To Lamborghini za 1,4 mln zł

Takie rzeczy nie zdarzają się na co dzień. Jedno z najdroższych na świecie aut trafiło pod opiekę chełmskich funkcjonariuszy NOSG. Do czasu jego transportu do Szwajcarii ma pozostać w ukryciu i być pilnowane jak oka w głowie.

(1 marca) Na terenie drogowego przejścia granicznego w Dorohusku funkcjonariusze przerwali podróż 37-letniemu obywatelowi Ukrainy. Mężczyzna bez większego stresu stawił się do odprawy, usiłując wyjechać z Polski najnowszym Lamborghini Ursus (rok produkcji 2019). Warte 1,4 miliona złotych auto widniało w bazie, jako poszukiwane przez Szwajcarów.

Pogranicznicy od razu skontaktowali się ze służbami Szwajcarii, a te potwierdziły, że samochodu (należącego do jednej z tamtejszych firm) wciąż nie odnaleziono. Jak ustalono, Ukrainiec, który siedział za kierownicą lamborghini, był, co prawda, przez jakiś czas jego użytkownikiem, ale nie miał zgody na opuszczanie granic Unii Europejskiej.

– Jak dotąd jest to najdroższy pojazd, który udało się odzyskać funkcjonariuszom straży granicznej – mówi por. SG Dariusz Sienicki, rzecznik prasowy Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej.

Jednocześnie to jeden z najdroższych i najszybszych samochodów typu SUV na świecie. Kierowca Lamborghini Urus ma do dyspozycji moc 650 koni mechanicznych oraz moment obrotowy o wartości 850 Nm. Dzięki temu auto przyspiesza do 100 km/h w nieco ponad 3 sekundy. Prędkość maksymalna tego samochodu to ponad 300 km/h.

37-letniego Ukraińca przesłuchano w charakterze świadka, zaś drogocenny pojazd został zabezpieczony. Do czasu jego transportu do Szwajcarii pozostaje w ukryciu, by nie kusił chełmskich złodziei. Funkcjonariusze NOSG mają go strzec jak oka w głowie. (pc)