Unia Rejowiec z punktem przewagi

Mimo porażki z Ruchem Izbica, Unia Rejowiec wywalczyła tytuł mistrza jesieni chełmskiej ligi okręgowej. Podopieczni Tomasza Sąsiadka muszą się jednak mieć na baczności. Ich wpadkę wykorzystało Ogniwo. Zespół z Wierzbicy pokonał w niedzielę Granicę Dorohusk i z czterech punktów przewagi Unii nad wiceliderem, zrobił się jeden. Mało tego, i Unii, i Ogniwu po piętach depcze wspomniany, rewelacyjny Ruch, a tuż za nim są Hetman i Bug. Ten pierwszy ma tyle samo punktów, co drużyna z Izbicy. W ostatniej kolejce zespół z Hanny zremisował ze Spółdzielcą w Siedliszczu, a ekipa z Żółkiewki wywiozła trzy punkty z Dubeczna. Swoje aspiracje ma też Frassati Fajsławice, które rozbiło Znicz i to w Siennicy Różanej, a także Agros Suchawa, który nie dał szans Orłowi Srebrzyszcze. Runda wiosenna chełmskiej ligi okręgowej zapowiada się więc nie zwykle ciekawie. Poniżej relacje ze wszystkich spotkań 13. kolejki:

Ruch zatrzymał lidera

UNIA REJOWIEC – RUCH IZBICA 1:3 (1:1)

1:0 – Karauda (2), 1:1 – Gałka (22), 1:2 – Gałka (50), 1:3 – P. Lewandowski (82).

UNIA: Pastuszak – Kloc, Pawlicha, J. Czerwiński, K. Brzezicki (86 Pietruszka), Szczepanik (66 Szajduk), Górny, Rossa, A. Czerwiński, Karauda, Sąsiadek (79 Terlecki). Trener – Tomasz Sąsiadek.

RUCH: Sasim – Babiarz, Blonka, Kaszak, Wlizło, Śliwa (67 Antoniak), P. Lewandowski, Binek, B. Jaremek, Pawlak (60 Zaprawa), Gałka. Trener – Roman Blonka.

W sobotę lider chełmskiej ligi okręgowej Unia, dość niespodziewanie przegrał, i to na własnym boisku, z coraz lepiej grającym Ruchem Izbica. Mimo porażki podopieczni Tomasza Sąsiadka mogą się cieszyć z tytułu mistrza jesieni. – Spotkanie lepiej zaczęli gospodarze – przyznaje Roman Blonka, trener Ruchu. – Już w drugiej minucie daliśmy się zaskoczyć i jeden z zawodników Unii przelobował naszego bramkarza – dodaje.

Do zagranej zza plecy obrońców gości piłki dopadł Dawid Karauda, który zauważył, że Piotr Sasim wyszedł za daleko od linii bramkowej i pokonał go pięknym, technicznym uderzeniem. – W mojej ocenie gospodarze nie stworzyli już sobie później żadnej stuprocentowej sytuacji. Owszem próbowali uderzać z dystansu, ale albo niecelnie albo na posterunku był nasz bramkarza. Sporo akcji Unii zatrzymała też nasza dobrze grająca obrona – opowiada Blonka.

Mimo szybko straconego gola zespół z Izbicy z minuty na minutę zyskiwał przewagę. Dogodnych okazji strzeleckich nie wykorzystali Michał Gałka i Bartłomiej Jaremek. W końcu przyszła jednak 22 minuta. Na indywidualną oskrzydlającą akcję zdecydował się Igor Pawlak. – Ostatecznie zagrał płasko piłkę wzdłuż bramki, a tam dopadł do niej Michał Gałka i dopełnił formalności – relacjonuje trener Ruchu. Jeszcze przed przerwą mogło być 2:1 dla gości, ale Pawlak nie wykorzystał sytuacji sam na sam z Adrianem Pastuszakiem.

Po zmianie stron zespół z Izbicy dość szybko wyszedł na prowadzenie, którego nie oddał już do ostatniego gwizdka. Tym razem asystę zaliczył Patryk Lewandowski, który popisał się precyzyjnym podaniem do wychodzącego na czystą pozycję Gałki, a najlepszy strzelec Ruchu minął jeszcze bramkarza zespołu z Rejowca i posłał piłkę do pustej bramki. Gospodarze próbowali się odgryzać, ale brakowało im pomysłu na to, jak rozbić dobrze zorganizowaną defensywę gości. Kropkę nad „i” w 82 min. postawił P. Lewandowski, który zdobył gola strzałem głową. Asystował Zaprawa.

