Uszatka na terapii

Gdy dzikie zwierzę trafia pod opiekę człowieka, zawsze pojawiają się problemy. W ubiegłym tygodniu w ręce specjalistów trafiła młoda uszatka, która przejdzie terapię, aby nauczyć się życia na wolności. Działacze straży ochrony zwierząt apelują też, aby zostawić młode jeże w spokoju. – To czas, w którym uczą się samodzielnego życia. Nie ratujmy ich na siłę, bo w ten sposób tylko je krzywdzimy – mówi Mariusz Kluziak.


W ubiegłym tygodniu do działaczy Stowarzyszenia Chełmska Straż Ochrony Zwierząt zadzwoniła mieszkanka powiatu chełmskiego z informacją, że od blisko dwóch miesięcy pielęgnuje młodą, ranną uszatkę. Kobieta prosiła, aby zaopiekowano się sową, bo ptak już wydobrzał i powinien wrócić na łono natury.

Tłumaczyła, że zaopiekowała się uszatką, bo była poturbowana (prawdopodobnie przez kota) i nie była w stanie samodzielnie funkcjonować. Działacze straży ochrony zwierząt jechali na tę „interwencję” pełni obaw. Dzikich sów z zasady nie powinno się zabierać do domu, bo po „ingerencji” człowieka, ciężko je potem przywrócić do życia na wolności.

Sprawy związane z dzikimi zwierzętami są skomplikowane, a w polskim prawie brakuje uregulowań w tej dziedzinie. Czasem osoba, która chce pomóc dzikiemu zwierzęciu, może być narażona na konsekwencje. Mariusz Kluziak ze Stowarzyszenia Chełmska Straż Ochrony Zwierząt mówi, że uszatką zajęto się tak, jak należy.

– Ptak miał fachową opiekę – mówi M. Kluziak. – Zajęto się nim, bo był młody, poraniony, ze zdartą skórą. W takich sytuacjach trzeba kierować się rozsądkiem. Na szczęście, szybko udało nam się znaleźć dla uszatki odpowiednie miejsce. Sową zajęła się Fundacja Epicrates. Specjaliści zadbają o to, aby ptak poradził sobie na wolności. W tym celu przejdzie specjalną diagnostykę i terapię.

Jeże zostawić w spokoju!

M. Kluziak zwraca uwagę, że straż ochrony zwierząt otrzymuje ostatnio mnóstwo wezwań od mieszkańców powiatu chełmskiego w sprawie jeży. Zgłaszający mówią, że znaleźli małe jeżyki porzucone przez matkę i proszą, aby je zabrano i zaopiekowano się nimi.

– Należy zwrócić uwagę na wiek jeża, jeśli mają w pełni wykształcone kolce, są wielkości świnki morskiej, to trzeba zostawić je w spokoju – mówi M. Kluziak. – Jeże rodzą się w maju, a po siedmiu, ośmiu tygodniach, są już przygotowane do samodzielnego życia. Matka je wręcz przepędza, aby żyły na własną rękę. Takich młodych jeży nie ratujmy na siłę, bo one sobie poradzą. Jeśli w takiej sytuacji ktoś do nas dzwoni, abyśmy jeże zabrali, to odpowiadam, że my ich nie zabierzemy. One mają żyć na wolności. Niech się uczą samodzielnego życia. Poradzą sobie.

W tym roku jeży urodziło się wyjątkowo dużo. Zdarzają się lata, gdy niektóre gatunki rozmnażają się liczniej niż zazwyczaj.

– Zdarza się taki wzrost populacji – mówi M. Kluziak. – Widać też więcej jeży w mieście. Można powiedzieć, że zwierzęta te bardzo polubiły miasto, czy wręcz się do niego przeprowadzają ze względu na dostęp do pożywienia. Ale dotyczy to nie tylko jeży. W mieście coraz częściej zdarzają się też lisy, borsuki, sarny. (mo, fot. FB)