Starosta jak komiwojażer

Należący do PSL starosta chełmski Piotr Deniszczuk z lubością wykorzystuje służbowe auto. Słynna już na cały powiat, i nie tylko, limuzyna z wentylowanymi siedzeniami i podgrzewaną kierownicą pokonała w dwa lata prawie 100 tysięcy kilometrów. Takiego przebiegu nie powstydziłby się pracowity przedstawiciel handlowy.

Czarna Kia Optima kombi, jedno z dwóch aut powiatu chełmskiego, budzi co pewien czas emocje. Najpierw przy zakupie, gdy radni pytali o zasadność wybranego, ponadprzeciętnego wyposażenia auta. A chodziło m.in. o podgrzewaną kierownicę, wentylowane siedzenia, skórzaną tapicerkę i osiemnastocalowe alufelgi. Potem przeciwnicy starosty wytykali mu, że korzysta ze służbowego auta jak z prywatnego – często albo sam albo kierowca odwozi go i przywozi z domu spod Wólki Tarnowskiej. A ostatnio za sprawą gradobicia, które obiło samochód starosty, który akurat w weekend znowu był pod jego domem.

– Pisaliście tyle razy o samochodzie starosty, ale nie podaliście, ile kilometrów do tej pory przejechał. Rzeczywiście tak dużo, jak mówią w urzędzie? – napisał do nas Czytelnik.

Na jego prośbę sprawdziliśmy stan licznika dwóch aut powiatu. Okazało się, że kupiona w połowie 2017 roku Kia Optima przejechała do tej pory niemal 100 tys. kilometrów (stan na 20 sierpnia to 96 471 km). To zdecydowanie więcej niż kupiony kilka tygodni później Hyundai Tucson, który ma ponad 65 tys. kilometrów (65 825 km). Co ciekawe, z Tucsona korzysta więcej osób, bo kupiony był z myślą o pracownikach powiatu – m.in. wydziałów geodezji, rolnictwa i leśnictwa oraz architektury. No i przede wszystkim zawsze parkuje przy gmachu.

Czy średnioroczny przebieg auta starosty można uznać za wysoki? Podobne odległości pokonują przedstawiciele handlowi, których dzień pracy polega głównie na jeżdżeniu autem. Oczywiście praca starosty także nie polega tylko na siedzeniu w urzędzie. Włodarz powiatu objeżdża inwestycje, spotyka się z mieszkańcami, uczestniczy w gminnych uroczystościach, a i do Lublina, Warszawy czy nawet Krakowa pojedzie. A późnej trzeba jakoś dotrzeć do domu. (reb)