Stracili dom, ale nie sąsiadów

W pożarze, praktycznie w jednej chwili, stracili dorobek życia i dom, w którym mieszkali od urodzenia. Na szczęście w chwili, gdy pojawiły się płomienie, dwaj bracia z Michałówki (gm. Urszulin) przebywali poza domem. Pożogę zauważyła przypadkowa osoba. Sąsiedzi pogorzelców już dzień po tragedii zorganizowali pomoc.

– W czwartek (3 stycznia) o godzinie 13.28 postronna osoba zadzwoniła do Straży Pożarnej we Włodawie informując o pożarze domu w miejscowości Michałów (gm. Urszulin) – mówi mł.bryg. Waldemar Makarewicz z PSP we Włodawie. – Z informacji wynikało, że pali się drewniany dom. Na miejsce zostały wysłane dwa samochody z JRG Włodawa, a także ochotnicy z OSP w Wytycznie, Urszulinie oraz Wereszczynie – w sumie 20 strażaków. Akcja trwała ok. 2,5 godziny, straty wyceniono na ok. 80 tys. zł.

Przyczyna pożaru nie jest jeszcze znana – dodaje Makarewicz. – Działania strażaków polegały na podaniu trzech prądów wody i ugaszeniu palącego się budynku. Duże trudności podczas akcji sprawiał silny wiatr, ujemna temperatura powietrza i duże zadymienie. Po ugaszeniu budynku strażacy przeszukali pomieszczenia używając aparatów ochrony dróg oddechowych.

Uszkodzeniu uległo większość budynku, instalacje oraz urządzenia znajdujące się w środku. Nikt z dwóch osób tam zamieszkujących nie ucierpiał w pożarze – dodaje Stanisław Artymiuk z OSP Urszulin.

Na miejscu był wójt Urszulina, Tomasz Antoniuk. – Poszkodowani bracia zostali umieszczeni w lokalu zastępczym – mówi. – Obaj panowie są jeszcze w szoku i na chwilę obecną jest jeszcze za wcześnie, by zdecydować o tym, czy zechcą wrócić na „ojcowiznę” i ją odbudować.

Trwa akcja mająca na celu zapewnienie im środków niezbędnych do życia – zbieramy ubrania, meble, sprzęt AGD itp. W Michałowie już zawiązał się społeczny komitet, który będzie zbierał fundusze i dary materialne na rzecz pogorzelców. Gdy tylko zostanie zarejestrowany, powiadomimy o możliwościach przekazania pomocy dla obu panów – dodaje Antoniuk. (bm, fot. Patryk Romaniuk)