Sprawę górek czechowskich rozstrzygnie referendum

Prezydent Krzysztof Żuk zapowiedział przeprowadzenie referendum w sprawie górek czechowskich. Ma się ono odbyć w niedzielę 7 kwietnia. – To jedna z najbardziej demokratycznych metod rozwiązania ważnych dla mieszkańców spraw – przekonuje. – Władze miasta chcą zrzucić z siebie odpowiedzialność za dalszy los tego terenu – uważają z kolei opozycyjni radni Prawa i Sprawiedliwości.


Przypomnijmy: kilka lat temu spółka TBV kupiła od kieleckiej spółki Echo Investment 105 hektarów niezagospodarowanego terenu, nazywanego górkami czechowskimi (dawniej był to teren wojskowy, był tam poligon). Deweloper chce postawić bloki na 30 hektarach w zamian za przekazanie miastu pozostałych 75 hektarów na park oraz współfinansowanie w jego zagospodarowaniu. TBV liczy, że miasto zmieni plan zagospodarowania i pozwoli na zabudowę mieszkalno-usługową. Sprawa budzi spore emocje wśród lublinian. Przeciwnicy zabudowy górek czechowskich organizowali liczne protesty.

Prezydent Krzysztof Żuk chce poznać stanowisko lublinian, dlatego ogłosił referendum lokalne, które ma się odbyć w niedzielę 7 kwietnia. – To jedna z najbardziej demokratycznych metod rozwiązania sprawy – tłumaczył podczas środowej konferencji prasowej.

Zaproponował też treść pytania: „Czy jest Pan/Pani za tym, aby gmina Lublin zmieniła obecnie dopuszczony miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego rodzaj zabudowy z usługowej, komercyjnej i sportowo-rekreacyjnej na zabudowę mieszkalno-usługową na ok. 30 ha terenu tzw. Górek Czechowskich, w zamian za przekazanie Gminie Lublin pozostałych ok. 75 ha tego terenu i współfinansowanie przez obecnego właściciela jego zagospodarowania, jako zieleni publicznej, przy zachowaniu cennych przyrodniczo walorów?”.

Czy takie pytanie będzie zrozumiałe? – Musi być ono sformułowane tak, aby oddawało istotę sprawy oraz umożliwiało udzielenie odpowiedzi „tak” albo „nie”. Mieszkańcy nie będą mieć problemu z jego zrozumieniem – przekonywał dziennikarzy prezydent Żuk.

Przeciwnicy mają swoje wizualizacje.

Na konferencję prasową przyszedł też Andrzej Filipowicz, nazywany „obrońcą górek czechowskich”. Atmosfera była napięta. Filipowicz zasugerował, że prezes TBV, Wojciech Dzioba, jest doradcą prezydenta. – Wypraszam sobie takie sugestie, chyba, że chce pan spotkać się ze mną w sądzie – odpowiedział zdenerwowany Żuk.

Organizację referendum musi jeszcze zatwierdzić Rada Miasta Lublin podczas najbliższej sesji, która odbędzie się 31 stycznia. Biorąc pod uwagę, że zdecydowaną większość ma w niej klub prezydencki, będzie to czysta formalność. Całkowity koszt przedsięwzięcia ma wynieść nie mniej niż 350 tys. zł, ale nie więcej niż pół miliona złotych. – Uprawnionych do głosowania będzie około 260 tysięcy osób.

Głosowanie odbędzie się w tych samych obwodach, w których przeprowadzane były październikowe wybory samorządowe. W najbliższym czasie opublikujemy szczegółowe materiały informacyjne, z którymi mieszkańcy będą się mogli zapoznać – wyjaśnił Łukasz Mazur z urzędu miasta.

Komentatorzy zastanawiają się, czy uda się uzyskać wymaganą przepisami co najmniej 30-procentową frekwencję (w innym razie referendum będzie nieważne). – Moim zdaniem nie uda się jej uzyskać. Problem dotyczy przede wszystkim mieszkańców sąsiednich dzielnic, czyli Czechowa i Sławina. Jestem zresztą sceptyczny, jeśli chodzi o sam pomysł przeprowadzenia referendum.

Władze miasta chcą zrzucić z siebie odpowiedzialność i załatwić sprawę w zręczny sposób – uważa Stanisław Brzozowski z klubu radnych Prawa i Sprawiedliwości. Radny nie wierzy w zapewnienia inwestora dotyczące budowy parku. Zaproponował nawet swoją treść pytania: „Czy zgadzasz się na zabudowę 30 hektarów górek czechowskich blokami bez określonej wysokości i gęstości zabudowy, bez żadnej infrastruktury społecznej i rekreacyjnej w zamian za mgliste obietnice bez pokrycia?”.

Inne zdanie ma na ten temat Michał Krawczyk, szef klubu radnych Krzysztofa Żuka. – Sprawa budzi spore emocje, dlatego przeprowadzenie referendum będzie dobrym rozwiązaniem, zwłaszcza, że prezydent złożył taką propozycję już w trakcie kampanii wyborczej – przypomniał i dodał, że jego klub nie rozmawiał jeszcze na temat referendum. – Jestem jednak przekonany, że nasi radni zgodnie poprą pomysł prezydenta – przyznał.

Oświadczenie do mediów wystosowała spółka TBV. Przedstawia w nim wizję parku, który ma powstać w zamian za pozwolenie na budowę bloków. „Lublin, miasto inspiracji, zasługuje w końcu na nowoczesny, zielony i bezpieczny park, w którym ochroną objęte zostaną cenne gatunki fauny i flory. To dobrze, że o tym, czy taki park powstanie, będą mogli współdecydować mieszkańcy Lublina: ci bliżsi i dalsi sąsiedzi, rodziny z dziećmi, seniorzy, ekolodzy, rowerzyści i biegacze.

Już niedługo Lublin może mieć wspaniałą wizytówkę i atrakcję turystyczną na miarę Central Parku w Nowym Jorku” – czytamy. – Będziemy rozmawiać i zachęcać mieszkańców miasta do zagłosowania na „tak” w zbliżającym się referendum. Lublin stoi przed historyczną szansą zyskania za symboliczną złotówkę największego parku, który swoim rozmiarem przewyższy Ogród Saski, park Czechów, park Jana Pawła II, park Ludowy i park Bronowicki razem wzięte.

Będziemy tłumaczyć, że chcemy zachować zieleń i nie zamierzamy zająć ani jednego centymetra kwadratowego ponad to, na co pozwala obecne prawo – przekonuje Marta Hordyj, specjalista ds. marketingu TBV i dodaje, że nowy park byłby również atrakcją turystyczną, tak jak Central Park w Nowym Jorku.

Jakie będą dalsze losy górek czechowskich, jeśli nie uda się uzyskać wymaganej frekwencji i referendum będzie nieważne? – Zaproponujemy ostateczne rozwiązanie w oparciu o opinię Wydziału Planowania – zdradził prezydent Żuk. Grzegorz Rekiel

Pytanie referendalne

Lublinianie w referendum mieliby odpowiedzieć na takie pytanie: „Czy jest Pan/Pani za tym, aby gmina Lublin zmieniła obecnie dopuszczony miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego rodzaj zabudowy z usługowej, komercyjnej i sportowo-rekreacyjnej na zabudowę mieszkalno-usługową na ok. 30 ha terenu tzw. Górek Czechowskich, w zamian za przekazanie Gminie Lublin pozostałych ok. 75 ha tego terenu i współfinansowanie przez obecnego właściciela jego zagospodarowania, jako zieleni publicznej, przy zachowaniu cennych przyrodniczo walorów?”.