Stróże prawa i epidemii

Policjanci nie tylko pilnują przestrzegania koronawirusowych nakazów i zakazów, ale również w wielu miastach pomagają się do nich dostosować np. rozdając seniorom maseczki

Policja ostatnio nie ma lekko, a może po prostu „ma inaczej”. Jak twierdzą sami zainteresowani, podczas epidemii skala ich obowiązków nie zmalała, ale zmieniła się struktura zadań. Lubelscy mundurowi mają za zadanie przeważnie monitorowanie ponadnormatywnych zgromadzeń ludzi oraz sprawdzanie, czy obywatele zakrywają nos i usta zgodnie z przepisami

W walce z epidemią główne role odgrywają nieodmiennie lekarze, ratownicy medyczni i pielęgniarki. Niemniej to czas szczególnej próby również dla policjantów. O trudnościach w pracy tej służby wypowiadał się niedawno (dla jednej ze stacji TV) insp. Mariusz Ciarka, rzecznik Komendanta Głównego Policji.

Zaznacza on, że Policja Państwowa, poza stałym przydziałem zadań, podejmuje teraz dodatkowe, całkiem odmienne niż wcześniej działania związane z Ustawą o epidemii. Inspektor przekonuje, że policjanci stanowią dziś tamę ochronną dla personelu medycznego.

– To dzięki naszej pracy w polskich szpitalach lekarze nie mają lawiny ofiar, którzy zachorowali lub zostali nosicielami wirusa – twierdzi rzecznik. Ubolewa jednak, że praca tej służby obecnie jakże często trafia na niezrozumienie społeczeństwa. Jego zdaniem funkcjonariuszy spotyka niekiedy fatalna reakcja na ich działania w ramach epidemii – z reguły prewencyjne, gdyż do sankcji karnych wobec winnych dochodzi w skrajnych przypadkach. – Zdarzają się sceny, gdy ludzie są naprawdę niegrzeczni, szydzą, podnoszą głos, robią w naszą stronę obraźliwe gesty. Zdarza się nawet, że podają fałszywe dane – stwierdza insp. Ciarka. – A przecież nie wolno oszukiwać policji. Chyba nikt nie chce być ukarany, nie chce zapłacić mandatu.

Jak pracują strażnicy prawa?

Twierdzą, że mają mnóstwo roboty z kwarantanną. – W skali kraju dziennie sprawdzamy nawet 125 tys. osób, wystawiamy blisko 1 tys. mandatów, w ok. 300 przypadkach stwierdzamy uchybienia kwalifikujące się do kary grzywny – informował w kwietniu komisarz Robert Opas z Komendy Głównej Policji.

Póki co mundurowi zdecydowanie częściej informują i pouczają. Ostro reagują, gdy ktoś zaczyna z nimi dyskutować, np. mówi, że ma te przepisy „gdzieś”. – Jeśli nie zgadzasz się z policjantem, to zachęcam: można nie przyjąć mandatu. Zostanie skierowany wniosek do sądu i tam nastąpi ocena danej sytuacji. Policja nie chce mieć powodów do karania – kontynuuje inspektor Ciarka.

Internetowi komentatorzy tych wypowiedzi mają inne zdanie. Zauważają, że policjanci reagują często zbyt gorliwie „…jakby nie mieli nic innego do roboty” – głosi wpis internauty. Inni podnoszą, że funkcjonariusze „są grupą roznosicieli wirusa”. Dlaczego? Zdarza się, że interweniują bez maseczek, nawet bez rękawic, idąc codziennie do tysięcy ludzi. Nie zachowują odległości, rozmawiają często twarzą w twarz, biorą dowody osobiste, prawa jazdy „ciągle w tych samych, brudnych rękawiczkach” – twierdzą. Zdecydowanie bezpieczniej byłoby w kwarantannie bez ich interwencji – kwitują komentatorzy.

Z pewnością na reputację policji w makroskali ma wpływ sposób wykonywania przepisów o epidemii. Czy z tego powodu notowania tej służby w marcowym badaniu opinii publicznej spadły? Obecnie 67% Polaków pozytywnie ocenia policję (to o 4 pkt. mniej w stosunku do września 2017). 22% jest odmiennego zdania, 11% nie potrafi odnieść się do tego.

A policja lokalna?

