Smrodzą i hałasują

Na pozostawianie przez kierowców lubelskiego MPK autobusów z włączonymi silnikami w czasie postoju na końcom przystanku przy ulicy Jemiołowej (boczna Zbożowej) skarży się jeden z naszych Czytelników. – Przeszkadzają nam hałas i spaliny – denerwuje się mężczyzna. – Przypominamy naszym kierowcom, by wyłączali silniki na pętlach – odpowiada MPK, sugerując, że takie sytuacje są raczej niemożliwe.


– Kierowcy lubelskiego MPK w czasie postoju na końcowym przystanku przy ulicy Jemiołowej, gdzie staje m.in. linia 37, nie wyłączają silnika. To bardzo uciążliwe, zwłaszcza w lecie. Silniki nie tylko hałasują, ale też emitują spaliny – skarży się jeden z pobliskich mieszkańców, który skontaktował się z redakcją „Nowego Tygodnia”, prosząc o opisanie sprawy. – Dotychczasowe interwencje nie przynosiły skutku, a nie chcemy wzywać policji – dodaje mężczyzna.

Zachowanie kierowców MPK jest nie tylko uciążliwe dla mieszkańców, ale też niezgodne z przepisami. Jeden z zapisów ustawy prawo o ruchu drogowym stanowi, że „kierujący nie może pozostawiać pracującego silnika podczas postoju na obszarze zabudowanym”. Przepis nie dotyczy np. służb drogowych czy pojazdów uprzywilejowanych, jak wóz strażacki. Dotyczy zaś pojazdów komunikacji miejskiej.

Weronika Opasiak, rzecznik prasowy Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Lublinie potwierdza, że skarga w tej sprawie wpłynęła do przewoźnika. – Uczulamy i przypominamy naszym kierowcom, by wyłączali silniki na pętlach nawrotowych podczas dłuższego postoju – zapewnia pani rzecznik.

Grzegorz Rekiel