Solidarni z Ukrainą

Z demokratycznego świata płyną słowa wsparcia i solidarności z Ukrainą. Na agresora nakładane są ekonomiczne sankcje. Ukraińcy są wdzięczni, ale tak naprawdę chcieliby wsparcia zbrojnego. Na to, biorąc pod uwagę obowiązującą doktrynę obronną i fakt, że po drugiej stronie jest dyktator, dysponujący potężnym arsenałem nuklearnym, NATO zapewne się nie zdecyduje.

Tego, że Putin zdecyduje się na tak frontalny atak na niepoległe państwo, chyba mało kto się spodziewał. Mówiło się o zajęciu samozwańczych republik ługańskiej i donieckiej, ewentualnie terenów dających lądowy dostęp do Krymyu a w najgorszym razie próbie podporządkowania sobie Ukrainy zadnieprzańskiej. Tymczasem Rosja napadła na Ukrainę nie tylko ze wschodu i południa, ale również z północy, z terenu Białorusi, chcąc zdobyć Kijów i zamontować w nim podległe sobie władze.

Ale Ukraińcy dzielnie odpierają siły agresora, stawiając zbrojny opór nawet w uważanych za prorosyjskie, wschodnich regionach, czego Putni pewnie się nie spodziewał. Postawa Ukraińców, na czele z prezydentem Wołodymyrem Zełeńskim, jest godna podziwu. Podobnie jak Ukraińców mieszkających, pracujących i studiujących w Polsce. Wielu z nich ruszyło do swojej ojczyzny, bronić Kijowa. Cały demokratyczny świat stanął po stronie napadniętej Ukrainy, ale na zbrojne wsparcie, poza wysyłaniem broni, zapewne się nie zdecyduje.

Na Rosję nakładane są polityczne i ekonomiczne sankcje, ale jak się można było spodziewać, to jej nie powstrzyma. Zewsząd płyną słowa wsparcia dla Ukrainy, gesty i demonstracje solidarności z broniącym się narodem. Jest również pomoc dla uciekających przez wojną ukraińskim kobietom i dzieciom. Polska i Polacy stanęli tu na wysokości zadania. Przyjęliśmy już ponad 100 tysięcy ukraińskich uchodźców. Akcje pomocy organizują nie tylko rząd, samorządy i przeróżne organizacje, ale również oddolnie sami Polacy. Za pośrednictwem internetu prowadzone są wszelakie zbiórki, poszukiwania chętnych do przyjęcia do siebie Ukraińców.

I chętnych nie brakuje. Nie inaczej jest w Lublinie i Świdniku. Nie sposób wymienić wszystkie akcje i instytucje pomagające Ukraińcom. Oczywiście robi to lubelski Czerwony Krzyż, prowadzący zbiórki w swojej siedzibie przy ul. Puchacza i w punkcie przy Bursaki, który już wysłał na Ukrainę pierwszy transport z pomocą humanitarną, a którego w zbiórce potrzebnych środków opatrunkowych, długoterminowej żywności, chemii, nowych koców i śpiworów wspiera Muzeum Ziem Wschodnich Dawnej Rzeczypospolitej w Pałacu Lubomirskich, przy Placu Litewskim 3.

W Lublinie funkcjonują interwencyjne punkty noclegowe, działa też Lubelski Społeczny Komitet Pomocy Ukrainie, który na bieżąco udziela pomocy i informacji osobom z Ukrainy i koordynuje pracę organizacji pomocowych oraz wolontariuszy. Kontakt pod numerem telefonu +48 533 39 15 69. Zbiórki i akcje pomocy Ukraińcom prowadzone są również w Świdniku. Swoich ukraińskich studentów chcą również wesprzeć lubelskie uczelnie – prowadzą zbiórki, jest mowa m.in. o zapomogach finansowych i bezpłatnych miejscach w akademikach. Prowadzone są zbiórki pieniędzy m.in. za pośrednictwem portali internetowych siepomoga, czy zrzutka.pl.

Pomagajmy jak możemy. Ukraińcy, trzymajcie się. Jesteśmy z Wami. RD

Nie oparliśmy się panice

Niestety, wielu z nas na wieść o wojnie i rozsiewanych przez internet plotkach, nie oparło się panice. W czwartek po południu pod stacjami paliw i bankomatami ustawiły się długie kolejki. Nie brakowało osób, które likwidowały lokaty. Niektórzy właściciele stacji wykorzystali sytuację do podniesienia cen nawet o 2, 3 złote na litrze paliwa. Jak później tłumaczyli zrobili to ze względu na informacje z rafinerii i o możliwości czasowego wstrzymania dostaw. Nasz narodowy koncern naftowy Orlen oficjalnie to zdementował i zapowiedział, że ze stacjami, które podniosły ceny rozwiąże rozmowy.

Sytuacja już się nieco uspokoiła, ale w weekend na wielu stacjach nadal brakowało paliwa, a jego ceny były wyższe niż jeszcze kilka dni wcześniej. I z podwyżkami cen, na wiele artykułów, w związku ze wstrzymaniem importu z Ukrainy, będziemy się musieli pogodzić.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here