Samowolka na miejskiej budowie

Przed dwoma tygodniami firma wykonująca rewitalizację w parku przy cerkwi we Włodawie wbrew planom wykopała wielki głóg. „Zieloni” i wielu mieszkańców miasta wciąż są oburzeni tą sprawą. Żądali od burmistrza wyjaśnień i pociągnięcia winnych do odpowiedzialności. Tych na razie nie ma, bo ratusz ustala, na kogo scedować odpowiedzialność za samowolkę.

Choć burmistrz Wiesław Muszyński usiłował wyjaśnić całe zajście na swoim copiątkowym vlogu, to mało który z oglądających mógł zrozumieć jego tok myślenia. Być może dlatego tydzień później ustosunkował się do feralnej wycinki już na piśmie. Owo pismo trafiło m.in do stowarzyszenia Inicjatywa Między Drzewami, które mocno krytykowało samowolną wycinkę.

Odpowiedź zaskoczyła „zielonych”, którzy podzielili się swoim rozczarowaniem w mediach społecznościowych nie zostawiając suchej nitki na wykonawcy rewitalizacji. „Doprawdy, dziwne rzeczy dzieją się w naszym mieście. Wykonawca sam decyduje o tym czy drzewo ma rosnąć, czy nie, jak mają wyglądać prace, czy zabezpieczać drzewa czy nie, czy kopać mechanicznie, czy ręcznie” – dziwią się członkowie stowarzyszenia.

– W tym przypadku chodzi o nasz majątek i naszym obowiązkiem jest wyciągnąć konsekwencje – mówi burmistrz Wiesław Muszyński. – Skierowaliśmy sprawę do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, które wyznaczy instytucję, która będzie badać tę sprawę. My, ponieważ jesteśmy stroną, nie możemy się tym zajmować – dodaje burmistrz.
Sprawa wycięcia głogu może się jednak rozwiązać szybciej i w prostszy sposób, bowiem została zgłoszona na policję, która już wszczęła swoje procedury. (pb)