Scena drży przed deszczem

Nie udało się wybrać wykonawcy, który zbuduje nad muszlą koncertową w Ogrodzie Saskim dach z prawdziwego zdarzenia. Zadanie zostanie wykonane najwcześniej w przyszłym roku.


Sprawa budowy zadaszenia nad muszlą ciągnie się praktycznie od otwarcia zrewitalizowanego Ogrodu Saskiego w 2014 roku. Jego brak odbija się na stanie sceny, a patrząc szerzej – na ofercie kulturalnej miasta. Jedno załamanie pogody i – jeśli artyści nie mają gdzie się przenieść – wydarzenie trzeba odwoływać.
Wcześniejsze prace nie przyniosły oczekiwanych skutków. Irytuje to radnego Marcina Nowaka (Wspólny Lublin). – „Trwająca na tym polu niemoc destrukcyjnie wpływa na jakość kulturalnej oferty dla mieszkańców Lublina. Uniemożliwia przeprowadzenie wielu imprez artystycznych”. Muszą być one przenoszone w inne miejsce. Sprawa z dachem nad muszlą ciągnie się za długo. Ile środków już tu włożono? Jakie skutki mamy, to widać” – denerwuje się radny Nowak w interpelacji skierowanej do prezydenta.
Wiadomo, że nie będzie to drobna inwestycja. Powód? Przy wcześniejszych pracach wykonawca stwierdził zły stan techniczny nośnych elementów zadaszenia. Teraz konstrukcja powstanie praktycznie od nowa. W specyfikacji przetargu była konstrukcja dachu i jego fundamenty. W pracach przewidziano też remont elewacji od strony sceny i podłogi, a do tego odtworzenie oświetlenia.
Ostatni przetarg miasto unieważniło, bo potencjalny wykonawca zażyczył sobie o ponad 90 tys. zł więcej niż przewidywał ratusz. – Z uwagi na znaczą różnicę między kwotą zarezerwowaną na realizację zadania a wysokością jedynej oferty przetarg został unieważniony – informuje Joanna Bobowska z biura prasowego urzędu miasta. – Przygotowujemy się do ogłoszenia nowego zamówienia w ramach budżetu na 2018 rok. CH