– Kończymy tę rundę bardzo wysoko w tabeli, chyba nawet sami nie spodziewaliśmy się, że będziemy mieć tyle punktów, tym bardziej, że w ostatnich pięciu spotkaniach zmagaliśmy się ze sporymi problemami kadrowymi – zauważa Blonka. – O awansie do IV ligi nie myślimy, naszym celem jest zakończenie sezonu w pierwszej piątce – dodaje. (kg)

Ogniwo wykorzystało szansę

OGNIWO WIERZBICA – GRANICA DOROHUSK 2:0 (1:0)

1:0 – Bąk (11), 2:0 – Knot (84 karny).

OGNIWO: Wojnowski – Szanfisz (87 Zagraba), Pełczyński, Siwek, Kłos, Chlebiuk, Pilipczuk, Dzierba (80 Gałecki), K. Klimowicz, Knot, Bąk. Trener – Krzysztof Bodziak.

GRANICA: Kopeć – Niemiec, Marek Grzywna, Pieczykolan, Piotrowski, M. Antoniak (25 Alikowski), Kamola, Swatek, Grzegorczuk, Krupa, A. Antoniak. Trener – Marek Grzywna.

Ogniwo przystępowało do starcia z Granicą z pozycji wicelidera, z czteroma punktami straty do mistrza jesieni – Unii Rejowiec. – Unia grała jednak dzień wcześniej i przegrała z Ruchem Izbica. Wiedzieliśmy więc, że trzeba z Granicą wygrać, a wówczas będziemy przed rundą wiosenną tracić do lidera tylko punkt – zauważa Artur Wawruszak, kierownik drużyny Ogniwo Wierzbica.

I świadomi jasno postawionego celu gospodarze od początku osiągnęli przewagę. – Wyszliśmy wysoko, graliśmy pressingiem. W 11 min. z lewego skrzydła piłkę w pole karne gości wrzucił Hubert Pilipczuk, Karol Knot zobaczył, że za nim stoi niepilnowany Bąk, przepuścił piłkę i Patryk wbił ją do pustej już bramki – opowiada Wawruszak. Ogniwo dalej atakowało, Granica próbowała wyjść z kontrą, ale bezskutecznie. W 20 min. powinno być 2:0. Jeden z obrońców gości próbował wycofać piłkę do bramkarza, ale zagrał ją za lekko. – Do futbolówki dopadł Michał Kłos, lecz golkiper Granicy zdołał jego strzał obronić – relacjonuje Wawruszak.

W 34 min. gospodarze wyprowadzili kontrę. Piłka trafiła do Knota, który minimalnie chybił. Minutę później środkowy pomocnik Ogniwa uderzał z woleja, ale piłka obiła słupek. W 45 min. groźnie z dystansu strzelał Pilipczuk, lecz Kopeć był na posterunku. – W drugiej połowie nie zamierzaliśmy bronić wyniku, tylko dalej atakowaliśmy – relacjonuje kierownik drużyny z Wierzbicy. Dobrej sytuacji w 56 min. nie wykorzystał Pilipczuk, a w 58 min. mocny strzał Knota obronił bramkarz gości. W 68 min. Granica miała szczęście, bo Konrad Klimowicz trafił w słupek. W 84 min. w polu karnym gości był faulowany K. Klimowicz i Knot pewnie wykorzystał „jedenastkę”.

W 87 min. na boisku za Szanfisza pojawił się nominalny bramkarz Ogniwa – Rafał Zagraba. – I mógł strzelić gola, jednak w sytuacji „sam na sam” zamiast strzelać, próbował podawać do Gałeckiego i obrońcy gości przejęli piłkę – mówi Wawruszak. – Myślę, że wygraliśmy jak najbardziej zasłużenie. Cieszymy się ze zwycięstwa w ostatnim meczu rundy i z nadzieją patrzymy w przyszłość – dodaje. – Mieliśmy dziś ze 4-5 sytuacji strzeleckich, ale zawsze czegoś brakowało. Mieliśmy też spore braki kadrowe, ale generalnie zabrakło wiary w zwycięstwo. Mecz był słaby, wygrała drużyna lepsza – przyznaje Konrad Czebiera, wiceprezes Granicy Dorohusk. (kg)

Sama ambicja to za mało…

HUTNIK DUBECZNO – HETMAN ŻÓŁKIEWKA 1:4 (0:0)

0:1 – K. Prus (60), 1:1 – Głuch (65), 1:2 – Małek (80), 1:3 – Amerla (85), 1:4 – K. Prus (90).

