Szkolny gang straszył i groził

Handel e-papierosami i wkładami do nich, groźby oraz wymuszenia – to nie zarzuty dla członków zorganizowanej grupy przestępczej, a czyny, których dopuściło się wobec młodszych i słabszych kolegów pięciu uczniów podstawówki z Woli Uhruskiej. Choć dyrektor placówki sprawę uważa za błahą i rozwiązaną, to innego zdania są i policja, i kuratorium.

Niemal dwa tygodnie temu (w poniedziałek 25 listopada) matka 11-letniego ucznia podstawówki w Woli Uhruskiej pojawiła się w szkole. Przy swoim dziecku znalazła elektronicznego papierosa razem z liquidem. Okazało się, że piątoklasista kupił gadżet od starszych kolegów, którzy zastraszaniem i groźbami zmusili go do transakcji. Poinformowała o tym wychowawcę, a ten dyrektora szkoły, Mirosława Koniecznego. – Faktycznie, mieliśmy taki problem, ale został on szybko rozwiązany przy udziale rodziców i wychowawców – mówi dyrektor.

– Obie strony doszły do konsensusu, urazy pomiędzy uczniami zostały załagodzone. Dwóch chłopców otrzymało pisemne kary nagany, a trzech ustne. Nie były to w żadnym razie działania patologiczne, ani nie miały wymiaru ogólnoszkolnego. To był jednostkowy przypadek, na który zareagowaliśmy natychmiast – problem wynikł w poniedziałek, a w środę było już po sprawie. Uczniowie nie złamali prawa, a gdy zapytałem rodziców, czy chcą sprawę zgłosić na policję, odpowiedzieli, że nie. Rozwiązaliśmy więc problem w oparciu o własne przepisy i na tym sprawa się zakończyła – tłumaczy Konieczny.

Co ciekawe, zgoła inaczej sprawa wygląda z punktu widzenia policji. W rozmowach rodziców z dyrektorem uczestniczył, na prośbę matki poszkodowanego 11-latka, komendant posterunku policji w Woli Uhruskiej. – Po skrupulatnym i dogłębnym przeanalizowaniu materiału stwierdziliśmy, że czyny tych młodocianych wykazują znamiona demoralizacji, a być może nawet przestępstwa w postaci gróźb.

Dlatego sprawę przekazaliśmy do Sądu Rodzinnego i Nieletnich – mówi Bożena Szymańska z KPP we Włodawie. Zdziwiony sytuacją w Woli Uhruskiej, a raczej brakiem wiedzy o niej, jest Arkadiusz Kwieciński, dyrektor chełmskiej delegatury Kuratorium Oświaty w Lublinie, który zapewnił, że placówkę odwiedzą wizytatorzy, by bliżej przyjrzeć się sytuacji.

Z nieoficjalnych informacji oraz z tych uzyskanych od mieszkańców Woli Uhruskiej wynika, że wspomniany 11-latek nie był jedyną ofiarą szkolnej szajki. Handlujący e-papierosami uczniowie sieli strach także wśród innych dzieci. Podobno groźby były na porządku dziennym, ale mogło też dochodzić do rękoczynów. Czy tak było w istocie, powinno wyjaśnić dochodzenie, o ile takie zostanie zlecone przez sąd. (bm)