Sunął Hrubieszowską na dachu

– Wyglądało okropnie, nie mogłem na to patrzeć – mówi świadek zdarzenia. W środę rano dwa auta zderzyły się na skrzyżowaniu ulic Hrubieszowskiej z Wiejską w Chełmie. Jedno z nich dachowało.

Policja, wozy strażackie, karetki pogotowia. Kwadrans po godzinie 10, w środę (24 lipca), wszystkie służby pędziły na sygnale w kierunku ul. Hrubieszowskiej. Chwilę wcześniej na skrzyżowaniu z ul. Wiejską zderzyły się dwie osobówki. Widok był przerażający. Rozbite volvo, citroen na dachu, walające się dookoła fragmenty karoserii i płynąca ulicą struga oleju. To cud, że obaj kierowcy wydostali się z pojazdów o własnych siłach.

Z powierzchownymi ranami 35-latek z gminy Wojsławice, który jechał volvo, został przetransportowany na badania do szpitala, po czym zwolniony do domu. Kierowca citroena, 68-letni chełmianin, początkowo odmówił pomocy lekarskiej, twierdząc, że wszystko z nim w porządku. Medycy odpuścili zgodnie z jego wolą i ruszyli z powrotem do stacji pogotowia.

Nie zdążyli nawet dojechać na parking, a już musieli zawracać. 68-latek zadzwonił pod numer alarmowy, uskarżając się na nagłe bóle kręgosłupa. Mężczyzna również trafił na badania do szpitala. Jego zdrowiu nic jednak nie zagraża.

Choć początkowe ustalenia wskazują na to, że to chełmianin jest sprawcą zdarzenia, sprawa pozostaje nierozstrzygnięta (ma to wyjaśnić postępowanie wykroczeniowe). Wiadomo, że 68-latek wyjeżdżał z drogi podporządkowanej i miał przejechać na czerwonym świetle.

Z kolei kierowca volvo miał pierwszeństwo, jechał od Hrubieszowa w stronę centrum miasta. Citroen uderzył przodem w bok drugiego auta, po czym odbił się i wywrócił.

– On jeszcze sunął po ulicy na dachu. Fatalnie to wyglądało, nie można było na to patrzeć – mówi z przejęciem świadek zdarzenia. (pc)