Świetny finisz Włodawianki

LUTNIA PISZCZAC – WŁODAWIANKA 0:2 (0:1)
0:1 – Zdolski (8), 0:2 – Chodziutko (62).
WŁODAWIANKA: Polak – Leszczyński, Nielipiuk, Bartnik, Drachanczuk, Kuczyński (57 Krawczuk), Błaszczuk, Więcaszek, Szmytki (30 Kędzierski), Chodziutko, (85 Zaborek) Zdolski.
Piłkarze Włodawianki mogą żałować, że runda jesienna dobiegła końca, bo w ostatnich tygodniach prezentują bardzo dobrą formę i co najważniejsze wygrywają mecz za meczem. W Piszczacu zwyciężyli po raz trzeci z rzędu.
– Ostatnie trzy spotkania były dla nas bardzo ważne. Po 14. kolejkach mieliśmy 15 punktów i byliśmy blisko strefy spadkowej. Dziś mamy 24 oczka, ósme miejsce w tabeli, które w pełni nas satysfakcjonuje, i możemy w spokoju przygotowywać się do rundy rewanżowej – mówi Marek Drob, trener Włodawianki. – Nasz dorobek byłby lepszy, gdybyśmy np. nie przegrali w Piotrowicach. Pojechaliśmy tam w jedenastu, bez Wojciecha Więcaszka, Daniela Polaka, a więc naszych czołowych graczy. Nie mniej jednak mamy powody do zadowolenia, bo finisz rundy był taki, jaki sobie założyliśmy, a więc trzy mecze i komplet dziewięciu punktów.
Od początku spotkania Włodawianka narzuciła swój styl gry i dość szybko objęła prowadzenie. Już w 8 min. po dośrodkowaniu z rzutu wolnego do zbitej przez obrońców Lutni piłki ruszył Norbert Zdolski i uderzeniem w długi róg dał swojej drużynie prowadzenie.
– Mogliśmy w pierwszej połowie podwyższyć wynik, bo okazje ku temu były – opowiada Marek Drob. – Najlepszą miał Wojtek Więcaszek. Minął obrońców i znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Zachował się jednak zbyt nonszalancko i trafił prosto w rywala. Lutnia w zasadzie nie stworzyła sobie żadnej klarownej okazji do zdobycia gola.
W drugiej połowie dobre wejście zaliczył młody Krawczuk. W 62 min. dostał piłkę na lewe skrzydło od Więcaszka, ładnie dośrodkował w pole karne, a Piotr Chodziutko dopełnił formalności. – Wrzutka była naprawdę dobrej jakości, prosto na głowę Piotrka – opowiada M. Drob. – Strzelona druga bramka pozwoliła nam na spokojną grę. W zasadzie kontrolowaliśmy to, co działo się na boisku. Cieszymy się z wygranej, tym bardziej, że w tym spotkaniu zagraliśmy bez Kamila Aftyki i Pawła Soroki, a Adrian Szmytki jeszcze w pierwszej połowie musiał opuścić boisko z powodu kontuzji. (red)