Śledczy na lotnisku

Agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego zawiadomili prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez prezesa Portu Lotniczego Lublin. Sprawa dotyczy umowy z liniami Carpatair, które przez kilka miesięcy oferowały połączenia lotnicze do Rzymu. Zdaniem śledczych port stracił na tym porozumieniu 800 tys. euro.
Rumuńskie linie Carpatair pojawiły się na świdnickim lotnisku w 2014 roku. Przewoźnik zaproponował długo oczekiwane połączenie ze stolicą Włoch. Rozpoczął loty w bardzo sprzyjającym momencie, bo tuż przed kanonizacją Jana Pawła II.
– Umowa jest podpisana na czas nieokreślony – tłumaczył wówczas Krzysztof Wójtowicz, prezes portu Lotniczego Lublin w Świdniku. – Warto tu również dodać, że nasza umowa z Carpatair skutkuje tym, że na teren Polski przylatuje nowy przewoźnik. A udało się go ściągnąć do kraju najmłodszemu portowi i to jest nasz wielki sukces.
Radość nie trwała długo, bo już jesienią 2014 roku przewoźnik zawiesił loty ze Świdnika. Miał je wznowić wiosną przyszłego roku, ale do podlubelskiego portu już nie wrócił.
Z kolei na początku 2016 roku sprawą umowy podpisanej z Carpatair zainteresowali się agenci z Centralnego Biura Antykorupcyjnego. W minionym tygodniu przedstawiciele CBA poinformowali o zawiadomieniu prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez prezesa PLL S.A.
– Według ustaleń agentów CBA nieprawidłowości skutkują wyrządzeniem szkody majątkowej w wielkich rozmiarach – 800 000 euro i dotyczą umowy z rumuńskim przewoźnikiem – informowały służby prasowe CBA.
Funkcjonariusze CBA ustalili, że z powodu nieterminowego regulowania przez pracowników PLL należności wobec Carpatair, rumuński przewoźnik zatrzymał 400 tys. kaucji należącej do lubelskiego portu. Takie działanie umożliwiła przedsiębiorcy podpisana w marcu 2014 roku umowa. Okazało się również, że należności, które nie zostały terminowo zapłacone były niewielkie, bo nie przekraczały kwoty 4 tys. euro.
– Badając dalej współpracę portu lotniczego z tym przewoźnikiem agenci CBA ustalili, że PLL SA sfinansował umowę promocyjną, wpłacając z własnego budżetu kwotę 400 tys. euro na konto rumuńskiej firmy – informują dalej przedstawiciele CBA.
Natomiast pieniądze na promocje powinny pochodzić całkowicie od prywatnych partnerów handlowych Portu Lotniczego Lublin SA oraz sponsorów, ponieważ reklama miała dotyczyć właśnie ich. – Kontrolujący podkreślają, że w ten sposób Port Lotniczy w Lublinie właściwie sfinansował działania promocyjne na rzecz podmiotów trzecich, płacąc za to 400 tys. euro – dodają przedstawiciele biura.
O odniesienie się do zarzutów CBA poprosiliśmy przedstawicieli świdnickiego lotniska. – Nie komentujemy tej sprawy – usłyszeliśmy tylko od Piotra Jankowskiego, rzecznika PLL. (kal)Śledczy na lotnisku
Agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego zawiadomili prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez prezesa Portu Lotniczego Lublin. Sprawa dotyczy umowy z liniami Carpatair, które przez kilka miesięcy oferowały połączenia lotnicze do Rzymu. Zdaniem śledczych port stracił na tym porozumieniu 800 tys. euro.
Rumuńskie linie Carpatair pojawiły się na świdnickim lotnisku w 2014 roku. Przewoźnik zaproponował długo oczekiwane połączenie ze stolicą Włoch. Rozpoczął loty w bardzo sprzyjającym momencie, bo tuż przed kanonizacją Jana Pawła II.
– Umowa jest podpisana na czas nieokreślony – tłumaczył wówczas Krzysztof Wójtowicz, prezes portu Lotniczego Lublin w Świdniku. – Warto tu również dodać, że nasza umowa z Carpatair skutkuje tym, że na teren Polski przylatuje nowy przewoźnik. A udało się go ściągnąć do kraju najmłodszemu portowi i to jest nasz wielki sukces.
Radość nie trwała długo, bo już jesienią 2014 roku przewoźnik zawiesił loty ze Świdnika. Miał je wznowić wiosną przyszłego roku, ale do podlubelskiego portu już nie wrócił.
Z kolei na początku 2016 roku sprawą umowy podpisanej z Carpatair zainteresowali się agenci z Centralnego Biura Antykorupcyjnego. W minionym tygodniu przedstawiciele CBA poinformowali o zawiadomieniu prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez prezesa PLL S.A.
– Według ustaleń agentów CBA nieprawidłowości skutkują wyrządzeniem szkody majątkowej w wielkich rozmiarach – 800 000 euro i dotyczą umowy z rumuńskim przewoźnikiem – informowały służby prasowe CBA.
Funkcjonariusze CBA ustalili, że z powodu nieterminowego regulowania przez pracowników PLL należności wobec Carpatair, rumuński przewoźnik zatrzymał 400 tys. kaucji należącej do lubelskiego portu. Takie działanie umożliwiła przedsiębiorcy podpisana w marcu 2014 roku umowa. Okazało się również, że należności, które nie zostały terminowo zapłacone były niewielkie, bo nie przekraczały kwoty 4 tys. euro.
– Badając dalej współpracę portu lotniczego z tym przewoźnikiem agenci CBA ustalili, że PLL SA sfinansował umowę promocyjną, wpłacając z własnego budżetu kwotę 400 tys. euro na konto rumuńskiej firmy – informują dalej przedstawiciele CBA.
Natomiast pieniądze na promocje powinny pochodzić całkowicie od prywatnych partnerów handlowych Portu Lotniczego Lublin SA oraz sponsorów, ponieważ reklama miała dotyczyć właśnie ich. – Kontrolujący podkreślają, że w ten sposób Port Lotniczy w Lublinie właściwie sfinansował działania promocyjne na rzecz podmiotów trzecich, płacąc za to 400 tys. euro – dodają przedstawiciele biura.
O odniesienie się do zarzutów CBA poprosiliśmy przedstawicieli świdnickiego lotniska. – Nie komentujemy tej sprawy – usłyszeliśmy tylko od Piotra Jankowskiego, rzecznika PLL. (kal)