Świadectwo zapomnianych zesłańców

Już wydana książka pt. „Moje lata w kazachskim stepie” liczy ponad 170 stron. Zawiera wklejkę ze zdjęciami, a także kilka wierszy w końcowej części. W posłowiu możemy przeczytać słowo od Tadeusza Isańskiego: Chcę podziękować wszystkim osobom znanym i nieznanym, które przyczyniły się do wydania tej książki w Kazachstanie. Wszystkie te osoby udowodniły tym samym, że prawidłowo oceniają i doceniają tragedię polskich obywateli. Polacy w Kazachstanie i Kazachowie żyli w określonym politycznym systemie, w którym wszyscy byli ofiarami. Nieważne czyich łez i krwi przelano więcej. Różnica była tylko taka, że Kazachowie cierpieli u siebie, a Polacy na obczyźnie. Życzę mieszkańcom tego kraju, by nigdy nie poznali, co to głód, cierpienie i obcy, niechciany w ojczystym domu żołnierz. Żeby nigdy ten żołnierz nie zastukał w drzwi ich domu i nie krzyknął z progu „Zbierajcie się!”.

W czerwcu bieżącego roku w Kazachstanie ukazały się drukiem wspomnienia mieszkanki województwa lubelskiego, deportowanej w 1940 roku do Związku Radzieckiego. Wtedy, w lutowy mroźny poranek, do drzwi jej domu zastukał sowiecki żołnierz, krzycząc od progu „Zbierajcie się!”. Wanda Isańska z domu Głuchowska wraz z rodziną (rodzice, babcia i dwie siostry) trafiła najpierw na północ Związku Radzieckiego (województwo archangielskie) a po amnestii wynikającej z podpisanego układu Sikorski-Majski na teren Kazachskiej Republiki Radzieckiej. Wspomnienia wydane w Kazachstanie pt. „Moje lata w kazachskim stepie” ograniczają się właśnie do tego okresu i miejsca.

W wydaniu tych wspomnień w dalekim Kazachstanie znaczący wkład miało Centrum Ustnej Historii działające przy Uniwersytecie Pedagogicznym im. Abaja w Ałma-Acie. Centrum to zostało powołane do życia na podstawie uchwały rady uczelnianej Uniwersytetu w sierpniu 2012 roku.

W ramach różnych programów naukowych obserwuje i bada zmiany w sferze kultury, obyczajowości a przede wszystkim w świadomości historycznej mieszkańców Kazachstanu po odzyskaniu przez ten kraj niepodległości, w wyniku rozpadu Związku Radzieckiego w 1991 roku. Działalność ta przyczynia się do budowania często od podstaw świadomości państwowej i narodowej Kazachów.

W państwie, w którym w radzieckim okresie robiono wszystko, by tę świadomość zniszczyć, trudno dzisiaj tej pracy nie docenić. Projekty takie, jak „Formowanie Państwowej i narodowej świadomości w Kazachstanie”, „Praca w radzieckim społeczeństwie” czy też ostatni „Historia i kultura wielkiego stepu” to wymierne owoce pracy Centrum.

Wszystkie projekty tworzone są na podstawie zbieranych relacji świadków, materiałów pisanych, dokumentów, fotografii. Zebrano ponad 500 jednostek audiowizualnych do wykorzystania przez historyków w pracach naukowych i badawczych. Centrum kieruje profesor Mambet Kojgeldijew, który jest równocześnie prezesem Związku Historyków Kazachstanu.

Jednym ze współpracowników Centrum jest chełmianin Tadeusz Isański, syn autorki wspomnień, który od kilku lat wzbogaca zbiory Centrum wspomnieniami Polaków, którzy w czasie II wojny światowej znaleźli się w Kazachstanie.

– Przyczynkiem do nawiązania współpracy w 2015 roku, a także niewątpliwie do wydania wspomnień mojej mamy w Kazachstanie, była informacja, że historycy Centrum przygotowują z okazji 90. rocznicy powstania Aczysajskiego Kombinatu Przetwórstwa Metali Kolorowych monografię poświęconą temu miejscu. W związku z tym proszą Polaków, którzy tam pracowali, by także podzielili się wspomnieniami. A tam między innymi właśnie była moja mama i opisała to miejsce w swoich wspomnieniach.

O Aczysaju nie ma żadnej wzmianki w polskiej Wikipedii, a było to w tamtych wojennych czasach miejsce o dużym znaczeniu strategicznym ze względu na kopalnię rudy ołowiu. Ale przede wszystkim było to miejsce ważne dla wielu Polaków. Zagubieni, głodujący w stepie tu mogli liczyć na dach nad głową i talerz zupy. To miejsce, mimo ciężkich warunków, dawało zesłanym Polakom nadzieję na przeżycie i powrót do ojczyzny – mówi Tadeusz Isański.

– Gdy tylko dowiedziałem się o powstawaniu tej monografii, odezwałem się od razu do doktor Zabiry Myrzatajewej z Centrum Ustnej Historii przy Uniwersytecie Pedagogicznym im. Abaja w Ałma-Acie z propozycją przekazania wspomnień mojej mamy i innych zesłańców, których znaliśmy i mieliśmy z nimi kontakt. Trzeba było tylko przypomnieć sobie język rosyjski, przetłumaczyć i wysłać. Dzięki temu dzisiaj w Centrum, a także w Archiwum Państwowym Kazachstanu, znajduje się na około 500 stronach opis tragedii Polaków. Współpraca nasza trwa nadal. Robię to całkiem bezinteresownie – z szacunku dla świadków tych tragicznych czasów, o których często polskie państwo nie pamięta, a także z szacunku dla tych, dla których tam, w Kazachstanie, ten polski ślad nie jest obcy.

Otrzymałem właśnie wiadomość, że przygotowywana jest kolejna książka. Tym razem będą to fragmenty wspomnień Kazachów, Niemców, Greków i także Polaków, których losy wojny rzuciły na terytorium Kazachstanu. To, że znajdą się tam wspomnienia Polaków, to będzie mój skromny, bezinteresowny wkład w powstanie tej książki. Gdyby znalazły się osoby, gotowe do podzielenia się swoimi wspomnieniami z historykami Kazachstanu, proszę o kontakt za pośrednictwem redakcji – dodaje pan Tadeusz. (red)