HUTNIK: Jaworski – Jędruszak, Struski, Kończal, Gałąska, Kaczanowski, Mitrut (80 Zamościński), P. Stalbowski, G. Korzeniowski, Głuch, M. Stalbowski. Trener – Grzegorz Nowicki.

HETMAN: Ścibak – Ździebło, Gieleta (90 Banaszak), Widz, Szymonek, Małek, Rycerz (87 P. Prus), Amerla, Basiak, K. Prus, Koprucha. Trener – Damian Koprucha.

Dość niespodziewanie Hutnik postawił się w Dubecznie wyżej notowanemu rywalowi. Pierwsza połowa starcia z Hetmanem Żółkiewka była bardzo wyrównana.

– Nie mogłem dziś grać, ale chłopcy stanęli na wysokości zadania, zagrali bardzo ambitnie, w mojej ocenie mecz, mimo końcowego wyniku był bardzo wyrównany – ocenia Grzegorz Nowicki, trener Hutnika. Pierwsze 45 minut zdominowała walka w środkowej strefie boiska. Bliżsi gola byli jednak goście. Dobrych okazji na bramkę zamienić nie potrafili Michał Rycerz, Rafał Małek i Dawid Basiak.

Wynik w 60 min. otworzył Karol Prus, który dobił strzał Rycerza. – Dość pechowo straciliśmy gola, ale mimo to po pięciu minutach Dawid Głuch ładnym strzałem wyrównał i wciąż mieliśmy nadzieję na korzystny rezultat – mówi Nowicki. Mało tego Hutnik mógł objąć prowadzenie, ale Grzegorz Korzeniowski nie wykorzystał sytuacji „sam na sam” z Karolem Ścibakiem, a Michałowi Stalbowskiemu zabrakło precyzji. Niewykorzystane sytuacje zemściły się na zespole z Dubeczna w końcówce meczu. W 80 min. bramkę na 2:1 dla gości zdobył Małek ładnym uderzeniem z 16 m.

– Rzuciliśmy się do ataku, nie mieliśmy nic do stracenia i Hetman to wykorzystał zdobywając w końcówce kolejne dwa gole. Moim zdaniem przegraliśmy niezasłużenie – uważa trener Hutnika. Innego zdania jest Andrzej Koprucha. Kierownik drużyny Hetman Żółkiewka przekonuje, że goście dominowali i w końcu dopięli swego. – Powinniśmy już do przerwy prowadzić przynajmniej 2:0 – mówi Koprucha. – Cierpliwie czekaliśmy na swoje okazje i je wykorzystaliśmy. Trzeci gol padł po indywidualnej akcji Amerli, a czwarte trafienie to ładny lob Karola Prusa nad bramkarzem gospodarzy – relacjonuje. Hutnik kończy rundę z 4 punktami na przedostatnim miejscu w tabeli. Hetman jest czwarty, ze stratą czterech punktów do lidera. (kg)

Odkupił winy po „samobóju”

SPÓŁDZIELCA SIEDLISZCZE – BUG HANNA 1:1 (1:0)

1:0 – Masztaleruk (21 samobójcza), 1:1 – Masztaleruk (88).

SPÓŁDZIELCA: Pawlak – Daniel Orłowski, Wawruszak, Borek, Osoba, Damian Orłowski, Lechowski (75 Mróz), Sawicki, Karwat, Dziewulski, Jędruszak. Trener – Dariusz Kuchta.

BUG: Żmudziński – Trochimiuk, Kryjak (40 Żakowski), Masztaleruk, Ignatiuk, A. Jaworski, Mikulski (70 Babkiewicz), Wysokiński, Onacki, Więcaszek, Chwedoruk. Trener: Paweł Oponowicz.

Wyrównany mecz w Siedliszczu, zakończony remisem. Wynik nie krzywdzi chyba żadnej ze stron, choć to gospodarze byli jednak bliżsi wygranej, bo do 88 min. prowadzili 1:0. Ale po kolei… Podopieczni Dariusza Kuchty w pierwszej połowie śmiało zaatakowali. Już w 6 min. groźnie uderzał Damian Dziewulski, ale piłka o kilka centymetrów przeleciała obok słupka bramki gości. Dziewulski niecelnie uderzał też w 9 i 13 min. W 21 min. gospodarze objęli prowadzenie. Groźnie piłkę ze skrzydła dośrodkował Damian Orłowski, a Jan Masztaleruk przeciął ją tak niefortunnie, że pokonał własnego bramkarza i Spółdzielca prowadził. – W 29 min. powinno być 1:1. W sytuacji „sam na sam” Mateusz Chwedoruk trafił jednak w poprzeczkę – mówi Hubert Kowalik, zawodnik zespołu z Hanny. Dwie minuty później celnie uderzał Szymon Borek, lecz Żmudziński popisał się kapitalną interwencją. Do przerwy wynik się nie zmienił.

