Spięcie na sesji w powiecie

Piotr Ślusarczyk z gminy Siennica Różana chciał zabrać głos na ostatniej sesji rady powiatu. Możliwości takiej nie dał mu jednak przewodniczący Marek Nowosadzki. – To skandal – komentuje Ślusarczyk. – Mieszkańcy mogą się na sesji wypowiedzieć, ale tylko w ważnych sprawach, a pan Ślusarczyk nie chciał nawet zasygnalizować, o co mu chodzi – komentuje Nowosadzki.

Piotr Ślusarczyk z gminy Siennica Różana chciał zabrać głos na ostatniej sesji rady powiatu krasnostawskiego. – Jest taki punkt w obradach, nazywa się wolne wnioski. Gdy do nich doszło, poprosiłem o głos, ale pan przewodniczący Marek Nowosadzki zignorował mnie i zakończył sesję – opowiada Ślusarczyk. Mieszkaniec gminy Siennica Różana przekonuje, że przed sesją podszedł do Nowosadzkiego i zapowiedział, że będzie chciał się wypowiedzieć. – Mam na to świadków, np. Andrzeja Korkosza, radnego gminy Siennica Różana – mówi. Według Ślusarczyka przewodniczący złamał prawo. – Powoływałem się na wyrok sądu administracyjnego w Łodzi z 2008 r., z którego wynika, że mieszkańcy mają prawo uczestniczyć w posiedzeniach rad gmin, czy powiatu nie tylko w sposób bierny, ale i czynny np. wypowiadając się, czy sesję nagrywając. Mnie to prawo odebrano, a paradoks polega na tym, że zrobił to pan Nowosadzki, który jest radnym z Platformy Obywatelskiej, podkreślam „obywatelskiej” – mówi Ślusarczyk.

Inaczej sprawę widzi przewodniczący rady powiatu. – Mieszkańcy mają prawo zabrać głos w ważnej społecznie sprawie, ale przed sesją muszą przewodniczącemu to zasygnalizować i powiedzieć, o czym chcą mówić. Wtedy przewodniczący podejmuje decyzję, czy rzeczywiście jest konieczne, by udzielić głosu takiej osobie – tłumaczy Nowosadzki. Przewodniczący podkreśla, że każdy mieszkaniec może o swoich problemach opowiedzieć radnemu powiatowemu ze swojej gminy i ów radny przedstawia daną sprawę w interpelacjach. Mieszkańcy nie muszą więc pojawiać się na sesji i wypowiadać, by ich problem został poruszony. – Proszę sobie wyobrazić sytuację, gdy na sesję przychodzi 10, 15, czy 50 mieszkańców i każdy chce zabrać głos. Powstałby jeden wielki chaos, a obrady toczyłyby się w nieskończoność. Moją rolą, rolą przewodniczącego, jest dopilnować, by sesja przebiegała zgodnie z jakimiś zasadami, porządkiem – mówi Nowosadzki.
Według przewodniczącego Ślusarczyk nie chciał powiedzieć, czego ma dotyczyć jego wypowiedź. – Mówił tylko, że chodzi o ważną sprawę. Dokładnie tego nie określił, więc nie udzieliłem mu głosu – tłumaczy.
Mieszkaniec gminy Siennica Różana przekonuje z kolei, że jego wypowiedź miała dotyczyć właśnie tego, że odbiera się mieszkańcom powiatu prawo do czynnego udziału w sesji. (kg)