Ulice odłożone na półkę

Przedstawiciele świdnickiego ratusza mówią wprost, że jeśli przygotowując inwestycję, spotkają się z oporem mieszkańców, to nie będą tracić czasu i na siłę jej realizować. W najbliższym roku taki los najprawdopodobniej spotka dwie miejskie drogi.
Już od jesieni zeszłego roku trwały negocjacje z mieszkańcami ul. Witosa. Ratusz proponował kompleksowy remont drogi z dodatkowymi miejscami parkingowymi. Inwestycja została wstępnie wyceniona na ponad 1 mln zł. Okazało się jednak, że nie wszyscy mieszkańcy byli z niej zadowoleni. Kilkanaście osób powiedziało stanowcze „nie”. Skomplikowało to bardzo całą sprawę, ponieważ przedstawiciele ratusza potrzebowali na wykonanie całej inwestycji fragmentów działek, które są w posiadaniu spółdzielców. W takiej sytuacji sprzeciw chociaż jednej osoby blokował całą przebudowę.
Przeciwnicy nie zgadzali się m.in. na wycinkę drzew i ulokowanie ich zdaniem zbyt blisko bloków miejsc parkingowych. Chcieli również, żeby za fragmenty działek wykorzystanych pod przebudowę ulicy ratusz zapłacił właścicielom.
Przedstawiciele urzędu miasta sprawę stawiali wprost. – Czekamy do września. W negocjacjach liczymy na pomoc spółdzielni i radnych – mówił wiosną tego roku Andrzej Radek, zastępca burmistrza Świdnika.

Do zgody jednak nie doszło. Inwestycja w tym roku w ogóle się nie rozpoczęła. W minionym tygodniu okazało się, że nie została również wpisana do projektu miejskich wydatków na 2017 rok. – Na chwilę obecną ta inwestycja wypada z przyszłorocznego budżetu – potwierdza Michał Piotrowicz, zastępca burmistrza Świdnika. – Trudno powiedzieć, kiedy ponownie się w nim znajdzie. Czekamy albo na zgodę mieszkańców, albo na zmianę sposobu wykonania tej inwestycji.
W planowanych wydatkach inwestycyjnych na 2017 rok próżno szukać również ul. Gospodarczej.
– W tym przypadku mamy do czynienia z sytuacją podobną – nie ukrywa Michał Piotrowicz. – Ta inwestycja do wyjaśnienia sytuacji w budżecie się nie znajdzie. Nie chcemy rezerwować środków na zadania, których nie można wykonać z powodu sprzeciwu mieszkańców.
W przypadku ul. Gospodarczej chodzi tak naprawdę nie o brak zgody na budowę ulic, ale na problemy z podłączaniem gospodarstw do nowo powstałej kanalizacji sanitarnej. Sieć wybudowało Przedsiębiorstwo Komunalne Pegimek z pomocą funduszy unijnych. Jednym z warunków otrzymania pieniędzy, było podłączenie się do sieci określonej liczby mieszkańców.

Według wstępnych deklaracji takich osób miało być 354, ale po powstaniu kanalizacji nie wszyscy chcieli się do niej podłączyć. Na początku listopada brakowało jeszcze ponad 80 osób. Kończy się również czas na namawianie mieszkańców do podpisywania umów, bo przedstawiciele PK Pegimek muszą do końca roku spełnić zapisany we wniosku warunek. Jeśli się nie uda, przedsiębiorstwo będzie musiało zwrócić ponad 2 mln zł dotacji unijnej.
– Chcemy zorganizować spotkanie z mieszkańcami ul. Gospodarczej, ale po ustaleniu szczegółów z radnymi należącymi do komisji gospodarki komunalnej – mówił w minionym tygodniu Andrzej Radek. – Wykonanie samej ulicy nie będzie tanie, bo jest ona bardzo długa. Rozważamy etapowanie tej inwestycji, ale jednym z warunków jej rozpoczęcia będzie podłączanie się mieszkańców do kanalizacji.(kal)