Lubelscy stróże porządku nie skarżą się na taki natłok pracy w związku z epidemią, jak w innych rejonach kraju – wynika z naszych obserwacji (choćby lektury strony lubelska.policja.gov.pl.). Sprzyja temu lepszy bilans zakażeń COVID w regionie. Warto przypomnieć, że w kwestii wprowadzonych restrykcji podmiotem nadrzędnym realizacji Ustawy o epidemii jest Państwowa Inspekcja Sanitarnam aczkolwiek organ kontrolny stanowi policja.

– Funkcjonariusze prowadzą akcje kontrolne i informacyjne, ponadto rozdajemy mieszkańcom maseczki – informuje kom. Kamil Gołębiowski, oficer prasowy KMP w Lublinie. – Do końca kwietnia do osób potrzebujących trafiło ich ponad 1000.

To wspólna inicjatywa policji i Centrum Wolontariatu w Lublinie. – Proponujemy je zwłaszcza ludziom starszym, bezdomnym. Maseczki są stale w dyspozycji policjantów – gdy reagują na przypadki nieprzestrzegania obowiązku zakrywania ust i nosa. Komisarz dodaje, że w długi majowy weekend policjanci lubelskiej drogówki rozdysponowali dalszych kilkaset maseczek podczas akcji na szosach regionu.

Większość kontrolowanych stosuje się do restrykcji, sporo jednak udaje, że to robi. Tych bacznie obserwuje policja. Kontroli bywa nawet tysiąc dziennie. Jeśli mundurowi napotkają całkowite lekceważenie zasad prawa, konieczne będą sankcje karne – mandat lub skierowanie sprawy do sądu. Od czasu wprowadzenia obowiązku zakrywania twarzy były pojedyncze przypadki lekceważenia tego przepisu.

– Niezależnie od kar pieniężnych wymierzonych przez Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego (dzieje się to w drodze decyzji administracyjnej), policja, zgodnie z kodeksem wykroczeń czy postępowania karnego nakłada mandaty lub sporządza wnioski o ukaranie do sądu. W uzasadnionych sprawach może wszcząć postępowanie przygotowawcze i przedstawić zarzuty karne. W pierwszej kolejności policjanci jednak informują i pouczają – podkreśla rzecznik.

Robota przy kwarantannie

Policja nieustająco kontroluje osoby objęte izolacją domową. Restrykcja ta obejmuje nie tylko Lublin, ale i cały region. Decyzje o niej wydają lokalne służby sanitarne. Na koniec kwietnia było 4 tys. decyzji. 5 maja mamy w woj. Lubelskiem już 5524 decyzje administracyjne nałożenia kwarantanny. Ta liczba stale rośnie.

– Codziennie kontrolujemy ludzi objętych kwarantanną. Sprawdzamy, czy przebywają w miejscu, czy przestrzegają zasady, ale też pytamy o samopoczucie i ewentualne potrzeby tych osób. Współpracujemy z pionem pomocy społecznej w celu zaspokajania indywidualnych potrzeb tych osób – mówi podinsp. Renata Laszczka-Rusek, rzecznik Komendanta Wojewódzkiego Policji. – Ogólnie od początku akcji policja przekazała do Sanepidu 150 notatek na temat naruszeń kwarantanny. Z kolei około 280 informacji dotyczyło innych uchybień przepisom wynikającym z rozporządzenia o COVID. Każdego dnia przeprowadzamy w województwie kilkaset interwencji, np. 6 maja było ich dokładnie 653. Część z nich dotyczy także zachowań związanych z naruszeniem ograniczeń, nakazów i zakazów Ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu chorób zakaźnych u ludzi.

– Policja zwraca uwagę na kwestie gromadzenia się osób, przemieszczania się w ruchu pieszym czy transporcie zbiorowym – kontynuuje rzecznik – oraz na to, czy mieszkańcy Lubelszczyzny zgodnie z przepisami zakrywają usta i nos.

Możliwe sankcji za naruszenie ograniczeń, nakazów i zakazów Ustawy określa jej art. 48a, przewidując kary pieniężne od 5 do 30 tys. zł. na rzecz służb sanitarnych państwa.

Jak oni to robią?

– Wspieranie służb sanitarnych to dla nas dodatkowe zadania. Cały czas wypełniamy swoje ustawowe obowiązki. Trudno mówić o jakimkolwiek podziale na policjantów wykonujących zadania wyłącznie związane ze stanem epidemii – podkreśla rzecznik.

Potwierdza, że obowiązek zakrywania ust i nosa dotyczy również policjantów. Nie brakuje im środków ochrony sanitarnej. Na pytanie, czy podczas podejmowanych interwencji, np. „fizycznego” sprawdzania dokumentów albo w trakcie kontroli drogowych funkcjonariusze winni mieć założone rękawiczki, pani rzecznik wyjaśnia, że w tym przypadku takiego formalnego wymogu nie ma…

Jest to dziwne o tyle, że każdy obywatel ma prawo zgłosić do Sanepidu fakt nieprzestrzegania zasad sanitarnych, w tym przypadku również w szeregach policji.

