Sparta zasłużyła na remis

POM ISKRA PIOTROWICE – SPARTA REJOWIEC FABRYCZNY 2:1 (1:0)


1:0 – Białek (12), 2:0 – Białek (60), 2:1 – Martyn (67).

SPARTA: Belka – Rutkowski, Borcon, Kurzyna, Orysz, Suduł (25 Piatrenka), Martyn, Bujak, Kucybała (82 Guz), Starok (72 Oleksiejuk), Świeca.

Po porażkach z Tomasovią Tomaszów Lubelski i Startem Krasnystaw, piłkarze Sparty Rejowiec Fabryczny, żeby nie stracić kontaktu z pierwszą piątką, nie mogli przegrać w Piotrowicach. – Wiedzieliśmy, że czeka nas ciężkie spotkanie, bo mecze z POM-em na jego terenie zawsze są bardzo trudne. Tam gra się na noże. Nie inaczej było w niedzielę – mówił po spotkaniu trener gości Bartosz Bodys.

Sparta słabo jednak weszła w mecz. Szybko straciła gola. – Źle zareagowaliśmy w formacji obronnej. Przeciwnik wykorzystał nasze nienajlepsze ustawienie i zdobył bramkę – mówi B. Bodys.

Strata gola podziałała na Spartę mobilizująco. – Przebudziliśmy się i zaatakowaliśmy. Stworzyliśmy sobie kilka dogodnych okazji strzeleckich. Kamil Starok, Piotr Świeca i Aliaxiei Piatrenka powinni wpisać się na listę strzelców. Były też akcje, gdzie zabrakło lepszych decyzji albo o podaniu do kolegi z zespołu, albo o oddaniu strzału – opowiada szkoleniowiec gości.

Sparta na przerwę powinna schodzić przynajmniej przy remisowym wyniku. Stuprocentową okazję w ostatnich sekundach pierwszej połowy miał Piatrenka, który z 5 metrów nie trafił do bramki. – W szatni porozmawialiśmy sobie, że możemy tu powalczyć o dobry wynik, ale musimy poprawić grę w ofensywie i uważnie zagrać w obronie. W drugiej połowie zdecydowanie pogorszyła się jakość boiska. W zasadzie nie można było przeprowadzić żadnej akcji. Zamiast piłki nożnej, była piłka błotnista – opowiada B. Bodys.

Sparta bardzo chciała doprowadzić do remisu, ale zamiast tego straciła drugiego gola. – Przeciwnik przechwycił nasze podanie, którego nie powinno być i po błędzie w ataku POM wyszedł z szybkim kontratakiem, zamienionym na bramkę. Dość szybko udało się nam wrócić do gry, Jakub Martyn, przy odrobinie szczęścia, strzelił kontaktowego gola i mieliśmy jeszcze ponad 20 minut, żeby wyrównać. Atakowaliśmy, próbowaliśmy różnych sposób, ale znów pod bramką rywala zabrakło lepszych podań Piatrenki do Martyna. Był taki jeden moment, w którym Kuba, gdyby dostał dokładną piłkę, znalazłby się w bardzo dobrej sytuacji.

Okazję miał też Dawid Oleksiejuk, lecz jej nie wykorzystał. Do końca meczu biliśmy głową w mur, niestety, nie udało się zmienić wyniku. Trochę na własne życzenie, bo w tych trudnych warunkach powinniśmy grać prostą piłkę. Nasza sytuacja po tej przegranej zrobiła się nieciekawa, po dobrym początku sezonu przyszły trzy porażki i powtarza się to, co było przed rokiem. Teraz w środę gramy mecz Pucharu Polski, potem czeka nas bardzo ciężki pojedynek z Gryfem Gmina Zamość, który jak na razie każdej drużynie z czołówki zabrał punkty.

Przeciwnik bardzo solidny, ale my musimy wybiec na boisko i zdobyć trzy punkty – dodaje B. Bodys. Mecz w Piotrowicach oglądał też były trener Sparty, do niedawna szkoleniowiec POM, Zbigniew Wójcik. – Goście mieli swoje sytuacje, byli nieskuteczni, ale z przebiegu gry remis im się należał. Gdyby Piatrenka trafił na 1:1 przed przerwą, zapewne ten mecz potoczyłby się zupełnie inaczej – powiedział Z. Wójcik.

Mecz Sparta – Gryf Gmina Zamość odbędzie się w sobotę 8 października o godz. 12.30 w Rejowcu Fabrycznym. s