Ta wiadomość ucieszy działkowców

Grządka podwyższona z rozkładającymi się liśćmi, które użyźnią ziemię

Władze miasta Chełm odpowiedziały na coraz częściej pojawiające się apele, by udostępniać działkowcom bioodpady. – Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej przygotowuje się do zainicjowania budowy zakładu kompostowania – potwierdził w ubiegłym tygodniu Damian Zieliński z urzędu miasta.

Z roku na rok wśród działkowców uprawiających warzywa i owoce rośnie proekologiczna świadomość. Coraz więcej z nich stawia na tzw. permakulturę. Zamiast co roku przekopywać grządki i wyrzucać na nie obornik, nowocześni działkowcy wzorują się na procesach zachodzących w naturze. Zbierają spadające z drzew liście, połamane gałęzie, resztki z kuchni, które można kompostować, i na zimę przysypują nimi ziemię. Dzięki temu gleba nie wyjaławia się i zachowane są w niej właściwe proporcje węgla (drewniane ścinki, słoma, liście) do azotu (odpadki kuchenne, rośliny). Często w ten sposób formowane są tzw. podwyższone grządki, w których rośnie znacznie mniej chwastów i których nie trzeba często podlewać.

– Od kiedy odkryłam tę metodę uprawy warzyw, mam ich więcej i mam wrażenie, że są smaczniejsze – mówi nam jedna z chełmskich działkowiczek. Kobieta od dwóch lat na jesień zbiera liście spod bloku, w którym mieszka, robi też rundę po osiedlach domków jednorodzinnych. – Gdy przychodzi pora wystawiana worków pełnych liści czy odpadów zielonych, które mają trafić na śmieci, podjeżdżam autem i po prostu zabieram je na swoją działkę – mówi.

Ostatnio chełmianka wpadła na pomysł, by skontaktować się z chełmskim Zakładem Oczyszczania Miasta. – Przecież oni tam mają tony liści, tony odpadów biodegradowalnych. Chciałam się dowiedzieć, czy można je u nich kupić, przecież byłoby to z korzyścią dla obu stron. Niestety, dowiedziałam się, że nie ma takiej opcji – dodaje.

Tymczasem podobna praktyka jest powszechna w krajach z zachodniej części Europy, powoli też dociera do Polski. Np. Gdańsk już w 2015 r. uzyskał pozytywną decyzję ministerstwa rolnictwa i rozwoju wsi dopuszczającą do obrotu organiczny środek poprawiający właściwości gleby. Gdański kompost składa się z roślin rolniczych, roślin sadowniczych, roślin warzywnych niekorzeniowych (np. sałata, kapusta, pomidor, papryka, cukinia, kalafior, brokuł), roślin ozdobnych, liści i trawy. Kosztuje 30 zł za tonę. Okazuje się, że w Chełmie myślą nad podobnym rozwiązaniem.

– Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej przygotowuje się do zainicjowania budowy zakładu kompostowania, który będzie wytwarzał produkt nadający się do wykorzystania w gospodarstwach rolnych. Trwają prace koncepcyjne w tej sprawie – zapewnił nas w ubiegłym tygodniu Damian Zieliński z Urzędu Miasta Chełm.

Rozpoczęcie budowy takiego zakładu nastąpi najprawdopodobniej w przyszłym roku. (kg)