Szczęśliwa wygrana Włodawianki

WŁODAWIANKA WŁODAWA – KŁOS GMINA CHEŁM 2:1 (1:0)


1:0 – Błaszczuk (18 karny), 2:0 – Błaszczuk (71 karny), 2:1 – E. Poznański (75).

WŁODAWIANKA: Polak – Kornacki, Gontarz, Chodziutko, Nielipiuk (70 Czarnota), Kwiatkowski, Błaszczuk, Pacek (88 Kędzierski), Dayron Gongora (55 Musz), Budzyński, Waszczyński (60 Magdysh, 75 Kamiński).

KŁOS: Wikło – Huk, E. Poznański, Kowalski, Stepaniuk, Flis, Bala, Żwirbla (57 Drzewicki), Grądz, Fornal, Bereda (68 Jabłoński).

Włodawianka odniosła piąte zwycięstwo z rzędu. Aby zdobyć trzy punkty, podopieczni trenera Mirosława Kosowskiego musieli się jednak sporo napracować. – To było bardzo trudne dla nas spotkanie, bo drużyna Kłosa po serii niepowodzeń chciała przerwać złą passę, dlatego też natrafiliśmy na solidnie grającego przeciwnika – powiedział po końcowym gwizdku sędziego trener Kosowski.

– Mieliśmy swoje sytuacje w tym spotkaniu, ale przeciwnik również nie próżnował, oddał kilka bardzo groźnych strzałów. Gdyby nie świetna parada Daniela Polaka w końcówce meczu, pojedynek zapewne zakończyłby się podziałem punktów. Polak odbił piłkę zmierzającą w samo okienko, po strzale zza szesnastki. Gole zdobyliśmy po rzutach karnych, dodam ewidentnych. Pierwszy został podyktowany za zagranie piłki ręką, drugi za faul na Pawle Packu. Cieszymy się z tej wygranej, ale łatwo nie było – dodał trener Kosowski.

W odmiennych nastrojach stadion we Włodawie opuszczał Robert Tarnowski, szkoleniowiec Kłosa. – Znów nie byliśmy gorsi od rywala, a mimo to, nie mamy ani jednego punktu – podkreśla trener Kłosa, który w tym sezonie przegrał już szósty mecz. Wszystkie różnicą zaledwie jednego gola. – Dziś graliśmy naprawdę dobrze, mieliśmy dużo sytuacji, nawet poprzeczkę, nieuznaną bramkę, jednym słowem ręce opadają. Straciliśmy gole po karnych, do których nie powinniśmy doprowadzić. Włodawianka indywidualnie fajnie wygląda, jest w tej drużynie kilku dobrych zawodników, ale nie byliśmy od niej gorsi. Detale decydują, że przegrywamy kolejny mecz.

Nie mogę mieć pretensji za grę, natomiast musimy przeanalizować sytuacje, w których tracimy bramki. Można było ich uniknąć. Z okazji, jakie miał przeciwnik, do odnotowania jest jeszcze strzał w słupek Michała Budzyńskiego. Innych jakichś stuprocentowych sytuacji Włodawianka raczej nie miała. Musimy szybko pozbierać się i dobrze przygotować się do kolejnego meczu ze Spartą Rejowiec Fabryczny. Liczę na to, że w końcu karta się odwróci i zaczniemy wygrywać. Jest w nas dużo sportowej złości, ale zaczyna też brakować pewności siebie, dlatego potrzebujemy zwycięstw – dodaje Robert Tarnowski.

Mecz Kłos – Sparta odbędzie się w niedzielę 22 września o 16.00 na boisku w Rożdżałowie. Z kolei drużynę Włodawianki czeka wyjazdowa konfrontacja z Kryształem Werbkowice. Mecz zostanie rozegrany w sobotę 21 września o 16.00. (r)