Umieranie nie jest tanie

Wypłacany przez ZUS zasiłek pogrzebowy w wysokości 4 tys. zł nie wystarcza na pokrycie wszystkich kosztów pochówku. Biorąc pod uwagę wydatki, jakie musi ponieść rodzina zmarłego, koszt nawet skromnego pogrzebu znacznie przekracza tę kwotę. Niemal cały zasiłek zostawiany jest w zakładzie pogrzebowym. Na wieńce, opłaty kościelne, cmentarne trzeba dołożyć już z własnej kieszeni…

Śmierć równa wszystkich – biednych i bogatych. W przypadku pogrzebu ta zasada jednak od kilku lat nie działa. Najbliższym, poza bólem po stracie zmarłego, zostaje też kłopot – jak za ostatnie pożegnanie zapłacić. Zasiłek pogrzebowy w wysokości 4 tys. zł, który wypłaca ZUS jako zwrot kosztów pogrzebu, nie wystarcza nawet na najskromniejszy pochówek.
– Bez odłożonych kilku tysięcy złotych na tzw. „czarną godzinę” nie jesteśmy w stanie pochować zmarłego członka rodziny – mówi pani Jadwiga, która kilka miesięcy temu organizowała pogrzeb matki. – W samym zakładzie pogrzebowym zostawiłam 3 300 zł. W tej kwocie uwzględniono trumnę, wystawienie ciała w kaplicy, transport zwłok do Stalowej Woli, gdzie zostały spopielone, usługę krematorium, urnę i obsługę na cmentarzu. Byłaby ona jeszcze wyższa, gdybym zleciła firmie pogrzebowej przygotowanie wieńców. Taniej jest zamówić je bezpośrednio w kwiaciarni, bo właściciel zakładu doliczy sobie prowizję. Można zaoszczędzić od 100 do 200 zł. Takie pieniądze weźmie od nas osoba, która ubierze zmarłego.
Nasza czytelniczka przekonała się, że za 4 tys. zł zasiłku zorganizowanie pogrzebu jest niemożliwe. Jest jeszcze sporo innych kosztów, wcale niemałych, jakie należy ponieść. Jeśli nie mamy grobu, musimy liczyć się z wydaniem kilku tysięcy złotych na jego zakup. Grób murowany na cmentarzu komunalnym przy ul. Mościckiego w Chełmie, wewnątrz sektora, kosztuje 2 500 zł dla jednej osoby, 3 800 zł do dwóch, a 4 500 zł dla trzech. Za grób przy alei trzeba dopłacić od 300 do 700 zł. Najtańszy ziemny grób jednoosobowy kosztuje 1 360 zł.
W przypadku, gdy posiadamy rodzinny grobowiec, obowiązkowa jest opłata pobierana przez administratora cmentarza za nienaruszalność grobu przez kolejne 20 lat. Cmentarz komunalny przy ul. Mościckiego pobiera za to ponad 500 zł. Podobna stawka obowiązuje również na cmentarzu parafialnym przy ul. Lwowskiej. Do obowiązkowych opłat należy doliczyć jeszcze wjazd karawanu na cmentarz, wynajęcie kaplicy oraz otwarcie i zamknięcie grobowca. Może to kosztować łącznie nawet do 1 000 zł.
Organizując pogrzeb, trzeba też mieć kilkaset złotych na wynagrodzenie dla księdza i organisty. W parafiach najczęściej słyszymy, że płaci się „co łaska”. – Z opłatami kościelnymi zawsze jest problem, bo oficjalnego cennika nie ma – mówi pani Jadwiga. – Zapytałam proboszcza, w jakiej wysokości ofiarę składają inni parafianie przy organizacji pogrzebu. Usłyszałam kwotę 500 zł plus 200 zł dla organisty. Uważam, że lepiej byłoby, gdyby wszystkie parafie miały jeden cennik ustalony przez kurię, ogólnie dostępny. Każdy wie, że za takie uroczystości jak pogrzeb, ślub czy chrzest trzeba zapłacić.
Na koniec zostaje stypa, czyli obiad dla rodziny i przyjaciół. Ceny w lokalach gastronomicznych zaczynają się od 20 zł za osobę. Ci, których nie stać na wynajęcie restauracji, rodzinę najczęściej zapraszają do domu, jeśli mają do tego odpowiednie warunki.
Kilka lat temu zasiłek pogrzebowy wynosił ponad 6 tys. zł. W tych pieniądzach, jeśli rodzina nie musiała kupować grobowca, można było zorganizować skromny pogrzeb i jeszcze zostawało na stypę.
Przed kilkoma tygodniami senatorowie debatowali nad podwyżką zasiłku pogrzebowego. Taką propozycję złożyli parlamentarzyści Platformy Obywatelskiej. Ich projekt zakładał, że jednorazową kwotę 6 tys. zł, bez potrzeby przedstawiania rachunków za pogrzeb, otrzymają najbliższe osoby, prowadzące ze zmarłym wspólne gospodarstwo domowe. Nowe świadczenie miało nazywać się zasiłkiem pośmiertnym dla ubezpieczonego i jego najbliższej rodziny. Dotyczyć miało zmarłych ubezpieczonych w ZUS. Senat głosami senatorów PiS odrzucił jednak cały projekt. (jar)