Trzeba dbać o rzekę

Butelki, puszki, a nawet opony samochodowe – takie „znaleziska” skrywa miejski odcinek Bystrzycy. W sobotę, 2 czerwca, mieszkańcy Lublina po raz kolejny wzięli udział w akcji sprzątania koryta tej rzeki. Śmieci zbierano w trakcie kajakowego spływu.


Wydarzenie zorganizował Lubelski Klub Morsów. Sprzęt dostarczyła firma Kajakilublin.pl. W akcję włączyli się przedstawiciele regionalnego zarządu spółki „Wody Polskie”, nowego zarządcy krajowych wód.

– „Morsy” aktywnie propagują tego rodzaju działania. Nagłaśnianie jest konieczne. Ważną rolę w tego typu akcjach mają media społecznościowe. Mamy teraz „odmłodzony” klub i wszyscy aż palą się do takiej roboty – mówi Paweł Drozd z Lubelskiego Klubu Morsów, który zorganizował kajakowy spływ połączony ze „sprzątaniem” Bystrzycy.

Oczyszczono ze śmieci odcinek od tamy nad zalewem po most kolejowy przy ulicy Janowskiej. W akcji udział wzięły załogi 20 kajaków. Uczestnicy byli wyposażeni w rękawiczki, worki i sprzęt wyławiający. Efekty zbiorów były pokaźne. – Zebraliśmy kilkanaście worków puszek i butelek, kilka opon i inne dziwne rzeczy. Ludzie bezrozumnie wyrzucają je do wody – dodaje pan Paweł.

W kolejnej tego typu akcji uczestniczył radny Piotr Popiel (PiS). Jak podkreśla, do pełni szczęścia potrzeba więcej niż regularnego sprzątania rzeki. – Zwróciliśmy w ten sposób uwagę na złe przyzwyczajenia mieszkańców. Akcję uznajemy jak sukces, ale do pełni szczęścia daleko – mówił. BCH