Sztuczna afera z pediatrią

W ubiegłym tygodniu we Włodawie pojawiły się pogłoski, jakoby oddział dziecięcy szpitala nie tylko był przepełniony, ale miało na nim brakować również rąk do pracy. W mediach społecznościowych znowu padły zapowiedzi petycji w obronie pielęgniarek tam zatrudnionych. Rzeczywistość, jak to często bywa, okazała się zgoła inna.

We Włodawie, tak jak i w wielu innych miejscach kraju, trwa epidemia grypy. Odwiedziny w szpitalu są ograniczone. W ubiegłym tygodniu w mediach społecznościowych pojawiły się błagalne apele, podobno rodziców dzieci przebywających na pediatrii, którzy stanęli w obronie zatrudnionych na oddziale pielęgniarek.

Według ich relacji kobiety mają nawał obowiązków, muszą wypełniać zadania przewidziane normalnie dla salowych, a wszystko przez przepełniony do granic możliwości oddział. Sprawdziliśmy, jak wygląda sytuacja u źródła. Jak informuje Teresa Szpilewicz, dyrektor SP ZOZ we Włodawie, na dzień 5 stycznia na pediatrii zajętych było 11 z 14 dostępnych na nim łóżek. – Do obsługi tych pacjentów mamy dwie pielęgniarki, dwóch lekarzy oraz salową.

Czy to jest aż taki tłum? Może w porównaniu do czasu, kiedy dzieci na oddziale było po jednym albo wcale, to tak. Personelu cały czas jest tyle samo. Jedna z mam domagała się, by każde dziecko obecne na pediatrii przebywało w izolatce, ale z oczywistych względów jest to niemożliwe. Chyba żaden szpital w kraju nie może zapewnić oddzielnego pokoju dla każdego z pacjentów. U nas, w zależności od jednostki chorobowej, dzieci są separowane albo łączone w grupy na salach ze względu na podobną chorobę. Decyduje o tym lekarz.

Trzeba też pamiętać, że szpital nie otrzymuje wystarczającej ilości środków na utrzymanie tego oddziału. Finansowanie jest zbyt skromne, a oczekiwania wielkie. Mimo to wszystkie dzieci są przyjmowane, nawet z innych zakładów POZ w godzinach dziennej ordynacji. Szpital zapewnia dyżur lekarza pediatry całą dobę. Robimy, co w naszej mocy, by utrzymać ten oddział, ale wszystkim nie dogodzimy. Dlatego uważam, że jedna niezadowolona mama nie powinna kreować opinii o pracy całego oddziału czy szpitala – dodaje pani dyrektor. (bm)