Skazany za hejt

Sąd Okręgowy w Lublinie nieco zmniejszył wyrok dla autora zniesławiających komentarzy wymierzonych w dyrektor włodawskiego MOSiR-u. Jednocześnie dyrektor zastanawia się nad skierowaniem sprawy do komornika, gdyż skazany nie wykonał wyroku. Nad autem hejtu wisi też realna groźba, że sąd odwiesi warunkowo zawieszone postępowanie.

W lipcu we włodawskim sądzie zapadł wyrok czterech miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata, oficjalnych przeprosin i wypłaty zadośćuczynienia za pisanie złośliwych komentarzy w sieci pod adresem Teresy Zaleńskiej-Sak, dyrektor włodawskiego Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. Sąd II instancji w październiku nieco zmniejszył ten dosyć surowy wyrok, warunkowo umarzając postępowanie na rok, dodatkowo orzekając nawiązkę w kwocie 2 tys. zł na rzecz pokrzywdzonej i nakazał przeproszenie jej na łamach „Nowego Tygodnia” i dwóch portali internetowych – TV Włodawa i Włodawa Net.

Oskarżony to Leszek K. – znany przedsiębiorca i były działacz Włodawianki

Oskarżony w II instancji żądał uniewinnienia. Jednak Sąd Okręgowy uznał, że podniesiony w apelacji zarzut błędu w ustaleniach faktycznych ocenić należy jako chybiony. (…) oskarżony swoim zachowaniem wyczerpał znamiona czynu z art. 212 par. 2 k.k. i jego sprawstwo zostało udowodnione.

Sąd II instancji znalazł jednak okoliczności łagodzące i dlatego warunkowo umorzył postępowanie. – Przedmiotem ochrony występku zniesławienia jest dobre imię jednostki, a więc dobro prawne o istotnym znaczeniu dla funkcjonowania człowieka w społeczeństwie, niezależnie od tego, jaką cieszy się opinią. W tej sprawie należy wskazać, że chociaż oskarżony swoim działaniem godził właśnie w dobre imię pokrzywdzonej jako dyrektorki MOSiR, to jednak treść tych pomówień nie sposób uznać za drastyczną – napisał SO.

Jak się dowiedzieliśmy, Leszek K. nie zapłacił należnej kwoty pani dyrektor ani też nie dał stosownych sprostowań do internetu. A miał na to miesiąc od prawomocnego wyroku. Oznaczać to może wszczęcie egzekucji komorniczej – w najlepszym wypadku, zaś w najgorszym wznowienie postępowania z możliwym wyrokiem skazującym jak w pierwszej instancji – czyli czterech miesięcy pozbawienia wolności.

Przypomnijmy. Cała sprawa zaczęła się od afery z wywieszeniem na obiektach MOSiR-u baneru jednego ze sponsorów włodawskiego klubu. Okazało się wtedy, że reklama wisi nielegalnie i bez zgody władz ośrodka. Stanowisko dyrektor nie przypadło do gustu władzom klubu, które wydały nawet oficjalne oświadczenie. To właśnie wtedy Leszek K. zaczął pisać komentarze krytyczne wobec Zaleńskiej-Sak. – Zażądałam wtedy przeprosin, ale zostałam wyśmiana, więc z powództwa cywilnego zgłosiłam sprawę z artykułu 212 KK, czyli o zniesławienie – mówiła pani dyrektor.

Sędzia orzekł, że pan K. jest winny zarzucanych mu czynów i skazał go na karę czterech miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata. Do tego pan K. musi oficjalnie przeprosić mnie na łamach prasy oraz lokalnych portali, na rzecz UKS MOSiR we Włodawie ma wpłacić 5 tys. zł oraz pokryć koszty postępowania sądowego.

– Mam nadzieję, że to orzeczenie podziała na tego pana jak kubeł zimnej wody, bo do tej pory czuł się bezkarny i niewybredne, obraźliwe oraz niezgodne z prawem komentarze zamieszczał nie tylko wobec mnie, ale też chociażby pana burmistrza czy dyrektora WDK-u.

Ten wyrok może spowodować, że na krok podobny do mojego zdecydują się inne pokrzywdzone przez tego człowieka osoby. Trzeba bowiem brać odpowiedzialność nie tylko za swoje czyny, ale i słowa. Do tej pory wydawało mu się, że jest bezkarny, na szczęście sąd bardzo skutecznie zrewidował jego pogląd – dodawała Zaleńska-Sak. (gd)