Szpiegowali dla Putina. Na mapie Chełm

Na terenie Chełma działali na zlecenie moskiewskiego wywiadu. W planach mieli m.in. podpalenia samochodów i wykolejenie pociągu. Przed Sądem Okręgowym w Lublinie ruszył proces Ukraińca Maksyma L. i Białorusina Uladzislaua P., oskarżonych o udział w zorganizowanej grupie przestępczej i szpiegostwo na rzecz Rosji. Obaj przyznają się do winy.

Prokuratura zarzuca 23-letniemu Ukraińcowi i 30-letniemu Białorusinowi udział w zorganizowanej grupie „mającej na celu popełnianie przestępstw przeciwko Polsce, tj. prowadzenie rozpracowania operacyjnego polegającego na gromadzeniu informacji dotyczących obiektów infrastruktury krytycznej”, którą kierowała „nieustalona osoba o imieniu Andriej”.

Szpiegowali w Chełmie dla Rosji

Śledztwo ABW wykazało, że grupa 16 rosyjskich szpiegów (obywatele Ukrainy, Białorusi i Rosji) działała co najmniej od stycznia do czerwca ubiegłego roku w Chełmie, Białej Podlaskiej, Medyce, Przemyślu, Rzeszowie czy Gdańsku. Za pomocą moskiewskiego komunikatora Telegram kontaktowali się ze swoimi zleceniodawcami: mężczyzną podpisującym się jako Andriej, Andrzej lub Gabriel K., a także innymi osobami o pseudonimach „Barbados”, „Pink”, „Mara” czy „Secret Chat”. Montowali kamery na trasach przejazdu transportów z pomocą militarną i humanitarną dla Kijowa, nadajniki GPS na pociągach, obserwowali dworce, lotniska i porty morskie, malowali graffiti, drukowali i rozklejali ulotki z hasłami antynatowskimi i antyukraińskimi. Przykładowo, za jedną ulotkę dostawali 5, a za montaż kamery od 300-400 dolarów. W planach mieli też podpalenia samochodów i wykolejenie pociągu jadącego na Ukrainę, za co Andriej oferował 10 000 dolarów.

Zostali zatrzymani między 3 marca a 1 sierpnia ub.r. w różnych miejscach w Polsce. W większości przyznali się do zarzucanych im czynów i dobrowolnie poddali się karze. 14 z nich usłyszało wyroki od 13 miesięcy do 6 lat więzienia.

Do odrębnego postępowania sąd postanowił wyłączyć sprawę Maksyma L. i Uladzislaua P., którzy wycofali wnioski o skazanie bez rozprawy. Proces ruszył w miniony poniedziałek, 20 maja, przed Sądem Okręgowym w Lublinie. Oskarżeni o szpiegostwo dla Rosji i udział w gangu przyznali się do winy. Ukrainiec stwierdził, że żałuje, iż dał się wmanewrować w działalność grupy, ale nie wiedział dla kogo ma pracować. Białorusin zaś uznał, że zrobił to, ponieważ po przyjeździe do Polski nie mógł znaleźć pracy.

Sąd zdecydował o przerwie w rozprawie do 19 czerwca. Do tego czasu ma zostać rozpatrzony wniosek Maksyma L. o dobrowolnym poddaniu się karze 6 lat więzienia i grzywnie 15 000 złotych, zaś Uladzislau P. ma zdecydować, czy zamierza dobrowolnie poddać się karze. (pc)

News will be here