U mnie nie strzelać!

Dwóch wnioskodawców z powiatu chełmskiego wystąpiło do marszałka województwa lubelskiego o wyłączenie ziem z obwodu łowieckiego. To jeden z mieszkańców gminy Kamień, a także Hieronim Zonik, burmistrz Siedliszcza, przeciwnik polowań. Temat wzbudza ogromne kontrowersje.

W 2014 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że polowanie na terenie prywatnym bez zgody jego właściciela jest łamaniem prawa własności i jest to niekonstytucyjne. Przed tym wyrokiem myśliwi mogli strzelać do zwierząt np. w należącym do kogoś lesie czy łące. Zmienić to miała nowelizacja prawa łowieckiego w 2018 r. Obecnie trwa dostosowywanie przepisów, co wzbudza emocje wśród łowczych, rolników, samorządowców i mieszkańców gmin.

– Ustawodawca zobowiązał marszałków województw do przygotowania projektów uchwał dzielących województwa na obwody łowieckie i przeprowadzenia szerokich konsultacji z podmiotami wymienionymi w ustawie jak również z właścicielami albo użytkownikami wieczystymi nieruchomości leżących w granicach obwodów łowieckich – informuje Remigiusz Małecki, rzecznik prasowy marszałka województwa lubelskiego. – W województwie lubelskim Marszałek Województwa Lubelskiego wyznaczył termin na składanie uwag dotyczących wyłączenia swojej nieruchomości z obwodu łowieckiego od 5 listopada 2019 r. do 29 listopada 2019 r.

Przy rozpatrywaniu uwag uwzględnia się szczególne właściwości nieruchomości lub prowadzonej na niej działalności, które istotnie utrudnią prowadzenie na niej gospodarki łowieckiej, albo spowodują konieczność zaprzestania lub istotnego ograniczenia prowadzenia na nieruchomości dotychczasowej działalności, w przypadku objęcia jej obwodem łowieckim.

Na nieruchomościach wyłączonych z obwodu łowieckiego nie jest prowadzona gospodarka łowiecka obejmująca w swoim zakresie ochronę, hodowlę i pozyskanie zwierzyny. Natomiast za szkody łowieckie wyrządzone przez dziki, łosie, jelenie, daniele i sarny na obszarach niewchodzących w skład obwodów łowieckich szacowania i wypłaty odszkodowań dokonuje zarząd województwa ze środków budżetu państwa.

Utrapienie rolników

Z powiatu chełmskiego do marszałka wpłynęły dwa wnioski o wyłączenie z obwodu łowieckiego ziem. Pierwszy – dotyczący wyłączenia z obwodu łowieckiego 1,10 ha – od osoby fizycznej z gminy Kamień. W Urzędzie Gminy Kamień zwracają jednak uwagę, że większość rolników opowiada się raczej za zwiększeniem odstrzałów dzikich zwierząt, które są dla nich utrapieniem.

Mają dość szkód wyrządzonych w uprawach przez dziką zwierzynę, której jakby z roku na rok przybywało. W marcu br. Dariusz Stocki, wójt gminy Kamień, wnioskował u wojewody lubelskiego o pozwolenie na odstrzał bobrów. Chodzi o rejon Wolawce – Haliczany, gdzie odstrzelonych ma być 60 bobrów i okolice Kamienia Kolonii i Rudolfina, gdzie odstrzelonych ma być 31 bobrów (do końca października 2021 r.).

– O zwiększenie odstrzałów postulowali rolnicy z naszej gminy, którzy wskazują na wyrządzone przez zwierzynę szkody w uprawach – mówi wójt Stocki. – Ze względu na ASF dzików może jest trochę mniej, ale populacje saren, jeleni są duże. Ostatnio coraz częściej widywane są też łosie. W tym przypadku w grę wchodzą nie tylko kwestie szkód w uprawach, ale też bezpieczeństwa na drogach. W ubiegłym roku kierowca zginął w Natalinie, bo na jezdni był łoś. Pogłowie zwierzyny powinno pozostawać pod kontrolą.

Tu nie strzelać!

Przeciwników polowań u nas nie brakuje. Działacze Lubelskiego Ruchu Antyłowieckiego cieszą się, że pojawiła się możliwość wyłączenia prywatnego terenu z obwodu łowieckiego i zakazania myśliwym polowania na nim.

– W województwie lubelskim 28 osób oraz dwie firmy złożyły wnioski odnośnie wyłączenia terenu prywatnego z obwodu łowieckiego – mówi Olga Kisielewicz, koordynator Lubelskiego Ruchu Antyłowieckiego. – Dzięki temu myśliwi nie będą rozjeżdżać ziemi, upraw podczas polowania, nie będą jej zanieczyszczać ołowiem polując na ptaki, nie będą płoszyć zwierząt z okolic oraz w ramach chorej pasji ich wybijać, nie natkniemy się na ślady krwi lub inny przykry widok, ale przede wszystkim spokojnie, bez strzałów z pobliskich lasów, pól będziemy mogli spacerować z najbliższymi. To właściciel decyduje o swojej, prywatnej ziemi, a nie myśliwi. To nie my powinniśmy składać te wnioski. Myśliwi w tych czasach za dużo sobie pozwalają i przywłaszczają. Nie istnieje ochrona przez zabijanie, które jest świadome i jest dla tej grupy rozrywką.

Z tego samego założenia wychodzi Hieronim Zonik, burmistrz Siedliszcza. Nie ukrywa, że jest przeciwnikiem polowań. Zapewnia jednak, że z wnioskiem o wyłączenie z obwodu łowieckiego całego miasta Siedliszcze oraz zbiornika wodnego w Majdanie Zahorodyńskim wystąpił do marszałka, bo za tym opowiadała się także większość mieszkańców. Przesądziły o tym względy bezpieczeństwa.

– Siedliszcze to miasto, a na terenie miejskim polowania nie powinny się odbywać – mówi burmistrz Zonik. – Z kolei nad zbiornikiem wodnym ludzie przyjeżdżają odpocząć, spacerują z dziećmi, wędkarze łowią ryby. Tu musi być cicho, spokojnie, bezpiecznie i nie ma miejsca na żadne polowania. Wokół są gospodarstwa agroturystyczne, mniej jest upraw.

Bez względu na to, Biuro Prasowe Urzędu Marszałkowskiego w Lublinie informuje, że wniosek z Siedliszcza nie może zostać rozpatrzony pozytywnie. Został wniesiony w postaci elektronicznej, ale nie został opatrzony kwalifikowanym podpisem elektronicznym albo podpisem elektronicznym potwierdzonym profilem zaufania ePUAP. Burmistrz Zonik zamierza wyjaśniać te kwestie formalne. (mo)