Tournée Matery z VOX-em

Nie tylko pracą człowiek żyje. Oprócz koncertów Panowie podczas wizyty w Madrycie „wstąpili” na mecz klubów Atlético Madryt i Real Betis

– Stojąc na scenie z takimi gigantami, nogi miękną – mówi Mariusz Matera, choć ciężko w to uwierzyć. Artysta z takim dorobkiem jak on, z tremą jest już pewnie za pan brat. Nawet podczas występów przed publicznością w Petersburgu i Madrycie, gdzie ostatnio występował z zespołem VOX.

Od lewej: Mariusz Matera, Witold Paszt i Dariusz Tokarzewski
podczas koncertu w Petersburgu

Mariusza Matery nie trzeba nikomu specjalnie przedstawiać – chełmski artysta, muzyk, wokalista, niezastąpiony konferansjer, wieloletni pracownik Chełmskiego Domu Kultury, członek wielu zespołów muzycznych, m.in. Rdza, Meffis, Nienasycenie, DeckOver i Szalom Chełm. Od jakiegoś czasu współpracuje także z zespołem VOX.
– Wszystko zaczęło się wiele lat temu od przyjaźni z Darkiem Tokarzewskim – opowiada Matera.
Darek mieszka w Świdniku i – tak jak Mariusz – oprócz wielkiego talentu muzycznego, ma wielkie serce. Obaj panowie od zawsze chętnie i z ogromną przyjemnością biorą udział w koncertach i akcjach charytatywnych, a już szczególnie tych, na które zaprasza ich Marian Lackowski, prezes chełmskiego Stowarzyszenia na Rzecz Osób Potrzebujących „Przytulisko”. To właśnie podczas takich imprez muzycy się poznali. Ich przyjaźń zaowocowała współpracą w zespole Szalom Chełm, gdzie Darek gra na gitarze, a Mariusz śpiewa.
Dwa lata temu Witold Paszt szukał wokalisty, który wsparłby zespół VOX podczas koncertów kolęd. Darek bez chwili zastanowienia polecił Mariusza Materę. – Takim osobom się nie odmawia. Musiałem się zgodzić – żartuje Mariusz.
Zaczęło się od koncertu w Katedrze Zamojskiej, gdzie zespół wystąpił razem z Orkiestrą Symfoniczną im. Karola Namysłowskiego. Od tego czasu chełmski artysta często występował z VOX-em. Stał się – jak mówi – „rezerwowym członkiem legendarnego zespołu”.
– Witek jest obdarzony słuchem absolutnym. Mając świadomość, że stoję na scenie z takimi gigantami jak on, nogi miękną – mówi skromnie Mariusz.
Pod koniec ubiegłego roku okazało się, że Jerzy Słota, jeden z członków VOX-u, nie może jechać w trasę. – Znów chodziło o koncerty kolęd, a te są dla mnie naprawdę wyjątkowe. VOX ma je świetnie zaaranżowane. Bez udziwnień, tradycyjnie wygrane i wyśpiewane – opowiada Mariusz. Tym razem miał być to jednak koncert nie w Polsce, ale w Hiszpanii i Rosji.
– Chociaż oba graliśmy w kościołach, były to dwa zupełnie inne koncerty. W Madrycie wszyscy z nami śpiewali, w Petersburgu słuchano nas niemal w zupełnej ciszy – wspomina Mariusz. – Jednak oba te występy na długo zapamiętam.
A gdzie wybrałby się ponownie? – Ciężko powiedzieć. Gdybym miał się kierować aurą to na pewno byłby to Madryt. Ciepło bije tam nie tylko od słońca, które świeci tam niemal przez cały rok, ale i od ludzi. Za to Petersburg to miasto zabytków. Tam każdy zaułek kryje magiczne miejsca – mówi muzyk. (mg)