Szkielety pod instytutem

Makabryczne odkrycie na terenie budowy Instytutu Nauk Medycznych. W ziemi zakopane były ludzkie szkielety. Jaką upiorną tajemnicę skrywa plac przy ulicy Batorego?

– Sprawa jest tajemnicza – przyznaje Paweł Wira, kierownik chełmskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Lublinie.

To odkrycie samo w sobie mrozi krew w żyłach. Kilka dni temu w trakcie kopania pod montaż przyłącza do budowy Instytutu Nauk Medycznych przy ul. Batorego robotnicy natrafili na ludzkie szczątki. Teren o powierzchni mniej więcej 4×5 m został zabezpieczony, a prace wstrzymane. – Dziewięć szkieletów było ułożonych w porządku anatomicznym. Nie znaleziono przy nich żadnych artefaktów, które pozwoliłyby przybliżyć okres historyczny pochówku – dodaje Wira.

Szczątki mają zbadać specjaliści z zakładu medycyny sądowej. W ten sposób uda się ustalić m.in. płeć, orientacyjny wiek, czas i przyczynę zgonu. O znalezisku prokuratura powiadomiła również wszystkie związki wyznaniowe na naszym terenie. Nic jednak nie wskazuje na to, by w miejscu, gdzie uczelnia buduje instytut, mieściło się kiedyś jakiekolwiek cmentarzysko. Nie ma też wzmianek o tym, by istniały tam kaplice czy świątynie, przy których przed XIX wiekiem chowano zmarłych (wstępnie wyklucza się, że szczątki pochodzą z późniejszego okresu, w tym II wojny światowej). Mało tego, nie ma w ogóle żadnych wiarygodnych przekazów o jakimkolwiek osadnictwie na tym terenie.

Kilka lat temu, jak tłumaczy Andrzej Bronicki, kustosz Muzeum Ziemi Chełmskiej, przekopany został odcinek między ul. Słowackiego a Hrubieszowską w poszukiwaniu śladów Bitwy pod Chełmem, która miała miejsce w czasie insurekcji kościuszkowskiej. Znaleziono wówczas jedynie kilka żelaznych kul. Możliwe, że teraz przypadkowo odkryty został grób uczestników bitwy. Dlatego istotne jest wykonanie badań archeologicznych na tym terenie.

– Wystąpiliśmy do uczelni i policji z sugestią o wykonanie wiosną badań archeologicznych metodą nieinwazyjną. Polega ona na prześwietleniu gruntu do głębokości dwóch – trzech metrów – tłumaczy konserwator zabytków. (pc)