Drugą połowę znów lepiej zaczęli gospodarze. W 57 min. strzał Damiana Osoby w ostatniej chwili zablokował jeden z obrońców Bugu, a w 59 min. gości od straty drugiej bramki, po strzale Dziewulskiego, uratowała poprzeczka. W 77 min. drugą kapitalną okazję na gola miał Chwedoruk, jednak jego strzał pięknie obronił Przemysław Pawlak. W 87 min. doszło do sytuacji potwierdzającej słuszność starego piłkarskiego porzekadła. Pod bramką gości zakotłowało się, ale ani Kewin Mróz, ani Borek, ani Dziewulski, ani też Damian Orłowski nie potrafili pokonać Bartosza Żmudzińskiego. Zrodziła się z tego kontra, którą na bramkę zamienił Masztaleruk. – Odkupił winy za gola samobójczego – śmieje się Kowalik. – Zremisowaliśmy i szanujemy ten punkt, bo w Siedliszczu zawsze ciężko się nam gra. Myślę, że remis nie krzywdzi żadnej z drużyn – dodaje.

W doliczonym czasie gry trzy punkty gospodarzom mógł zapewnić Damian Orłowski, jednak w sytuacji „sam na sam” trafił w bramkarza Bugu. (kg)

Pogrom w Siennicy Różanej

ZNICZ SIENNICA RÓŻANA – FRASSATI FAJSŁAWICE 1:7 (0:3)

0:1 – Dunda (14), 0:2 – Chruściel (36), 0:3 – Kostka (39), 1:3 – Piotr Mazurek (57 karny), 1:4 – Kostka (64), 1:5 – Kostka (67), 1:6 – Kostka (71), 1:7 – S. Gieracz (81).

ZNICZ: Karczmarek – Bryda (29 Oleksyn), Fedak, Basiński, Ciechan, Piotr Mazurek, Furtak (53 Żebrowski), Zając (80 Bas), Olszyna (46’ Przemysław Mazurek), K. Mazurek, Michał Dobosz. Trener – Mirosław Basiński.

FRASSATI: Mazur – Krzykała (75 Walicki), K. Przebirowski, Suszek (80 Konrad Błaziak), Ciempiel, Młynarczyk (80 Przybylski), Gęca, Chruściel, Dunda, Karol Błaziak (75 S. Gieracz), Kostka (80 Koc). Trener – Rafał Robak.

Czerwona kartka: Fedak (Znicz) w 35 min. za faul.

Nie takiego zakończenia rundy jesiennej spodziewali się działacze, piłkarze i kibice zespołu z Siennicy Różanej. Znicz w sobotę przegrał wysoko z Frassati Fajsławice i to na własnym stadionie. – Jak się nie wykorzystuje stwarzanych sytuacji, a rywal gra z niemal stuprocentową skutecznością, to robi się z tego taki wynik – komentuje Mirosław Basiński, grający trener Znicza. – Walczyliśmy, ale mecz potoczył się nie po naszej myśli. Dość szybko strąciliśmy gola, a później, jeszcze przy wyniku 0:1, zawodnika i to na pewno miało wpływ na dalszy rozwój boiskowych zdarzeń – dodaje. Już w 14 min. po ładnej akcji gości na listę strzelców wpisał się Aleks Dunda.

W 35 min. jeden z zawodników Frassati wychodził na czystą pozycję, ale został sfaulowany przez Pawła Fedaka, który obejrzał czerwoną kartkę i wyleciał z boiska. Minutę później było już 0:2. Oszołomionych gospodarzy silnym strzałem zaskoczył Piotr Chruściel. Jeszcze przed przerwą gospodarzy pogrążył zaledwie 17-letni Patryk Kostka, który, co okazało się już po przerwie, został bohaterem tego spotkania. – Do przerwy przegrywaliśmy 0:3 i graliśmy w osłabieniu. Niestety nie potrafiliśmy się z tego podnieść. Co prawda Kamil Mazurek zdobył gola z rzutu karnego, ale nie wykorzystał też kilku innych strzeleckich sytuacji. Frassati grało natomiast bardzo dobre zawody, widać, że to poukładany zespół – opowiada Basiński.

