Tanecznym krokiem w nowy rok

W przyjaznej i bezpiecznej atmosferze mieszkańcy Lublina przywitali Nowy Rok na miejskim deptaku i w centrum miasta. Trzy główne rozstawione tam sceny gromadziły miłośników pokazów sztukmistrzów oraz zespołów Backbeat i Lublin Street Band jak również Łukasza Jemioły. Jednak najbardziej oryginalnie prezentowała się scena, gdzie występowali wspólnie artyści z Polski i Litwy.


Litewscy DJ-e w Lublinie na zabawie sylwestrowo-noworocznej to oczywiście pierwsza zapowiedź tegorocznych obchodów 450-lecia unii polsko-litewskiej. Dzięki nim usłyszeliśmy m.in. sety w wykonaniu DJ-ów Noruišisa, Eroota czy Souldatova. Litewscy DJ-e czerpią z muzyki lat 60., 70., reggae, jazzu, hip-hopu, neo soul’u i lo-fi popu oraz elektroniki. Mogli się o tym przekonać bawiący się przy scenie na placu Litewskim, a więc w miejscu, gdzie 450 lat temu podczas obrad nad Unią rozbili swój obóz Litwini.

Natomiast polscy muzycy bawili publiczność przy placu Łokietka.

W sumie pod specjalnym dachem, utworzonym nad deptakiem w noc sylwestrową, przewinęło się około 20 tysięcy osób. Uczestnicy bawili się głównie przy różnych odmianach muzyki klubowej oraz rock and rolla.

Sylwester miejski – który powrócił po dwóch latach przerwy – kosztował około 200 tysięcy złotych.

Kameralnie bawiliśmy się w restauracjach, hotelach kawiarniach. W tańszej ofercie sylwestrową noc można było spędzić od ok. 350 zł do 550 zł od pary. Górna półka w tej cenie to sylwester w Dworku Vasaria, Hotelu Lwów czy Dworku Arkadia w Strzyżewicach k. Lublina. Większość z tzw. tańszych ofert oscylowała między 400 a 450 zł od pary.

Zimne zakąski i wykwintne dania to podstawa menu tak spędzanego sylwestra, który z reguły zaczynał się o 20 i trwał do białego rana. Ciepłe i zimne napoje, wino musujące o północny oraz pół litra dobrej wódki dla pary to także podstawa serwowanego menu. Oczywiście drinki można było sobie serwować już na własny koszt przez całą zabawę.

Niektórzy restauratorzy zapewniali także pokaz sztucznych ogni.

Barwne fajerwerki dominowały w sylwestrową noc na terenie całego Lublina – mieszkańcy takie pokazy serwowali sobie przy okazji „domówek”. Niestety, nie zawsze się to dobrze kończyło, o czym informowała lokalna lubelska prasa. Np. pokazy ogni sztucznych, zorganizowane przez dwie lublinianki, tak rozdrażniły psy, że zwierzęta z nerwów pogryzły kobiety.

Monika Skarżyńska