Spółdzielcze synekury

Choć spółdzielnie mieszkaniowe mogą, a nie muszą, to w zdecydowanej większości wynagradzają swoich członków zasiadających w radach nadzorczych. Choć kwoty może nie są powalające, to biorąc pod uwagę wymagany nakład pracy, to sumy, sięgające w największych spółdzielniach 12 – 17 tysięcy złotych rocznie na osobę, wydają się niemałe.

W ustawie o spółdzielniach mieszkaniowych z 2000 roku wprowadzono zapis, że członkowie innych niż zarząd organów spółdzielni pełnią swoje funkcje społecznie, a więc nieodpłatnie. Ustawodawca pozostawił jednak możliwość przyznania im, poprzez odpowiednie zapisy w statutach, wynagrodzenia za udział w posiedzeniach, z zastrzeżeniem, że nie może ono być większe niż minimalne wynagrodzenie za pracę określane przez rząd. Co ciekawe jest ono wypłacane ryczałtem, bez względu na ilość posiedzeń rady w danym miesiącu. W Lublinie z tego zapisu korzysta większość dużych spółdzielni.

Spółdzielnia Mieszkaniowa „Czuby” posiada w swoim statucie zapisy mówiące o wynagrodzeniu w wysokości 40 procent minimalnego wynagrodzenia dla każdego z członków rady. Więcej zarobić mogą ci, którzy zasiądą w jej prezydium (45 procent) oraz wybrany przez radę przewodniczący (50 procent). Aktualnie minimalne wynagrodzenie za pracę wynosi 3010 złotych brutto, co przekłada się na miesięczne wpływy w wysokości 1204 zł dla zwykłych członków rady, 1354,50 zł dla członków jej prezydium oraz 1505 zł dla przewodniczącego (wszystkie kwoty brutto – przyp. aut.). To zdecydowanie najwyższe stawki spośród dużych lubelskich spółdzielni, a że Rada Nadzorcza SM Czuby liczy aż 21 członków, to spółdzielców jej utrzymanie rocznie kosztuje ponad 300 tysięcy złotych!

W SM „Czechów” przewodniczący rady nadzorczej może liczyć już „tylko” na 35 procent minimalnego wynagrodzenia (1053,50 zł brutto), a pozostali członkowie rady na równe 30 procent (903 zł brutto). Ale biorąc pod uwagę, że Rada Nadzorcza SM „Czechów” składa się z aż 27 członków, to rocznie utrzymanie rady kosztuje spółdzielców też ok. 300 tys. zł.

Skromniej wynagradzani są członkowie Rady Nadzorczej Robotniczej Spółdzielni Mieszkaniowej „Motor”. Tu przewodniczący otrzymuje 25 procent minimalnego wynagrodzenia, a pozostali członkowie 20 procent. Identyczne stawki przyjęto w Spółdzielni Mieszkaniowej „Felin”.

W przypadku PSM „Kolejarz” członkowie całego prezydium rady nadzorczej otrzymują 20 procent minimalnego wynagrodzenia, a pozostali członkowie 15 procent (451,50 zł brutto). Jeszcze mniej można „dorobić” działając w Radzie Nadzorczej SM im. Nałkowskich. Tutaj na 15 procent „najniższej krajowej” może liczyć tylko prezydium rady i przewodniczący stałych komisji rady, a pozostali członkowie muszą zadowolić się odpowiednikiem 10 procent (301 zł brutto).

Wśród lubelskich spółdzielni mieszkaniowych jest także wyjątek, gdzie praca na rzecz spółdzielni w radzie nadzorczej przeznaczona jest dla prawdziwych społeczników. – Zgodnie z zapisami statutu naszej spółdzielni, jak również Regulaminu Rady Nadzorczej LSM, członkom rady nie przysługuje z tytułu pełnionych funkcji wynagrodzenie, dieta lub inne uposażenie – podkreśla Andrzej Mazurek, prezes Lubelskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.

Znacznie wyższe zarobki dotyczą samych prezesów i członków zarządów spółdzielni. Choć lubelskie spółdzielnie zgodnie odmówiły nam udostępnienia informacji na ten temat, zasłaniając się brakiem podstaw prawnych, do ich ujawnienia, to wiadomo, że w dużych spółdzielniach prezesi zarabiają grubo ponad 10 tys. zł miesięcznie.

Marek Kościuk

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here