Staszewski chce ograniczyć wolność radnemu Pitusze

W środę, 17 lipca, poznamy wyrok w głośnym procesie o zniesławienie, jaki Bartosz Staszewski, organizator lubelskiego marszu równości, wytoczył za wpis na Facebooku Tomaszowi Pitusze, miejskiemu radnemu Prawa i Sprawiedliwości. – Nie wybaczamy – grzmiał w ubiegłym tygodniu na sali rozpraw mecenas Bartosz Przeciechowski, pełnomocnik oskarżyciela. – Moje sumienie jest spokojne – odpowiada radny.

W ubiegłym tygodniu sędzia Iwona Suchorowska zamknęła przewód sądowy. Strony wygłosiły mowy końcowe. – Działanie polityka jest obarczone szczególną odpowiedzialnością za słowa. Obawa oskarżonego (odnośnie negatywnego wpływu marszu równości na społeczeństwo) była cyniczna, pusta i fałszywa. Nie wybaczamy – grzmiał mecenas Bartosz Przeciechowski, pełnomocnik Bartosza Staszewskiego, który uważa, że celem wpisu radnego było „wskazanie społeczeństwu wroga”.

– Gdyby ktoś powiedział, że działacze środowisk pro life chcą zorganizować marsz promujący heteroseksualizm i gwałcenie kobiet, to czy można by nad tym przejść do porządku dziennego? Nie – powiedział Przeciechowski, który wniósł o uznanie T. Pituchy winnym.

Przeciechowski domaga się m.in. „wymierzenia kary ograniczenia wolności w postaci potrącania 20% miesięcznego wynagrodzenia za pracę na cel społeczny przez okres 12 miesięcy”.

Tomasz Pitucha nie zgadza się argumentacją Przeciechowskiego. – W polityce działam od lat. Jestem ostry w swoich wypowiedziach i bezkompromisowy, ale bardzo dbam o to, żeby nie posługiwać się nieprawdziwymi argumentami. Moje sumienie, pomimo że od 10 miesięcy jestem ofiarą ataku ze strony środowisk LGBT, jest spokojne – przyznał. Ponownie poruszył kwestię negatywnego, jego zdaniem, oddziaływania marszu równości na młode pokolenie.

– Jestem rodzicem i wiem, że w wychowaniu dzieci, a dzieci i młodzież były w moim przekonaniu odbiorcami marszu, związki przyczynowo-skutkowe odgrywają rolę. Oskarżyciel i jego pełnomocnicy próbują zakwestionować te wnioski – uważa radny PiS.

T. Pitucha porównał stwierdzenie, że „homoseksualizm jest wrodzony” do stwierdzenia, że „ziemia jest płaska”. Radny podziękował też osobom, które podczas każdej rozprawy wspierały go na sali sądowej. „Obrońcy radnego” trzymali m.in. transparent „Dziękujemy za obronę rodziny”.

Mecenas Jacek Załęski, obrońca radnego, uważa, że „spór dotyczy wyznaczenia kierunku, w jakim ma zmierzać polskie społeczeństwo”. – Czy będzie ono konserwatywne czy też świeckie? – zastanawiał się. Mecenas uważa również, że „kwestia zniesławienie nie jest sednem tej sprawy”. – Sednem jest możliwość postawienia przed sądem prominentnego lubelskiego polityka – skomentował i wniósł o uniewinnienie radnego.

Przypomnijmy, że w procesie chodzi o słowa, które pod koniec września ubiegłego roku T. Pitucha napisał na swoim facebookowym profilu: „Najzagorzalsi fani filmu Wojciecha Smarzowskiego (chodzi o „Kler”, którego premiera przypadła właśnie na koniec września – przyp. aut.) chcą zorganizować w Lublinie tzw. marsz równości, promujący homoseksualizm i pedofilię”. Za te słowa Bartosz Staszewski, organizator marszu, skierował przeciwko radnemu prywatny akt oskarżenia. Strony nie doszły do ugody, dlatego w styczniu przed Sądem Rejonowym Lublin-Zachód rozpoczął się właściwy proces.

Grzegorz Rekiel