Śmierć i cud!

Makabryczny widok. Ważący co najmniej pół tony łoś wybiegł z lasu na drogę, wprost na nadjeżdżający samochód. Przebił przednią szybę i wpadł na miejsce pasażera. Kierowca cudem przeżył.


33-latek z gminy Siedliszcze mógłby zagrać główną postać w kontynuacji filmu „Oszukać przeznaczenie”. 10 września, około godz. 22, ruszył swoim fordem w stronę Chełma krajową „dwunastką”. Było ciemno. Na drodze w Anusinie wyskoczył mu przed maskę samochodu olbrzymi łoś. Kierowca nie miał szans na zatrzymanie auta czy ominięcie zwierzęcia.

Patrząc na zdjęcia zmiażdżonego forda, aż trudno uwierzyć, że ktokolwiek mógł wyjść cało z tej masakry. Siła uderzenia była ogromna. Zwierzę przebiło przednią szybę i wpadło na fotel pasażera. Szczęście w nieszczęściu, że potężne poroże zwierzęcia zostało na zewnątrz. 33-latek cudem uniknął śmierci. Po rutynowych badaniach w szpitalu został wypisany do domu. Szczęśliwie też jechał sam.

Nieszczęsne zwierzę nie cierpiało, zmarło na miejscu. Do wydobycia łosia z wnętrza pojazdu przyjechał specjalny dźwig. Akcja wyciągania go z wraku forda była długa i mozolna, tymczasem niecałe dwie doby później (w czwartek, 12 września, po godz. 2 w nocy) służby ratunkowe odebrały kolejne zgłoszenie do kolizji z łosiem. Tym razem w Bezku, również w gm. Siedliszcze. Poszkodowanym był kierujący toyotą, 29-letni ob. Ukrainy. Mężczyzna na szczęście też nie odniósł poważnych obrażeń z zderzeniu z dziką zwierzyną. Auto zjechało na pobocze. Łoś nie przeżył.

Nadleśniczy Nadleśnicwa Chełm, Krzysztof Dźwierzyński, apeluje do kierowców o zdjęcie nogi z gazu. Jak wynika z ostatnich danych, na całym terenie nadleśnictwa żyje około 900 sztuk łosi. Zwierzęta te nie podlegają odstrzałom, a co roku ich liczba wzrasta o średnio 10-15 proc. Łosi regularnie przybywa, a kolejne pokolenia tych zwierząt, urodzone w czasie obowiązywania moratorium na odstrzał, nie są nauczone uciekania od nękających ich ludzi. Wręcz przeciwnie są ciekawe człowieka i często podchodzą do niego same. Tyle że spotkanie z wysokim i ciężkim zwierzęciem może mieć tragiczne skutki. A właśnie teraz, jesienią, jest największe prawdopodobieństwo wypadków, bo lada moment, w październiku, rozpocznie się wędrówka łosi w poszukiwaniu klęp.

– W poszukiwaniu żeru czy urozmaicenia potrafią przejść kilkanaście kilometrów, drogi nie są dla nich żadną przeszkodą. Mogą pojawić się w najmniej spodziewanych miejscach, dlatego bardzo ważne jest zachowanie ostrożności podczas podróży o zmierzchu i świcie w rejonach lasów i na terenach oznaczonych znakami informującymi o dzikich zwierzętach na drodze. Pamiętajmy, że te znaki i tablice ostrzegawcze nie są ustawione w danym miejscu bez przyczyny. Należy pamiętać, że te zwierzęta nie czekają, a po prostu idą przed siebie. W starciu z tą zwierzyną nie mamy szans – podkreśla nadleśniczy.

Nadleśniczy zwraca też uwagę na inne niebezpieczne dla kierowców zwierzęta. Właśnie rozpoczyna się rykowisko (potrwa do pierwszych dni października). Jelenie, w amoku, na oślep przecinają drogi. Przy szybkiej jeździe nie ma szans na ominięcie zwierzyny, jedynym wyjściem jest wolniejsza i ostrożniejsza jazda. (pc)