Strategia kija i marchewki

Wójt Wierzbicy nie może przeboleć, że nasza gazeta pisze o jej poczynaniach. Wspólnie z dyrektor szkoły starają się teraz zamknąć usta nauczycielom. Niby w miłych słowach, ale jasno sugerują, by nie kontaktowali się z prasą. Wójt chyba nie może zrozumieć, że oprócz pozytywnych rzeczy, które dzieją się w gminie, są też takie, które ludzi bulwersują. Mimo wszystko dziękujemy za reklamę.

Po naszych ostatnich tekstach o kontroli Kuratorium Oświaty w Wierzbicy w szkole odbyło się zebranie dyrekcji z nauczycielami. Na zebraniu pojawiła się niespodziewanie także wójt Zdzisława Deniszczuk. I kiedy nauczyciele już spodziewali się ataku i rozliczania – tak jak miało to miejsce podczas jednej z rad pedagogicznych – okazało się, że wójt chciała pożyczyć nauczycielom miłego wypoczynku z okazji ferii.

Wójt chciała też, by nauczyciele zapisywali się na zajęcia w czasie ferii, za które dostaną dodatkowe wynagrodzenie. Chyba zdała sobie sprawę, że taktyka kija, którą stosowała do tej pory, na pedagogów nie działa. Postanowiła zmienić ton i pokazać sympatyczne oblicze, licząc na to, że nauczyciele wezmą sobie do serca jej nowy przekaz. A kluczowym elementem jej wypowiedzi, jak nas oczywiście poinformowano, było stwierdzenie, że nauczyciele nie powinni się kontaktować z rodzicami, dyrekcją szkoły czy władzami gminy za pośrednictwem prasy. Stwierdziła także, że piszemy nieprawdę, np. o tym, że gmina podniosła podatki.

Tyle że o ich wywindowaniu mówili sami radni podczas ostatniej sesji, gdy głosowali nad podniesieniem sobie uposażeń i ogromną podwyżką dla wójt. I nie wszyscy dali się wtedy omotać miłym słowom wójt. Troje radnych głosowało przeciw podwyżkom dla siebie a przy pensji wójt wstrzymało się od głosu. Radna Anna Flisiuk przypomniała, że rada gminy podnosiła dwa razy opłatę za śmieci i wywindowała podatek rolny w związku z trudną sytuacją gminy.

I mówiła, że przed tak kontrowersyjnymi decyzjami, jak przeorganizowanie szkół w gminie, powinni się zastanowić nad decyzjami o podwyżkach uposażeń. A te bardzo zabolały zwłaszcza nauczycieli i mieszkańców Święcicy, Helenowa, Terenina, Olchowca, którym najpierw wójt chciała zlikwidować szkołę a teraz chce ją przekazać do prowadzenia stowarzyszeniu.

– Od nas wymaga się oszczędności, pani wójt rozlicza dyrektorkę i nauczycieli za każdą złotówkę a tu, proszę, sama dostaje podwyżkę – mówiła nam jedna z matek ze Święcicy. – Nasza szkoła zbiera makulaturę, żeby za pieniądze z jej sprzedaży kupić środki czystości. Oszczędzamy na opale. Z własnych pieniędzy zapłaciliśmy za wyjazd dzieci do Chełma, bo nie chciano nam użyczyć autokaru ze szkoły z Wierzbicy.

Dyrektor ma obniżony dodatek motywacyjny. Z polecenia wójt, dla oszczędności, klasy zostały połączone a mimo to nauczyciele – chociaż tracą na tym finansowo, bo pracują więcej godzin – prowadzą lekcje tak, jak do tej pory, rozdzielając dzieci z różnych roczników. Rodzice szykują się do malowania w ferie. Na każdym kroku staramy się pomagać szkole. A tu wychodzi tak naprawdę, po co pani wójt ten pięcioletni „pontyfikat”. Rzeczywiście chodzi o pieniądze, ale dla siebie.

Rodzice mówią, że poprzedni wójt Andrzej Chrząstowski miał zupełnie inne podejście i priorytety. Dla niego dzieci i młodzież były najważniejsze. Co widać po inwestycjach, m.in. w zaplecze sportowe w gminie i szkołę w Wierzbicy. (bf)