Sawa podebrał Wójcickiego

Jarosław Wójcicki, powiatowy radny z PSL, został niespodziewanie dyrektorem Zespołu Szkół w Dorohusku. Niespodziewanie, bo nie startował w konkursie i miał już zaklepaną posadę wicedyrektora w szkole w Wierzbicy. W powiecie mówi się o „politycznym mezaliansie”, bo Wójcicki wybrał szkołę wójta z G9, które jest przecież w opozycji do rządzącego powiatem PSL.

Jeszcze przed konkursem na dyrektora Zespołu Szkół w Dorohusku po cichu mówiło się, że może tam dojść do zmiany na stanowisku. Szkołą od 12 lat kierowała Alina Prus, jeszcze do niedawna kojarzona jako osoba blisko współpracująca z wójtem. I wydawało się, że nadal jest pewniakiem na to stanowisko. W konkursie, oprócz niej, startował Adam Albiniak, niedawny kandydat na wójta Białopola. Ale odpadł z powodów formalnych, bo nie dostarczył wszystkich dokumentów.

Tymczasem A. Prus, mimo braku konkurenta, nie uzyskała wymaganej większości, 8 spośród 15, głosów od komisji konkursowej. Dzięki temu wójt mógł powierzyć obowiązki Jarosławowi Wójcickiemu. I to od razu na 5 lat. Dlaczego nie chciał, aby szkołą nadal kierowała Alina Prus?

Podobno wójtowi zależało na tym, aby dyrektorem została osoba z zewnątrz, bo środowisko nauczycieli w szkole od pewnego czasu jest podzielone. Wójcicki chętnie przystał na propozycję wójta, chociaż był już „po słowie” z dyrektor SP w Wierzbicy Marzanną Jakutą. Ale nie ma się co dziwić. W Wierzbicy byłby tylko zastępcą i to w szkole, w której atmosfera od kilku miesięcy jest, delikatnie mówiąc, specyficzna.

W powiecie decyzja radnego podobno niektórych zaskoczyła. Bo wygląda troszkę jak prztyczek w nos dla starosty. Gdy Wójcicki w ubiegłym roku stracił stanowisko dyrektora Zespołu Szkół Energetycznych i Transportowych w Chełmie, mówiło się, że miał za złe staroście Piotrowi Deniszczukowi i wicestaroście Jerzemu Kwiatkowskiemu, że nie wstawili się za nim u prezydenta Chełma. Ale trudno, żeby samorządowcy z powiatu ingerowali w kadrowe „układanki” w mieście.

Przez dłuższy czas Wójcicki mógł liczyć jedynie na niewielkie wsparcie od Deniszczuków w postaci kilku godzin informatyki w szkole w Święcicy. I kiedy w końcu radny doczekał się propozycji stanowiska wicedyrektora w Wierzbicy, gminie rządzonej przez żonę starosty, wolał pójść do Dorohuska, którego wójt związany jest z powiatową opozycją z dawnego G9. Ale dzięki temu radny, który jest przewodniczący komisji rewizyjnej, nie będzie już zależny ani od partii, ani od starosty. (bf)