Po zmianie stron goście zdemolowali gospodarzy wbijając im kolejne cztery bramki. Szalał wspomniany Kostka, który między 64, a 71 minutą zdobył kolejne trzy bramki! Kapitalną grę gości przypieczętował tylko o rok starszy od Kostki Stanisław Gieracz. Frassati kończy rundę na szóstym miejscu, Znicz jest jedenasty. (kg)

Agros kończy z przytupem

AGROS SUCHAWA – ORZEŁ SREBRZYSZCZE 5:0 (2:0)

1:0 – Lejko (25), 2:0 – Mikulski (44), 3:0 – Sekulski (49), 4:0 – Sekulski (53), 5:0 – B. Staszewski (62).

AGROS: Oreńczuk – Kowalewski (75 Baj), B. Staszewski, Karczewki (80 Piotrowski), Mikulski, Lejko, Toamszewski (83 Gruszczyński), Węgliński (60 S. Staszewski), K. Staszewski, Boczuliński, Sekulski (62 Kopczewski). Trener – Jacek Płoszaj.

ORZEŁ: Kuryś – D. Trusiuk (60 Horbatenko), R. Radecki, Ł. Tatysiak (43 Kwietniewski), M. Wójcicki, Rzeszut, M. Olender (65 Betiuk), Ł. Wójcicki, Sz. Tatysiak (65 Czapla), Nestorowicz, Bohuniuk (46 S. Tatysiak). Trener – Dominik Drewiecki.

Agros Suchawa zakończył rundę jesienną chełmskiej okregówki z przytupem. Podopieczni Jacka Płoszaja nie dali żadnych szans drużynie ze Srebrzyszcza, wygrali wysoko i zasłużenie. A przypomnijmy, że ubiegły sezon zespół z Suchawy zakończył na przedostatnim miejscu, podczas gdy Orzeł był piąty. W tym sezonie role się odwróciły. Agros kończy jesień na siódmej pozycji, a podopieczni Dominika Drewieckiego zajmują zaledwie 12 miejsce. Widać, że decyzja o zatrudnieniu na ławce trenerskiej Agrosu J. Płoszaja, była słuszna.

– Zagraliśmy dziś jedno z najlepszych spotkań w rundzie – przyznał po meczu z Orłem trener Płoszaj. – Drużyna zagrała tak, jak chciałem, i pod względem taktycznym i mentalnym, wszyscy gryźli trawę, a na dodatek, co bardzo cieszy, byliśmy groźni w ataku – dodaje. Pierwszy gol padł w 25 min. W zamieszaniu pod bramką Adama Kurysia najlepiej odnalazł się Wojciech Lejko. – „Dziubnął” lekko piłkę i zrobiło się 1:0 – opowiada Płoszaj.

Tuż przed przerwą Agros zupełnie podciął Orłowi skrzydła. Goście próbowali odrabiać straty, ale nadziali się na kapitalną kontrę, po której piłka trafiła do Emila Mikulskiego, a ten w akcji „sam na sam” nie dał szans bramkarzowi ze Srebrzyszcza. – Druga część spotkania przebiegała już zdecydowanie pod nasze dyktando – uważa trener Agrosu. Już w 49 min. było 3:0. Na strzał z dystansu zdecydował się Bartłomiej Staszewski, Kuryś wybił piłkę przed siebie, ale przy dobitce Daniela Sekulskiego nie miał szans. Mimo wysokiego prowadzenia gospodarze nie cofnęli się i nie bronili wyniku.

Przeciwnie poszli za ciosem. W 53 min. było 4:0. Znów do siatki trafił Sekulski, lecz tym razem po indywidualnej akcji. Gości w 62 min. dobił B. Staszewski ładnym strzałem głową. – Mogliśmy dziś wygrać nawet wyżej. Dwóch sytuacji „sam na sam” nie wykorzystał Sekulski, świetną okazję na drugiego gola miał też Sebastian Staszewski. – Kończymy rundę w bardzo dobrych humorach. Zrobimy wszystko by kolejna była równie udana – podsumowuje Płoszaj. Zupełnie inne nastroje panują w Srebrzyszczu. Orzeł kończy jesień z zaledwie trzema wygranymi i aż dziesięcioma porażkami. O jedno z największych rozczarowań tej rundy. (kg)

Start zmierza do… „A” klasy

START REGENT PAWŁÓW – UNIA BIAŁOPOLE 1:5 (0:3)

0:1 – M. Cor (5), 0:2 – Bureć (38), 0:3 – M. Gąsiorowski (45), 1:3 – Remiś (55), 0:4 – Zdybel (66), 0:5 – M. Gąsiorowski (89).

