyburzenie. (mo)