Skazany za mękę psów, ale siedzieć nie idzie

Rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata usłyszał mieszkaniec Latyczowa za znęcanie się nad dwoma psami. Na szczęście dziś zwierzaki są zdrowe i szczęśliwe.

Sygnał o wychudzonym, trzymanym na łańcuchu psie wolontariusze Straży Ochrony Zwierząt otrzymali w pierwszej połowie września 2019 r. W Latyczowie (gmina Krasnystaw) pojawili się dokładnie 14 września 2019 r. – Gdy dotarliśmy na miejsce, właściciel zaprowadził nas do psa. Naszym oczom ukazała malutka, bardzo wychudzona sunia na krótkim łańcuchu – wspominają wolontariuszki.

Psina mieszkała w budzie, bez ocieplenia, z dziurami w ścianach, spała na samych deskach. Panicznie się bała, kuliła się, chowała ze strachu. Na pytanie, dlaczego pies znajduje się w tak opłakanym stanie, właściciel odpowiedział, że to z powodu podeszłego wieku. – Sprawdziliśmy uzębienie, okazało się, że suczka miała wówczas zaledwie ok. 1,5 roku.

Właściciel pokazał wolontariuszkom jeszcze jednego psa, mieszkającego w rozpadającej się stodole, pełnej gratów, które zagrażały jego zdrowiu i życiu. Psiak był młody, we wrześniu 2019 r.

miał około 8 miesięcy. Był przestraszony, bał się każdego gestu, kroku, szczekał z przerażeniem w oczach. Jego łańcuch mierzył zaledwie 130 cm. Psy nie miały wody, do jedzenia dostawały jedynie chleb i paszę dla kur. Właściciel nie chciał współpracować z wolontariuszami, dlatego na miejsce wezwano policję. – Słysząc to, mężczyzna zaczął uciekać rowerem, ale funkcjonariusze szybko go odnaleźli.

Podczas wywiadu środowiskowego, okoliczni mieszkańcy poinformowali Straż Ochrony Zwierząt, że nie jest to pierwszy przypadek zaniedbania psa. Dodatkowo poprzednie zostały prawdopodobnie powieszone. Na posesji w Latyczowie przebywały także indyki i kury. Ich stan fizyczny był dobry, w końcu były hodowane na jedzenie. Jednak warunki, w których przebywały, były karygodne. Wszędzie walały się odchody, wolontariusze odnaleźli też na podłodze fragmenty martwych zwierząt. Żywe nie miały dostępu do wody.

70-letni właściciel posesji usłyszał zarzut znęcania się nad dwoma psami poprzez „utrzymywanie ich w niewłaściwych warunkach bytowania, w stanie rażącego zaniedbania i niechlujstwa, na uwięzi, bez odpowiedniego pokarmu i dostępu do wody, wskutek czego psy doznały silnej anemii i odwodnienia”. Po kilku miesiącach od wrześniowej wizyty Straży na jego posesji, mężczyzna usłyszał za to wyrok roku w zawieszeniu na dwa lata. Musi też wpłacić 4 tys. zł na konto Straży Ochrony Zwierząt w Chełmie.

Summer i Jack, bo tak nazwano odebrane 70-latkowi psy, znalazły nowych właścicieli. Są całe, zdrowe i szczęśliwe. (kg)