Spacery z duszą na ramieniu

Mieszkańcy Czubów domagają się budowy bezpiecznego przejścia przez tory na wysokości Starego Gaju

Stary Gaj na wyciągnięcie ręki, ale niestety przez tory, po których mkną ekspresowe pociągi. Najbliższe bezpieczne przejście aż w Stasinie lub przy Janowskiej. Mieszkańcy Czubów ryzykują więc i idą na skróty. Narażają się na mandaty i nie tylko na nie. Niedawno zginął tam 50-letni mężczyzna. Mieszkańcy Czubów dopominają się, by miasto razem z PKP wybudowało nad torami kładkę.


W listopadzie ubiegłego roku, na wysokości osiedla Poręba doszło do tragedii. Pociąg pośpieszny potrącił 50 -letniego mężczyznę, który zmarł na miejscu. Teraz na całej trasie nie ma bezpiecznego przejścia, a takie byłoby bardzo potrzebne mieszkańcom. Trzy porządnie wydeptane ścieżki, prowadzące w stronę lasu, świadczą o tym, że ludzie, chcąc odpocząć wśród przyrody, muszą ryzykować.
Według PKP receptą na problem z przechodzeniem przez tory ma być nowy przystanek kolejowy Lublin-Zachód, który ma powstać na wysokości osiedla Poręba, przy pętli autobusowej na ulicy Granitowej. – Będzie tam przejście podziemne, dostosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych – wyjaśnia Karol Jakubowski z biura prasowego PKP Polskie Linie Kolejowe S.A.
To właśnie podziemne przejście ma być odtąd bezpieczną drogą do lasu. Modernizacja linii kolejowej nr 7 ma ruszyć w czerwcu tego roku. W trakcie remontu pociągi relacji Lublin-Warszawa nie będą kursowały po swojej zwykłej trasie. Pojadą przez Łuków, a czas podróży może wydłużyć się do z 2,5 godziny o dodatkowe 40 minut. W kierunku Krakowa, Radomia czy Wrocławia kolej zorganizuje zastępczą komunikację autobusową do Dęblina gdzie podróżni przesiądą się do pociągu. Pod koniec kwietnia został ogłoszony przetarg na obsługę kolejowej komunikacji autobusowej na odcinku Garwolin-Dęblin.

Chcą przejścia, a nie tabliczek

Tymczasem niektórzy mieszkańcy osiedla Czuby z niepokojem oczekują nowych rozwiązań, martwiąc się przede wszystkim o swobodne dojście do lasu. – „Przez ponad 30 lat władze miasta oraz PKP nie interesowały się, nie zatroszczyły o bezpieczeństwo ludzi. Nie zbudowano pod torami podziemnego przejścia – wiedząc o wędrówkach tłumów w obie strony” – piszą nasi czytelnicy w liście do redakcji i informują nas o tabliczkach umieszczonych na betonowych słupkach, informujących o zakazie przejścia przez tory, które pojawiły się kilka tygodni temu na wysokości wydeptanych przez mieszkańców dojść do torowiska. – Daleko od osiedla – od strony ulicy Janowskiej, między działkami (okolice Zalewu Zemborzyckiego) jest niestrzeżony przejazd-przejście przez tory. Nie ma tu dróżnika, nie ma opuszczonych zapór-szlabanów zabezpieczających przed przejeżdżającymi pociągami. Czym się różnią te odległe, niestrzeżone, nie zabezpieczone szlabanami przejścia od zwykłego przejścia przez tory? – pytają mieszkańcy.

Bliskość lasu kusi

Z ich zdaniem zgadzają się chyba i inni, bo podczas naszej wizji lokalnej na osiedlu Czuby po znakach zakazu nie było już śladu. Jeden z nich, kompletnie zniszczony, leżał w krzakach w pobliżu torów. Pytani, czy często przechodzą przez tory, mieszkańcy niczego nie ukrywają. – Tak, biegam w Starym Gaju – przyznaje jeden z mieszkańców. – Przechodzimy na spacer, widzimy też harcerzy, którzy w lesie mają zajęcia – dodają inni. Bliskość lasu kusi, a trudności w dostępie do niego irytują mieszkańców. Na brak współpracy z PKP w tym względzie narzeka również Wiesław Piotr Wnuk, przewodniczący rady dzielnicy Czuby Południowe. – Wielokrotnie zawracaliśmy się do PKP zarówno z prośbą o interwencję w sprawie przejścia przez tory, jak i o informację o planowanym w naszej dzielnicy przystanku Lublin-Zachód. Niestety, na tej linii ze strony PKP współpraca nie układała się dobrze. Właściwie byliśmy bardzo słabo informowani także o planowanej lokalizacji nowego przystanku – wyjaśnia. Mieszkańcy, którzy napisali do redakcji „Nowego Tygodnia”, zwracają uwagę właśnie na umiejscowienie planowanego przez PKP podziemnego przejścia. – „Potrzebne jest podziemne przejście na środku osiedla Czuby, gdzie wędruje najwięcej ludzi do lasu. (…) Domagamy się bezpiecznego przejścia pod torami na ŚRODKU osiedla zamiast straszenia zakazami-mandatami. Płacimy podatki i obowiązkiem władz jest zapewnienie mieszkańcom bezpiecznych przejść przez tory – a nie odcinania ludzi od terenów rekreacyjnych tablicami z zakazami” – argumentują. Najlepsze miejsce na przejście widzieliby przy zejściu do lasu na wysokości skrzyżowania ulicy Bursztynowej z Rubinową, obok Centrum Językowego „Best”. Tego scenariusza nie przyjmie raczej PKP, które postawiło już na lokalizację przy ulicy Granitowej.
Zresztą zdania samych mieszkańców, są tu podzielone. – Ja tam bym nie chciał przystanku z przejściem bliżej mojego domu – i tak jest głośno, niech tu nie budują. Poza tym już teraz w lesie jest ogrom butelek, a taki przystanek z ławkami to byłoby doskonałe miejsce dla różnych amatorów trunków – dodaje pan Mariusz. Być może nowy postój PKP zostanie włączony do sieci miejskiej komunikacji. Po otwarciu przystanku Lublin-Zachód w pociągach regionalnych mogłyby obowiązywać takie same bilety, jak w autobusach i trolejbusach. Tak dojechać można by do Dworca Lublin PKP, Lublin Północny czy Lublin Zemborzyce.  (EM.K)