Schronisko przepełnione

Sarsa

Bez obroży i adresatki, wypuszczane samopas, żeby sobie pobiegały. Efekt? Zwierzęta lądują w schronisku, uznawane za bezdomne. Kłopot w tym, że w przytulisku dla czworonogów brakuje już miejsc.

„Apelujemy do mieszkańców Chełma i okolic o pilnowanie swoich psiaków, zgłaszanie tylko tych naprawdę potrzebujących naszej pomocy i zrozumienie sytuacji, że naprawdę nie mamy już miejsc” – proszą o zrozumienie pracownicy chełmskiego schroniska dla zwierząt.

Sytuacja jest naprawdę nerwowa, bo to dopiero początek wakacji, a już wszystkie klatki w schronisku są zapełnione. Jeśli ludzie w porę się nie opamiętają, zwierzęta czeka przykry los.

W wakacje schroniska w całym kraju odnotowują wzrost odłowionych z ulicy, znalezionych w lesie czy przydrożnych rowach zwierząt domowych. Właściciele porzucają je, by spokojnie wyjechać na urlop – jedni po powrocie jak gdyby nigdy nic jadą do schroniska po swojego psa, inni zapominają, że kiedykolwiek go mieli. To jednak tylko jedna strona medalu. Nie mniejszy problem dla pracowników schroniska stanowią ludzie, którzy nie pilnują swoich psów. Bez obroży i adresatki są wypuszczane z posesji, by „pobiegały sobie” po ulicy i załatwiły potrzebę poza domem.

W wielu przypadkach przechodzień, widząc błąkające się samopas zwierzę, uznaje je za bezdomne lub zagubione i z automatu dzwoni do schroniska. Nierzadko potem, co przyznaje Mirosław Blacha, administrator chełmskiego schroniska, po przyjeździe na miejsce ekipy ze schroniska nagle znajduje się właściciel psa, który zamiast kajać się okryty wstydem za brak nadzoru i bezmyślne zachowanie, nie szczędzi obelg pod adresem interweniujących pracowników schroniska. Jeśli jednak właściciel się nie pojawia znienacka, zwierzę ląduje w klatce.

– Sytuacje są różne. Przykładowo pan wziął psa do pilnowania posesji, ale okazało się, że obszczekuje on każdego przechodnia. Posesja była nieogrodzona, więc ludzie byli źli. Co zrobił właściciel? Zgłosił się, żebyśmy zabrali psa, twierdząc, że nie jest jego, tylko ktoś mu go podrzucił – opowiada M. Blacha.

Mimo to, pracownicy schroniska wierzą, że tych dobrych i odpowiedzialnych ludzi nie brakuje, i niebawem zgłoszą się do nich z zamiarem adopcji czworonoga. Zdjęcia podopiecznych zamieszczone są w Internecie, na Facebooku (wystarczy wpisać: „Chełmskie schronisko dla zwierząt”), a informacje można uzyskać również telefonicznie (692 458 243, 692 458 248). (pc)

Nie kupuj – adoptuj. Oto niektórzy podopieczni chełmskiego schroniska