W garnizonie lubelskim służbę pełni ponad 4900 funkcjonariuszy, z tego od początku epidemii było poddanych kwarantannie ponad 200. Łącznie od początku pandemii stwierdzono 26 zakażeń, choroba obejmowała głównie pracowników III komisariatu w Lublinie. Na dziś dotyczy ona jeszcze 5 funkcjonariuszy. Zdecydowana większość z nich wróciła już do służby.

Brak najnowszych danych, jednak na koniec kwietnia w skali kraju 6,5 tys. policjantów było objętych izolacją, w kwarantannie przebywało ponad 2 tys. z nich, a ponad 100 pracowników policji przechorowało COVID-19.

Przypomnijmy

Ogólny zakaz przemieszczania się obywateli już nie działa. Z domu można wyjść nie tylko celem załatwienia najważniejszych spraw życiowych: do pracy, do lekarza, apteki lub do sklepu po zakup niezbędnych artykułów.

Od maja można przemieszczać się w celach sportowych czy rekreacyjnych. Znów czynne są galerie handlowe i sklepy – na nowych zasadach, lecz nadal obowiązują dwa główne ograniczenia: trzymanie dystansu 2 metrów od siebie oraz zasłanianie nosa i ust.

– Przepis ten obejmuje zarówno spacery, jak i wszelkie inne formy ruchu: pieszy, podróżny, bieganie, jazdę na rowerze czy rolkach. Dotyczy również rodzin, bliskich. W pojazdach jest nieco inaczej – zaznacza podkom. Anna Kamola z biura rzecznika.

Z obowiązku są wyłączeni rodzice z dziećmi do 13. roku życia, a także niepełnosprawni, osoby z trudnościami w samodzielnym poruszaniu, z orzeczeniem o potrzebie opieki specjalnej i ich opiekunowie. W dalszym ciągu mamy zakaz zgromadzeń.

– Policjanci w codziennej służbie obserwują, czy mieszkańcy stosują się do podanych zaleceń, zwłaszcza, czy respektuje się obowiązek bezwzględnego zakrywania ust i nosa w przestrzeni publicznej. Za to przewidziana jest kara nawet 5 tys. zł – ostrzegają rzecznicy. Proszą też, by być czujnym w kwestii „oszustw na COVID”. Za przestępstwo tego typu zgodnie z kodeksem karnym grozi kara do 8 lat więzienia.

Gdy chodzi o szczegółowe zmiany prawa, które weszły w życie 4 maja, policja odsyła po bliższe informacje dostępne na witrynach rządowych.

Restrykcje poluzowane, a tu…

Mamy przypadki łamania zasad sanitarnych obowiązujących w przestrzeni. Odnotowujemy głos czytelników z okolic Lublina dojeżdżających do pracy. Informują oni, że z chwilą, gdy ruszyły przewozy pasażerów busami, zauważyli nieoczekiwane problemy.

– Cena za przejazd jest obecnie dwakroć większa niż przed zamrożeniem kursów. Np. Lublin-Łęczna to 7 zł. Podobnie jest w busach z Lubartowa. Ale najgorzej, że w te busy ludzie wchodzą do pełna, nie zachowują żadnych odległości. Czy w ten sposób można odbijać sobie straty? – pytają w korespondencji z redakcją pani Anna (Milejów) i pan Józef (Puchaczów).

W innym mailu czytamy: „Kościół św. Barbary w Łęcznej na mszach w niedzielę 3 maja pękał w szwach. Było tam mnóstwo ludzi, na pewno znacznie powyżej wytyczonej przez prawo granicy bezpieczeństwa. Nikt ich nie liczył wchodzących” – pisze pani Marta (Zosin).

Co na to policja? Czy podejmie kontrole i przeciwdziałanie? – pytam panią rzecznik.

– Reagujemy na każde zgłoszenie czy też niepokojące sygnały – ucina krótko temat podinsp. Laszczka-Rusek.

Nie udało się dowiedzieć, czy policja sprawdzi te konkretne przypadki łamania prawa. Nie ma żadnej statystyki tych naruszeń przepisów. Jest potwierdzenie, że drogówka kontroluje również busy, jednak bliższych danych policja, póki co nie podaje. Marek Rybołowicz