Uniewinniony po trzynastu latach

W środę (1 kwietnia) zapadł ważny wyrok w sprawie byłego funkcjonariusza Straży Granicznej z Włodawy. Sąd Apelacyjny w Lublinie, po ponownym rozpatrzeniu sprawy, uniewinnił Krzysztofa Brańkę od zarzutów udziału w zorganizowanej grupie przestępczej.

Sprawa ma wieloletnią historię. Krzysztof Brańka przez lata służył w Straży Granicznej, dochodząc do stanowiska zastępcy komendanta placówki w Sławatyczach. Służbę zakończył w 2010 roku. Trzy lata później został zatrzymany i oskarżony m.in. o przyjmowanie korzyści majątkowych oraz udział w grupie zajmującej się przemytem ludzi przez granicę polsko-białoruską. W pierwszym procesie sąd uznał go za winnego i skazał na karę 2,5 roku pozbawienia wolności. Obrona złożyła jednak kasację do Sądu Najwyższego, wskazując na liczne nieprawidłowości oraz podważając wiarygodność świadków.

Przełom nastąpił po decyzji Sądu Najwyższego, który dopatrzył się w wyroku wcześniejszej instancji rażących błędów i uniewinnił Brańkę od najpoważniejszego zarzutu – udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Sprawa trzy lata temu wróciła więc do ponownego rozpatrzenia. Teraz Sąd Apelacyjny w Lublinie potwierdził ten kierunek, wydając wyrok uniewinniający. Oznacza to, że były funkcjonariusz został oczyszczony z najcięższych zarzutów, tj. organizacji przemytu ludzi przez tzw. zieloną granicę, które przez lata ciążyły nad jego życiem zawodowym i prywatnym.

– Od początku do końca śledztwa robiono wszystko, by mnie zdyskredytować i wsadzić do więzienia – podkreśla Krzysztof Brańka. Jak dodaje, sprawa miała dla niego i jego rodziny ogromne znaczenie, a decyzja sądu daje poczucie sprawiedliwości po latach walki. – Teraz chcę tylko spędzić święta jak każdy katolik – mówi były komendant.

Kulisy sprawy były szeroko komentowane, m.in. w reportażu programu „Interwencja”, w którym podważano wiarygodność części świadków oraz wskazywano na możliwe konflikty byłego funkcjonariusza, zarówno z przestępcami, jak i osobami ze środowiska służb. Wyrok Sądu Apelacyjnego w Lublinie kończy jeden z najważniejszych etapów tej sprawy i stanowi potwierdzenie wcześniejszych ustaleń Sądu Najwyższego. Zapewne otworzy również drogę do wystąpienia o odszkodowanie, ale uniewinniony mieszkaniec Włodawy o tym na razie jeszcze nie myśli. (bm)