START: Studziński – Kozioł, Jarzębski, Remiś, Mazurek, Żukowski, Kamil Kister (78 Cichosz), Woźniak, Celegrat (55 Wasiński), Błaziak, Siepsiak. Trener – Krzysztof Klempka.

UNIA: Wójtowicz – M. Cor, Bureć, K. Cor, G. Piekaruk (77 S. Domińczuk), B. Domińczuk, Ostrowski, Zdybel, Steciuk (64 K. Piekaruk), Skorupa, Gąsiorowski. Trener – Robert Tarnowski.

Start Regent nieudanie zakończył rundę jesienną chełmskiej okręgówki. Drużyna z Pawłowa nie dała rady Unii Białopole, przegrała dwunaste z trzynastu spotkań i nieuchronnie zmierza do klasy „A”. Grzegorz Mazurek, prezes Startu, zauważa, że sukcesem jest już sam fakt, że drużyna w ogóle dokończyła rundę. – Mamy ogromne problemy kadrowe i niestety nie zanosi się by było lepiej. Jest duże prawdopodobieństwo, że w przerwie zimowej pożegna się z nami kolejnych kilku zawodników. Na pewno musimy szukać wzmocnień, co najmniej 4-5 graczy, tylko że wcale nie będzie to łatwe – dodaje.

Mecz z Unią nie ułożył się dla Startu dobrze. Już w 5 min. Michał Cor wykorzystał złe ustawienie bramkarza gospodarzy i zdobył gola bezpośrednio z rzutu rożnego. – Mieliśmy szanse, by wyrównać. W 15 min. Woźniak uderzał groźnie, ale minimalnie nad bramką, w bramkarza gości trafił Żukowski – wylicza Mazurek. Unia była skuteczniejsza. W 38 min. koronkową akcję gości strzałem z bliska zamknął Wojciech Bureć, a tuż przed przerwą strzałem z 10 m bramkarza Startu pokonał Michał Gąsiorowski. Po zmianie stron z gapiostwa zawodników z Białopola skorzystał Remiś i zrobiło się 1:3. – Mieliśmy okazję by strzelić gola na 2:3. Po błędzie bramkarza Unii goście wybili jednak piłkę z linii bramkowej. Po chwili straciliśmy czwartego gola i było po meczu – mówi Mazurek. Na listę strzelców w 66 min. wpisał się Zdybel. – W końcówce po kolejnej fajnej akcji gola na 5:1 dla nas wbił Michał Gąsiorowski – opowiada z kolei Robert Tarnowski, trener Unii Białopole. – Wygraliśmy w pełni zasłużenie, poza fragmentem gry na początku drugiej połowy, kontrolowaliśmy mecz. Mimo, że wbiliśmy rywalom pięć bramek śmiało można powiedzieć, że znów zabrakło nam skuteczności. Ta runda nie była dla nas zbyt udana, ale cieszymy się, że zakończyła się naszą wygraną – podsumowuje trener zespołu z Białopola.

Unia kończy jesień na 9 miejscu w tabeli. Dużo niżej niż się można było spodziewać po spadkowiczu z IV ligi. (kg)

Tabela
1. Unia Rejowiec 13 31 10-1-2 41-14
2. Ogniwo Wierzbica 13 30 9-3-1 48-13
3. Ruch Izbica 13 27 9-0-4 31-21
4. Hetman Żółkiewka 13 27 9-0-4 40-23
5. Bug Hanna 13 25 7-4-2 35-21
6. Frassati Fajsławice 13 22 7-1-5 34-26
7. Agros Suchawa 13 21 6-3-4 32-22
8. Spółdzielca Siedliszcze 13 18 5-3-5 21-22
9. Unia Białopole 13 17 4-5-4 28-22
10. Granica Dorohusk 13 16 5-1-7 33-29
11. Znicz Siennica Różana 13 10 2-4-7 24-49
12. Orzeł Srebrzyszcze 13 9 3-0-10 19-39
13. Hutnik Dubeczno 13 4 1-1-11 15-46
14. Start Pawłów 13 3 1-0-12 14-68

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here