Czy sąd skaże go na 25 lat więzienia?

Przed Sądem Okręgowym w Lublinie zakończyło się właśnie postępowanie w sprawie przeciwko Przemysławowi K. Chełmski inżynier jest oskarżony o brutalne zabójstwo swojej żony. Wyrok zostanie ogłoszony w następnym tygodniu. Prokurator od początku był nieugięty i wnioskował o 25 lat bezwzględnego pozbawienia wolności.


Może nie doszłoby do tej wstrząsającej zbrodni, gdyby wcześniej nie zbagatelizowano problemu przemocy domowej w małżeństwie Moniki i Przemysława K. On, znany w mieście inżynier budownictwa, za zamkniętymi drzwiami zmieniał się w domowego dręczyciela. Po alkoholu stawał się agresywny i nieobliczalny. Na co dzień pracująca jako pielęgniarka w Zakładzie Karnym w Chełmie Monika nieraz uciekała do swojej matki i siostry. Nie mieli dzieci, bo – jak mówiła kobieta – nie chciała, by patrzyły, jak tata bije mamę… Choć pierwsza interwencja policji była już w 2009 roku, po tym, jak K. rzucił się na żonę, Niebieską Kartę mundurowi założyli dopiero po latach terroru (w maju 2016 roku, po tym, jak chorobliwie zazdrosny i przekonany, że żona go zdradza, znów dotkliwie ją pobił). Wyglądało to tak, że gdy ofiara przemocy domowej kryła się u rodziny, dzielnicowy przychodził i sprawdzał, czy wszystko jest w porządku. Po jakimś czasie przestał, a mąż-tyran w dalszym ciągu straszył ją, śledził w drodze do i z pracy, męczył SMS-ami, przyrzekał poprawę, groził, osaczał. Przestraszona kobieta złożyła pozew o rozwód oraz zawiadomienie do prokuratury, ale śledczy odmówili wszczęcia postępowania z uwagi na brak znamion przestępstwa. Mniej więcej miesiąc później Monika została zamordowana.
7 lipca 2016 roku K. zadzwonił do Moniki i kazał jej przyjść do ich mieszkania przy ul. Mickiewicza, by nakarmiła koty pod jego nieobecność. Kłamał, że przebywa ze swoją firmą budowlaną na zleceniu w Warszawie. Kobieta uwierzyła. W domu czekał jednak na nią K. z bukietem 19 róż (tyle, ile lat liczyło ich małżeństwo). Gdy kobieta kategorycznie oznajmiła, że do niego nie wróci, K. miał sięgnąć po duży kuchenny nóż i zaatakować. Zatopił nóż w jej brzuchu, po czym wyjął do połowy, przekręcił i wepchnął go jeszcze głębiej. Kobieta w kałuży krwi konała na podłodze, a K. położył na jej ciele piękny bukiet, złożony z 18 białych róż i jednej krwistoczerwonej, symbolizującej „przełom w ich małżeństwie”. Następnie siadł, wypił piwo, zapalił papierosa, podciął sobie nadgarstki, aż wreszcie wyskoczył przez balkon mieszkania na 3 piętrze.
Śledczy znaleźli w rzeczach K. stertę nagich zdjęć Moniki, którymi mąż miał szantażować kobietę. Choć od początku oskarżony o brutalne zabójstwo nie przyznawał się do winy, twierdząc, że żona sama wbiła sobie nóż w brzuch, prokuratura miała mocne dowody. Na dłoniach Moniki znalezione zostały też ślady świadczące o tym, że kobieta broniła się przed ciosami. Powołani biegli stwierdzili, że K. był w chwili popełniania zbrodni poczytalny, nie stwierdzili u niego oznak żadnej choroby psychicznej. Co więcej, to nie było działanie w afekcie. Na dodatek wyszło na jaw, że miesiąc wcześniej, w czerwcu, Monika przyszła do mieszkania po resztę swoich rzeczy. Był z nią jej szwagier, który filmował wszystko na wypadek, gdyby później K. miał ich potem oskarżać, że coś mu zginęło pod jego nieobecność. W pewnej chwili K. wyszedł jednak z pomieszczenia, trzymając coś za plecami (szwagier Moniki jest przekonany, że był to nóż i już wtedy miało dojść do zbrodni). Na widok mężczyzny z włączoną kamerą w telefonie, zaczął oboje wyrzucać z mieszkania. To nagranie również było dowodem w sprawie.
Proces toczył się za zamkniętymi drzwiami. Z relacji poruszonych świadków wynika jednak, że siedzący na wózku inwalidzkim oskarżony przez cały czas trwania procesu nie uronił nawet jednej łzy. Świadkowie nie byli w stanie zapanować nad emocjami, a jemu nawet nie drgnęła powieka, gdy na sali rozpraw poruszane były kwestie z ich życia małżeńskiego oraz tamtego tragicznego dnia. Opanowany, spokojny, zimny. Do końca.
Prokuratura Rejonowa w Chełmie od początku domagała się kary 25 lat pozbawienia wolności dla bezsprzecznie winnego w świetle dowodów inżyniera. Czy sąd podzieli tę opinię? Czy K. spędzi ćwierć wieku w więzieniu czy kara będzie łagodniejsza? Wyrok zostanie ogłoszony 28 marca. (pc)